Teresa Palmer urodziła się 26 lutego 1986 roku w Adelajdzie. Rodzice nadali jej to imię, ponieważ inspirowała ich życiowa postawa Teresy z Kalkuty.
Teresa Palmer: mocny debiut i konflikt na planie. Chciała porzucić karierę
W 2003 roku zwyciężyła w lokalnym konkursie "Search for a Movie Star" i zaczęła uczęszczać na lekcje aktorstwa. W międzyczasie wystąpiła w kilku reklamach. Po ukończeniu liceum wystąpiła w dramacie "2:37" (2006), który przyniósł jej nominację do nagrody Australian Film Institute Award. W tym samym roku zadebiutowała w Stanach Zjednoczonych rolą w horrorze "Grudge - Klątwa 2".
Niedługo później miała pojawić się w filmie "Jumper", jednak została zwolniona po tym, jak odmówiła spotykania się z jednym z aktorów poza planem. O szczegółach opowiedziała dopiero po latach w rozmowie z "Daily Telegraph":
"Miałam swoje doświadczenie MeToo. Zostałam wykorzystana. [...] Miałam 20 lat i zostałam zwolniona z tej pracy, ponieważ odmówiłam udziału w naprawdę przymusowych rzeczach, które się działy".
To doświadczenie zniechęciło ją do dalszej działalności w branży. Z pomocą przyszła jednak agentka, Ann Churchill-Brown, która nie pozwoliła się jej poddać.
"Powiedziała: 'Spójrz - to było okropne doświadczenie, ale mówię ci, że czekają cię inne, które będą po prostu jak balsam na to, co przeżyłaś'" - wspominała.
Teresa Palmer: najważniejsze role
Agentka Palmer miała rację; niedługo później pojawiły się kolejne oferty, dzięki którym młoda aktorka odniosła sukces. Oglądaliśmy ją w thrillerze sci-fi "Jestem numerem cztery", horrorze komediowym "Wiecznie żywy", melodramacie "The Choice" oraz kryminale "Psy mafii". Największe uznanie krytyków i rozgłos przyniosła jej drugoplanowa rola w filmie "Przełęcz ocalonych" Mela Gibsona.
"Mel jest takim 'reżyserem aktorów'. Rzecz jasna, zna aktorstwo z autopsji i wie, jak pracujemy, czego potrzebujemy, z czym mamy problemy czy jakie pytania sobie zadajemy. Co więcej, emanował niezwykle inspirującą energią. Przez cały czas był serdeczny i ciepły dla mnie. Wiedział, że tego potrzebuję, bo na planie byli niemal sami mężczyźni. Stworzył mi taką bezpieczną przestrzeń, w której mogłam swobodnie odegrać moją postać metodą prób i błędów. I tak jak innym dał mi po prostu wolną rękę w kreowaniu mojej bohaterki" - mówiła przed laty w wywiadzie dla Interii.
W 2017 roku wystąpiła w uznanym thrillerze "Syndrom berliński", który zdobył aż 8 nominacji do nagród Australijskiego Instytutu Filmowego. W latach 2018-2022 odgrywała także główną bohaterkę w serialu fantasy "Księga czarownic". Rola błyskotliwej Diany Bishop zapewniła jej sporą popularność.
Niedawno serwis Deadline poinformował, że australijska gwiazda zagra w serialowej adaptacji popularnego cyklu gier "God of War". Produkcja Prime Video będzie kontynuacją historii, którą mieliśmy okazję poznać dzięki "nordyckim" odsłonom - "God of War" z 2018 roku i "God of War Ragnarök" z 2022 roku. Palmer wystąpi w roli Sif, żony Thora.
Teresa Palmer obchodzi 40. urodziny. "Jestem podekscytowana"
Teresa Palmer od ponad dekady jest żoną Marka Webbera i wspólnie wychowują pięcioro biologicznych dzieci. Choć aktorka z powodzeniem łączy życie zawodowe i prywatne, wielokrotnie zaznaczała, że rodzina jest dla niej najważniejsza. Tworzą silną, pełną zrozumienia drużynę i zawsze mogą na sobie polegać.
Czterdzieste urodziny są dla aktorki bardzo ekscytujące, ponieważ większość jej bliskich przekroczyła już tę granicę wieku.
"Jestem podekscytowana tymi urodzinami, ponieważ większość moich przyjaciół jest po czterdziestce. Mój mąż ma już ponad czterdzieści lat, więc czuję, że czekałam na ten wiek" - mówiła w rozmowie z "The Nightly".
Aktorka w tej samej rozmowie podkreśliła, że dzięki rodzinie i możliwościom zawodowym czuje się spełniona i w życiu nie pragnie już niczego więcej:
"W życiu istnieje tendencja do ciągłego podnoszenia poprzeczki, pragnienia więcej i sięgania po większe, lepsze możliwości. Jednak w miejscu, w którym obecnie się znajduję, mam już wszystko, czego potrzebuję. Osiągnęłam swoje cele, a wszystko inne jest dodatkowym bonusem. Gdyby jutro wszystko się skończyło, a ja miałabym swoją rodzinę, czułabym tylko wdzięczność. Tam, gdzie jestem, panuje spokój".
Zobacz też:
To będzie pierwszy hit 2026 roku? "Epickie osiągnięcie kinowe"











