Polscy sportowcy na ekranie. Jednorazowa przygoda czy aktorska kariera?
Oprac.: Tomasz Bielenia
Czy sportowiec może być dobrym aktorem? Niektóre gwiazdy polskiego sportu udowodniły po zakończeniu kariery, że równie dobrze czują się przed kamerą. Dla innych aktorski debiut był tylko jednorazową przygodą ze światem kina.
Władysław KomarJerzy Płoński / RSWAgencja FORUM
Władysław Komar, mistrz olimpijski z Monachium (1972) w pchnięciu kulą, równie dobrze jak w kole radził sobie na estradzie i przed kamerą.
Władysław Komar: Na estradzie i przed kamerą
Komar łączył sportową karierę z bogatym życiem towarzyskim i rolą czołowego wówczas polskiego playboya. Przez bezkompromisowe zachowanie, często wymykające się schematom i regułom, nie był ulubieńcem władzy. Jednak mimo wielu nie zawsze chwalebnych historii, do tego często przejaskrawionych i nadmiernie rozdmuchanych, nie tracił jednak na popularności wśród kibiców, także ze względu na - jak ocenił jeden z zagranicznych dziennikarzy - "dobroć bijącą z jego twarzy" i "niewinne, jakby ciągle zdziwione oczy".
Władysław KomarPiotr Bujnowicz/Fabryka ObrazuAgencja FORUM
Po zakończeniu przygody ze sportem, co miało miejsce w 1980 roku, rozpoczął karierę artystyczną. Występował na estradzie, scenie, grał w filmach, m.in. w "Borysie Godunowie", serialu historycznym "Przyłbice i Kaptury", "Piratach" Romana Polańskiego, "Mów mi Rockefeller", gdzie wcielił się w rolę samego siebie, wreszcie w "Kilerze". Reżyserzy obsadzali go - ze względu na posturę - w roli siłaczy, osiłków, przestępców.
Komar zginął w wypadku drogowym 17 sierpnia 1998 roku wraz z mistrzem olimpijskim z Montrealu w skoku o tyczce Tadeuszem Ślusarskim.
Rafał Kubacki: Ursus i olimpiada
Kiedy Jerzy Kawalerowicz przystępował do kompletowania obsady "Quo Vadis", reżyser zaskoczył swoimi decyzjami. Spodziewano się np., że w roli Ursusa pojawi się znany bokser wagi ciężkiej Andrzej Gołota, a został wybrany i świetnie się spisał wielokrotny medalista mistrzostw świata i Europy w judo − Rafał Kubacki.
Pierwsze fragmenty "Quo Vadis" zaprezentowano w maju 2001 roku w Cannes, gdzie ekipę reprezentowali: reżyser oraz odtwórcy głównych ról. 8-minutowy zwiastun obrazu wyświetlono w ramach Targów Filmowych towarzyszących festiwalowi filmowemu w Cannes.
"Niestety, cieszył się zainteresowaniem niemal wyłącznie polskich dziennikarzy" - relacjonował RMF FM.
Wojtek Rzazewski / Agencja SEEast News
Nikt nie przypuszczał też, że rola Ligii przypadnie wyjątkowo „kinogenicznej” modelce, studentce dziennikarstwa, Magdzie Mielcarz.
AKPA
Apostoła Piotra zagrał Franciszek Pieczka.
"Wydało mu się, że owa postać, którą przed sobą widział, jest dość prostaczą i nadzwyczajną, a co więcej, że ta nadzwyczajność wypływa właśnie z jej prostoty (...) wydał mu się nie jakimś arcykapłanem biegłym w ceremoniach, ale jakby prostym, wiekowym i niezmiennie czcigodnym świadkiem, który przychodzi z daleka, by opowiedzieć jakąś prawdę, którą widział, której dotykał, w którą uwierzył, jak wierzy się w oczywistość, i ukochał właśnie dlatego, że uwierzył. Była też w jego twarzy taka siła przekonania, jaką posiada prawda sama" - pisał w "Quo Vadis" Henryk Sienkiewicz.
AKPA
Rola Petroniusza przypadła Bogusławowi Lindzie.
"Lubo starszy i mniej atletyczny, piękniejszy był nawet od Winicjusza. Kobiety w Rzymie podziwiały nie tylko jego giętki umysł i smak, który mu zjednał nazwę arbitra elegancji, ale i ciało" - opisywał bohatera Henryk Sienkiewicz.AKPA
Scenograf Janusz Sosnowski wyobraził sobie, że antyczną, słoneczną Italię da się wykreować lokalizując plany zdjęciowe w Tunezji, we Francji i w Polsce. Wystarczyło mu kilka miesięcy, by z ekipą współpracowników, zaprojektować i wbudować w Warszawie rzymski amfiteatr.
