"Szczęścia chodzą parami": Elżbieta Zającówna wraca na wielki ekran
Oprac.: Tomasz Bielenia
Elżbieta Zającówna po ponad dwóch dekadach przerwy wraca na wielki ekran. Aktorkę znaną z takich kultowych produkcji, jak "Seksmisja" czy "Matki, żony i kochanki", będziemy mogli zobaczyć w komedii romantycznej "Szczęścia chodzą parami". Film trafi do kin już 2 września.
Elżbieta Zającówna i Piotr Machalica w filmie "Szczęścia chodzą parami"Jarosław Sosińskimateriały prasowe
"Ogromnym szczęściem jest dla mnie to, że zagrałam w filmie 'Szczęścia chodzą parami'. Jeszcze długo będę się tym żywić. Uważam, że jestem od śmiechu i dlatego tak bardzo lubię występować w lżejszym repertuarze" - przyznaje Elżbieta Zającówna.
"Pamiętam, jak kiedyś pewien pan zapytał mnie na ulicy, dlaczego się nie uśmiecham. Odpowiedziałam mu, że jest mi smutno. Na co on powiedział, że mnie nie może być smutno, bo przyzwyczaiłam widzów do tego, że zawsze jestem pogodna. Wzięłam to sobie do serca. I wierzę, że ci, którzy będą oglądać nasz film, wiele razy się uśmiechną, bo jest w nim szereg zabawnych sytuacji i dialogów. Ta komedia nakręcona została przez ekipę z poczuciem humoru dla ludzi z poczuciem humoru" - dodaje aktorka.
"Szczęścia chodzą parami": Aktorzy o filmiePolsatmateriały prasowe
Elżbieta Zającówna wraca na wielki ekran po dwóch dekadach
Elżbieta Zającówna debiutowała ponad cztery dekady temu. Aktora ma na koncie m.in. role w kultowych komediach Juliusza Machulskiego ("Vabank", "Seksmisja") i Janusza Majewskiego ("C.K. Dezerterzy"). Największą popularność i sympatię widzów zdobyła dzięki udziałowi w serialu "Matki, żony i kochanki".
Elżbieta Zającówna w 1989 rokuRoman KotowiczAgencja FORUM
Przez ostatnich 20 lat co jakiś czas pojawiała się gościnnie w różnych produkcjach telewizyjnych, ale próżno było jej szukać na wielkim ekranie. W końcu jednak będziemy mogli zobaczyć ją również w kinie.
Zającównę od lat możemy oglądać na scenicznych deskach, była aktorką Teatru Syrena (1981-88) oraz Teatru Rampa na Targówku (1988-99).
"Zawsze mówię, że jeszcze będę miała czas, żeby umierać na scenie. Dlatego wolę grać w lżejszym repertuarze, lepiej się w tym czuję. Są aktorzy, którzy sprawiają, że widz płacze i są tacy, którzy widza rozśmieszają. Ja wolę być tą panią, która dostarcza śmiechu" - przyznawała w jednym z wywiadów.Piotr FotekReporter
Od 2010 roku Zającówna jest też wiceprezesem Fundacji Polsat, która ratuje życie najmłodszym. "Do tej pory zawsze robiłam coś dla kogoś - dziecka, męża. Pora, by zająć się sobą. Muszę nauczyć się myśleć, że to ja jestem najważniejsza" - wyznawała kilka lat temu. Warto dodać, że Zającówna od urodzenia choruje na zaburzenie krzepliwości krwi (choroba Von Willebranda).
Nie zrezygnowała jednak z aktorstwa. W 2017 roku pojawiła się gościnnie w jednym odcinku serialu "Na dobre i na złe". W tym roku oglądaliśmy ją w roli nauczycielki w serialu Juliusza Machulskiego "Mały Zgon", na premierę czeka zaś film "Szczęścia chodzą parami".KurnikowskiAKPA
Szeroką popularność Zającówna zyskała dzięki roli w serialu "Matki, żony i kochanki", który emitowano w roku 1996 (I seria) i 1998 (II seria). Produkcja, wbrew niepochlebnym opiniom krytyków, już po pierwszych odcinkach okazał się ogromnym sukcesem, a odtwórczynie głównych ról - oprócz Zającówny grały w nim Gabriela Kownacka, Małgorzata Potocka i Anna Romantowska - z miejsca stały się gwiazdami.INPLUSEast News
Zającówna debiutowała w filmie "Vabank" jeszcze jako studentka krakowskiej szkoły aktorskiej. "Jako bardzo młoda, niedoświadczona osoba, byłam zachwycona tym, że mogę pracować z tak fantastycznymi artystami" - wspominała w jednym z wywiadów.
W kolejnych latach oglądaliśmy ją m.in. w "Seksmisji" Juliusza Machulskiego (jedna ze strażniczek), "Nadzorze" Wiesława Saniewskiego (Ala Krawiec) i "O-bi, o-ba. Koniec cywilizacji" Piotra Szulkina (prostytutka w barze).