W rekordowym tempie powstawały również inne, wielkie dekoracje, w tym nieprzewidziane w pierwotnych zamiarach Forum Romanum, które równie nieprzewidzianie spłonęło, notabene w ostatnim dniu zdjęć plenerowych w Polsce.
AKPA
Na ekranie oglądaliśmy również m.in. Agnieszkę Wagner (Poppea Sabina, żona Nerona, na zdjęciu), Krzysztofa Majchrzaka (Tygellinus, dowódca pretorianów Nerona), Jerzego Nowaka (chrześcijanin Kryspus), Zbigniewa Walerysia (Paweł z Tarsu), Danutę Stenkę (Pomponia Grecyna, opiekunka Ligii) czy Małgorzatę Foremniak (Chryzotemis, kochanka Petroniusza).AKPA
Neronem na własne życzenie został Michał Bajor − napisał list do reżysera, został zaproszony na zdjęcia próbne i już pozostał na planie.Piotr Liszkiewicz / Agencja SEEast News
- Specjalnie na potrzeby „Quo Vadis” wszystkie stroje dla aktorów były wykonywane ręcznie, haftowane złotą nicią i częstokroć patynowane, bo przecież nie każdy z nich miał wyglądać jak nowy - opowiadała kostiumolog Magdalena Tesławska.
W sumie uszyto 1200 kostiumów, na które zużyto 17,5 tys.metrów materiału.
Piotr Liszkiewicz / Agencja SEEast News
Operator Andrzej J. Jaroszewicz wspomina, że wspólnie z reżyserem wymyślili, że świat, który chcą przedstawić, ma być światem "przesyconym światłem, jasnym, przejrzystym, barwnym, ciepłym".
- Nie stosowałem żadnych specjalnych technik. Nie chciałem wymyślać jakiegoś specjalnego światła, ani stosować takich zabiegów, które zmieniają się w zależności od tego, czy jest dramatycznie, czy nie. Nie chciałem zimnego obrazu w dramatycznych scenach, bo są to takie dość oklepane „sposobiki”. Jednocześnie chcieliśmy, żeby był to film trochę inny, niż dyktują współczesne mody, ponieważ fabuła filmu jest na tyle wyrazista i dramatyczna, że nie wymaga żadnych dodatkowych zabiegów. Powiedziałbym, że obraz w Quo Vadis jest skromny. Zdecydowałem, że obraz będzie nierozerwalnie związany i podporządkowany opowiadanej historii - dodał operator.
Na zdjęciu: Małgorzata Pieczyńska jako niewolnica Nerona - Akte.Piotr Liszkiewicz / Agencja SEEast News
Do charakteryzacji zużyto: 1000 szminek, 10 kg pudru kosmetycznego, 40 kompletów cieni, 1000 opakowań lakieru do włosów i 500 pudełek kremu ochronnego.
Użyto także 150 bród, 400 peruk, 100 półperuk, 150 warkoczy i splotów pojedynczych oraz 60 tupecików.Piotr Liszkiewicz / Agencja SEEast News
Na temat obsady głównych ról odbyła się w mediach niemal narodowa dyskusja. Swoimi decyzjami Jerzy Kawalerowicz wielu zaskoczył. Spodziewano się np., że w roli Ursusa pojawi się znany bokser wagi ciężkiej Andrzej Gołota, a został wybrany i świetnie się spisał wielokrotny medalista mistrzostw świata i Europy w judo − Rafał Kubacki.Piotr Bujnowicz / FabrykaObrazuFotonova
W postać młodego Rzymianina, oficera legionów Marka Winicjusza wcielił się zaliczany do grona najpopularniejszych aktorów młodego pokolenia Paweł Deląg, który miał wówczas na koncie drugoplanowe role m.in. w "Szamance" Andrzeja Żuławskiego i "Ciemnej stronie Wenus" Radosława Piwowarskiego.
Piotr Bujnowicz / FabrykaObrazuFotonova
14 września 2016 mija dokładnie 15 lat od premiery "Quo Vadis" Jerzego Kawalerowicza.
Obraz reklamowany był jako "najdroższa produkcja w historii polskiej kinematografii". Reżyser mówił, że 18 mln dolarów - tyle bowiem wyniósł budżet produkcji - starczyło jedynie na zasugerowanie, czym była starożytność.