Zenon ZyburtowiczEast News
Elżbieta Zającówna ma także w swej karierze epizod telewizyjny. W latach 1999-2000 prowadziła program Polsatu "Sekrety rodzinne". Wspólnie z Piotrem Zeltem była także gospodynią show "Najzabawniejsze zwierzęta świata".PrończykAKPA
Elżbieta Zającówna jest założycielką firmy produkcyjnej Gabi. Scenarzystą i reżyserem produkowanego przez nią serialu "Daleko od noszy" (2003-2011) był jeden z najlepszych satyryków w Polsce - Krzysztof Jaroszyński , prywatnie mąż aktorki.
Inne produkcje Zającówny to sitcom Macieja Wojtyszki "Ale się kręci!" (2006) oraz serial "Synowie" (2011).NiemiecAKPA
W filmie "Szczęścia chodzą parami" wcieliła się w matkę głównego bohatera - Brunona (Michał Żurawski). Pragnie, żeby jej ukochane dziecko wreszcie znalazło miłość swojego życia. Razem z mężem (w tej roli Piotr Machalica) okazuje mu wsparcie i robi wszystko, by w końcu syn poczuł się naprawdę szczęśliwy.
"Cieszę się, że miałam przyjemność po raz kolejny spotkać się na planie z Piotrem Machalicą. Kiedyś graliśmy już małżeństwo w jakimś teatrze telewizji, ale nie mogliśmy sobie przypomnieć jakim. Wtedy wcielaliśmy się w młodą zakochaną parę, teraz - w rodziców" - wspominała Zającówna.
Piotr Machalica zmarł pod koniec 2020 r. Rola w filmie "Szczęścia chodzą parami" okazała się być ostatnią w jego dorobku.
"Szczęścia chodzą parami": Ostatnia rola Piotra Machalicymateriały prasowe
"Szczęścia chodzą parami" to nieprzewidywalna komedia romantyczna, w której przesądy i wiara w pecha mają się równie dobrze, co wiara w miłość. Bohaterką filmu jest Malwina (Weronika Książkiewicz), przebojowa projektantka samochodów, która zakochuje się w Brunonie (Michał Żurawski), wziętym terapeucie par. Choć potrafi on uratować każdy związek, to jego własne historie miłosne tworzą serię spektakularnych katastrof.
Przystojny i zabawny, mógłby być mężczyzną marzeń, gdyby nie to, że na kobiety działa jak czarny kot. Sprowadza na swoje wybranki pecha, który z hukiem kończy nawet najbardziej płomienny romans. Nieświadoma ryzyka Malwina, ulega jego czarowi od pierwszego wejrzenia. Mimo że w jej życiu rozpoczyna się seria niefortunnych zdarzeń, Bruno nie zamierza się tym razem poddać. Aby uratować miłość swojego życia, musi znaleźć przyczynę swoich sercowych porażek. Nie uda mu się to jednak bez odrobiny szczęścia.
Producentem filmu jest Zygfryd Studio, a koproducentem Grupa Polsat Plus. Za wprowadzenie filmu do kin odpowiada Dystrybucja Mówi Serwis.
"Bruno nie jest pechowcem, to mężczyzna sukcesu, ale okazuje się, że na kobiety działa jak czarny kot. Jego wybranka musi zatem zmierzyć się z serią zabawnych, ale jednocześnie niefortunnych sytuacji. Pytanie czy ich miłość jest na to gotowa i czy przezwycięży trudności. To zabawna i wzruszająca komedia o związkach, a także o przeznaczeniu i wierze w przesądy, które często nami kierują" - dodaje aktorka.Jarosław Sosińskimateriały prasowe
Producentem filmu jest Zygfryd Studio, a koproducentem Grupa Polsat. Za wprowadzenie filmu do kin odpowiada Dystrybucja Mówi Serwis.Jarosław Sosińskimateriały prasowe
Przystojny i zabawny, mógłby być mężczyzną marzeń, gdyby nie to, że na kobiety działa jak czarny kot. Sprowadza na swoje wybranki pecha, który z hukiem kończy najbardziej płomienny romans.Jarosław Sosińskimateriały prasowe
"Szczęścia chodzą parami" to komedia romantyczna, w której przesądy i wiara w pecha mają się równie dobrze, jak wiara w miłość. To film, w którym zakocha się każdy, niezależnie od tego, czy jest poszukującym uczucia singlem, czy znalazł już miłość życia.Jarosław Sosińskimateriały prasowe
Nieświadoma ryzyka Malwina, ulega jego czarowi od pierwszego wejrzenia. Mimo że w jej życiu rozpoczyna się seria niefortunnych zdarzeń, Bruno nie zamierza się tym razem poddać. Aby uratować miłość swojego życia, musi znaleźć przyczynę swoich sercowych porażek. Nie uda mu się to jednak bez odrobiny szczęścia.Jarosław Sosińskimateriały prasowe
Malwina (Weronika Książkiewicz), przebojowa projektantka samochodów, zakochuje się w Brunonie (Michał Żurawski), wziętym terapeucie par. Choć potrafi on uratować każdy związek, to jego własne historie miłosne tworzą serię spektakularnych katastrof.Jarosław Sosińskimateriały prasowe
W obsadzie produkcji znaleźli się także Aleksandra Domańska, Krzysztof Czeczot, Maria Pakulnis, Piotr Machalica, Antoni Królikowski, Klaudia Halejcio, Jacek Beler i Elżbieta Zającówna. Jarosław Sosińskimateriały prasowe
Pierwszy klaps na planie komedii romantycznej „Szczęścia chodzą parami” padł na początku lipca. Weronika Książkiewicz nie ukrywa, że już wręcz nie mogła się doczekać, kiedy wróci na plan filmowy. Zamknięcie w czterech ścianach z powodu sytuacji epidemiologicznej było dla niej bardzo uciążliwe. Tęskniła za pracą i chciała jak najszybciej rozpocząć jakiś nowy projekt.