"Wiedziałem o tym, że nie mogę starożytności odtworzyć. Nie ma takiej możliwości. Natomiast można zasugerować coś co jest wyobraźnią o starożytności i myślę, że nam się udało zasugerować co to znaczy starożytność" - Kawalerowicz mówił przed premierą w rozmowie z RMF FM.Piotr Bujnowicz / FabrykaObrazuFotonova
Film Kawalerowicz obejrzało w polskich kinach rekordowe 4,3 mln widzów, co przyniosło "Quo Vadis" Nagrodę Stowarzyszenia "Kina Polskie" - Brylantowy Bilet.Piotr Bujnowicz / FabrykaObrazuFotonova
Nie wszystko w trakcie prac nad filmem przebiegało zgodnie z planem. Nie spodziewano się, że w Tunezji w maju będzie lał deszcz, że padać i wiać będzie w czerwcu na pamiętającym czasy rzymskie słynnym akwedukcie Pont du Gard, że lwy za dnia będą ospałe, że sierpniowa wichura uszkodzi dekoracje w Piasecznie...
W rezultacie zamiast 110 było 127 dni zdjęciowych, a budżet filmu zwiększył się z 12 do 18 mln dolarów. W efekcie powstały jednak nie cztery, lecz sześć odcinków telewizyjnego serialu "Quo Vadis", który trafił na ekrany rok po kinowej premierze filmu.Piotr Bujnowicz / FabrykaObrazuFotonova
Kiedy otrzymał ofertę ekranowego debiutu, Kubacki przygotowywał się do igrzysk olimpijskich w Sydney. "Cały świat trenował trzykrotnie w ciągu dnia, a ja tylko raz w godzinach popołudniowych" - wspominał w rozmowie z Polską Agencja Prasową.
Sportowiec nie żałuje występu w filmie Kawalerowicza. "Jestem mądrzejszy o pewne decyzje życiowe, ale decyzji bym nie zmienił. Pokusa była duża, bowiem zostałem zaproszony przez wielkiego reżysera do wielkiej ekranizacji, ze znakomitą obsadą" - dodał.
Rafał Kubacki na planie "Quo Vadis"AKPAAKPA
Przyznał jednak z żalem, że do dziś nie otrzymał całego wynagrodzenia za udział w produkcji. "Wypłacono mi honorarium za każdy dzień spędzony na planie filmowym, ale nic więcej. Po prostu miałem źle spisaną umowę. Na jej mocy miałem dostać jakieś tysięczne procentów od wpływów z biletów do kin, a także sprzedaży kaset video. Niestety, teraz już nawet nie ma od kogo tego ściągnąć" - ujawnił, dodając: "Ustaliłem, że moje konto mogła zasilić dodatkowo kwota nawet 1,5 mln złotych".
Dariusz Juzyszyn: Jak dyskobol został aktorem
W "Quo Vadis" na kinowym ekranie debiutował także siedemnastokrotny mistrz Polski w rzucie dyskiem Dariusz Juzyszyn. W filmie Jerzego Kawalerowicz wcielił się w Krotona.
Dariusz Juzyszyn na planie "Starej baśni"Zenon ZyburtowiczEast News
Aktorską karierę kontynuuje do dziś. Kinowa widownia mogła go oglądać w kolejnym obrazie Kawalerowicza "Stara baśń", pojawił się też w dwóch filmach Jana Jakuba Kolskiego ("Afonia i pszczoły" oraz "Jasminum"), w filmie "Essential Killing" obsadził go także Jerzy Skolimowski.
Juzyszyn znany jest także serialowej widowni. Wielokrotnie w różnych rolach pojawiał się w "Świecie według Kiepskich", ma na koncie także występy m.in. w "Pierwszej miłości", "Na dobre i na złe" oraz "Plebanii".
"Na początku nie widziałem siebie w takiej roli, bo byłem introwertyczny, obawiałem się występować przed ludźmi. Ale przecież w sporcie też tak było, to doświadczenie wyniesione z aren pomogło mi pokonać te opory. Sportowcem byłem bardzo dobrym, aktorem najlepszym nie jestem, ale angażują mnie, gdy brakuje scenografii. Swoją wielką posturą zasłaniam wszelkie deficyty na planie" - mówił kilka lat temu "Przeglądowi Sportowemu".
Mariusz Pudzianowski: Najsilniejszy Człowiek Świata zagrał księdza
Takiego duetu polskie kino nie widziało już dawno. Nagrodzony Złotymi Lwami za "Przypadek Pekosińskiego" reżyser komedii "Sąsiady" - Grzegorz Królikiewicz zaprosił na plan swojej produkcji piękną Annę Muchę oraz najsłynniejszego polskiego strongmana - Mariusza Pudzianowskiego - tak reklamował występ "Pudziana" dystrybutor filmu.
Aktorka zagrała pannę lekkich obyczajów, a muskularny sportowiec - księdza. Dwójka bohaterów poznaje się podczas wizyty "po kolędzie", a spotkanie to odmieni ich życie na zawsze - brzmiała zapowiedź produkcji. "Sąsiady" miały być portretem ludzi wykluczonych z kultury, z głównych nurtów życia społecznego. Reżyser podkreślał, że zależało mu na pokazaniu cierpienia, nadziei i poświęcenia osób żyjących na marginesie rzeczywistości.