– Cudownie jest wrócić na plan filmowy i myślę, że to jest opinia każdej osoby z naszej ekipy, z innych ekip i produkcji, które ruszyły po tej przerwie. To jest bardzo dobre dla tego filmu i scenariusza, bo wszyscy wrócili na plan z nową energią i wszyscy byli bardzo, bardzo stęsknieni – mówi w rozmowie z agencją Newseria Lifestyle.Jarosław Sosińskimateriały prasowe
Aktorzy bardzo cenią sobie współpracę z Bartoszem Prokopowiczem. Chwalą go za kreatywność, pomysłowość i dobrą organizację pracy. Zdaniem Tomasza Karolaka film ma doskonałą konstrukcję i fabułę.
– W tle fantastycznej i miłosnej historii rozgrywa się prawdziwy bój o polskie auto narodowe. To sytuacja, która nagle wpisuje się w kontekst, ponieważ jak słyszę, są propozycje różnych polskich samochodów elektrycznych i cała ta sprawa naszej, może na wyrost, dumy bardzo mnie zainteresowała. I jeżeli to jest podane w formie lekkiego filmu, to dlaczego nie? – Karolak mówi agencji Newseria Lifestyle.Jarosław Sosińskimateriały prasowe
"Moja postać nie szuka miłości, ale zupełnym przypadkiem poznaje wymarzonego faceta i od razu pojawia się między nimi chemia" - mówi Weronika Książkiewicz, odtwórczyni roli Malwiny.Jarosław Sosińskimateriały prasowe
Kinowa premiera "Szczęścia chodzą parami" zaplanowana jest na 25 grudnia 2020.Jarosław Sosińskimateriały prasowe
W swoich wyborach życiowych i niepowodzeniach Malwinę mocno wspiera Adam. W tej roli wystąpił Jacek Knap.
– W filmie „Szczęścia chodzą parami” gram Adama. Jest prawnikiem i dobrym duchem głównej bohaterki, który pomaga jej walczyć z przeciwnościami losu – mówi aktor.Jarosław Sosińskimateriały prasowe
Zdaniem aktorki obostrzenia epidemiologiczne na planie nie są zbyt uciążliwe, nie przeszkadzają w pracy i nie zaburzają harmonogramu nagrań.
– Nie odnoszę wrażenia, że mamy jakieś przeszkody. Jestem osobą, która bardzo dba o higienę, tak że bardzo się cieszę, że teraz wszędzie wystawione są płyny do dezynfekcji, ludzie częściej myją ręce, dezynfekują je. Nie mam poczucia, że nam to w czymś przeszkadza – Książkiewicz mówi agencji Newseria Lifestyle.Jarosław Sosińskimateriały prasowe
Michał Żurawski podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Lifestyle, że scenariusz mocno go zafrapował i dlatego bez wahania zdecydował się na współpracę.
– W scenariuszu urzekła mnie taka prawdopodobna nieprawdopodobność tej historii. W życiu często zdarzają się historie, które, gdyby przenieść je 1:1 na ekran, wydawałyby się niewiarygodne, prostackie i głupio wymyślone. Ta historia chyba do takich należy, a przynajmniej postać, którą ja mam do zagrania, należy do kręgu takich postaci, ponieważ on niesie ze sobą notorycznego pecha, co brzmi śmiesznie, ale każda kobieta, która się z nim styka, kończy źle. I to nie są żarty, dlatego jest i śmiesznie, i strasznie w tym scenariuszu – mówi Michał Żurawski.Jarosław Sosińskimateriały prasowe
"Szczęścia chodzą parami" w kinach już od 2 września.
Zobacz też:
Danuta Stenka ma poważne problemy z pamięcią. To wina... koronawirusa!
Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film