"Sąsiady" [trailer]
Występ w "Sąsiadach" nie był jednak debiutem Pudzianowskiego na dużym ekranie. Wcześniej pojawił się komedii kryminalnej "Nie ma takiego numeru" (2005); występował również w epizodach seriali: "Na Wspólnej", "Camera Café", "Niania", "Daleko od noszy".
Agnieszka Radwańska: Z kortów na kinowy ekran
Kiedy w 2018 roku ogłosiła zakończenie kariery tenisowej, nikt nie spodziewał się, że rok później zadebiutuje jako aktorka.
Agnieszka Radwańska w 2019 roku pojawiła się w filmie Marcina Ziębińskiego "#Jestem M. Misfit". Tenisistka wcieliła się w jurorkę szkolnego konkursu muzycznego, w którym do wygrania będzie stypendium i wyjazd do Stanów Zjednoczonych.
Agnieszka Radwańska w filmie "#Jestem M. Misfit"materiały prasowe
W tym samym roku Agnieszka Radwańska wzięła również w programie "Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami". Jej partnerem tanecznym był Stefano Terrazzino, z którym zajęła ostatecznie szóste miejsce.
Agnieszka Radwańska: Jestem z innego świata
Grzegorz Krychowiak ubiera Macieja Musiała
W ubiegłym roku na kinowe ekrany trafiła film "Druga połowa", w którym jako aktor zadebiutował piłkarz Grzegorz Krychowiak.
Krychowiak nie wcielił się jednak w rolę piłkarza. "Chociaż to postać zainspirowana nim i zgodna z jego charakterem, to nie jest to zawodnik" - mówił Staszewski i podkreślał, że to "rola mocno komediowa, w której trzeba było wykazać się ogromnym dystansem do samego siebie".
Krychowiak nie wcielił się jednak w rolę piłkarza. "Chociaż to postać zainspirowana nim i zgodna z jego charakterem, to nie jest to zawodnik" - zdradza nam Staszewski i podkreśla, że to "rola mocno komediowa, w której trzeba było wykazać się ogromnym dystansem do samego siebie".House Media Companymateriały prasowe
Staszewski przyznaje, że gwiazda reprezentacji Polski wywiązała się z aktorskiego zadania "rewelacyjnie" i dodaje, że Krychowiak ma aktorski talent. "Scena, w której zagrał, ma potężny potencjał, by hulać po Internecie i stać się sceną kultową" - wyjaśnia współautor scenariusza.House Media Companymateriały prasowe
Główne role w filmie Łukasza Wiśniewskiego ("Singielka, "Za marzenia") grają Maciej Musiał ("Dzień dobry, kocham Cię!"), Cezary Pazura ("Listy do M. 4"), Marianna Zydek ("Kamerdyner") oraz Jacek Knap ("Miłość jest wszystkim"). W obrazie zobaczymy także Andrzeja Grabowskiego ("Mayday"), Piotra Roguckiego ("Jak zostałem gangsterem") oraz Leszka Lichotę ("Wataha").
Autorami scenariusza są Sebastian Staszewski oraz Jarosław Stróżyk. Jak podkreślił w rozmowie z Interią Staszewski, "Druga połowa" to "komedia romantyczna z reprezentacją Polski w tle".House Media Companymateriały prasowe
Akcja filmu rozgrywa się bowiem w okresie kilku dni, które dzielą dwa kluczowe spotkania reprezentacji Polski (z Irlandią i Niemcami) na finiszu eliminacji wielkiego piłkarskiego turnieju.
Z tego powodu w "Drugiej połowie" nie zabraknie zaskakujących epizodów, będących rodzajem mrugnięcia okiem do kibiców. W zaskakujących rolach pojawią się zarówno dziennikarze: Dariusz Szpakowski, Roman Kołtoń czy Michał Pol, jak i piłkarze: Sebastian Mila oraz Grzegorz Krychowiak. I to właśnie ten ostatni ma szansę stać się aktorskim odkryciem "Drugiej połowy".House Media Companymateriały prasowe
Chociaż w filmie nie pojawi się na boisku, to nadal porusza się po dobrze znanym sobie obszarze, bowiem do jego zadań należy... ubranie Macieja Musiała!
Staszewski przyznaje, że gwiazda reprezentacji Polski wywiązała się z aktorskiego zadania "rewelacyjnie" i dodaje, że Krychowiak ma aktorski talent. "Scena, w której zagrał, ma potężny potencjał, by hulać po Internecie i stać się sceną kultową" - wyjaśnia współautor scenariusza.
Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film