Reklama

Reklama

​Sylvester Stallone zastraszył Woody'ego Allena? Tak dostał rolę?

Na początku swojej kariery aktorskiej pojawił się jako chuligan z metra w komedii Woody’ego Allena "Bananowy czubek". Sylvester Stallone wspomina, że Allen początkowo odrzucił jego kandydaturę, bo wyglądał niewystarczająco groźnie.

Na początku swojej kariery aktorskiej pojawił się jako chuligan z metra w komedii Woody’ego Allena "Bananowy czubek". Sylvester Stallone wspomina, że Allen początkowo odrzucił jego kandydaturę, bo wyglądał niewystarczająco groźnie.
Sylvester Stallone, Woody Allen i Anthony Caso w filmie "Bananowy czubek" (1971) /materiały prasowe

Sylvester Stallone wymyślił podstęp i postanowił zastraszyć Woody'ego Allena, by udowodnić mu, że jest w błędzie. Skruszony reżyser dał mu w końcu angaż.

Początki Sylvestra Stallone w branży filmowej nie były może ambitne, ale za to ciekawe. Przykładem jest chociażby komedia erotyczna "Włoski ogier" z 1970 roku, za udział w której przyszły gwiazdor zarobił 200 dolarów.

Reklama

Sylvester Stallone u Woody'ego Allena

Innym interesującym filmem w jego biografii jest "Bananowy czubek" w reżyserii Woody'ego Allena. "Sly" zagrał tam epizod - wcielił się w łobuza, który wraz z kolegą napada w wagonie metra na głównego bohatera (w tej roli oczywiście Woody Allen).

Niewiele jednak brakowało, a ta rola przeszłaby mu koło nosa. Gdy wraz z kolegą pojawił się na stacji metra, gdzie realizowano zdjęcia, asystent reżysera przekazał im, że jednak nie będą potrzebni.

"Woody Allen, który jest bardzo nieśmiały, wyszeptał coś do niego i odszedł. Asystent reżysera przekazał nam, że zdaniem Allena nie wyglądamy wystarczająco groźnie. Postanowiłem opuścić plan" - tak Stallone relacjonuje tę sytuację po latach w filmiku, który opublikował na swoim profilu instagramowym.

Kolega przekonał go jednak, że nie mogą odpuścić tej szansy. Poszli więc do apteki, kupili wazelinę, zaczesali włosy do tyłu, przyczernili twarze brudem z metra i wrócili na plan.

"Zobaczyłem w oddali Allena, tym razem ominąłem jego asystenta, podszedłem do niego od tyłu, poklepałem po ramieniu. Odwrócił się, był zaskoczony. Mówię mu: A czy teraz się mnie boisz? A on na to: Już dobrze, pasujesz do tego. I dostaliśmy rolę" - opowiada Stallone.

Nigdy się nie poddawaj

Ta sytuacja była dla hollywoodzkiego gwiazdora lekcją. Sylvester Stallone wyznał, że wtedy zrozumiał, że nigdy nie należy się poddawać i stosować metodę: "Jeśli wyrzucą cię drzwiami, wejdź oknem". Aktor przyznał, że odtąd - jeśli nie udało mu się coś za pierwszym razem - próbował raz jeszcze i zmieniał swoją strategię.

Tymczasem legendarny Rambo, Rocky i Niezniszczalny, czyli Sylvester Stallone, rusza na podbój streamingu. Popularny aktor będzie gwiazdą nowego serialu platformy Paramount+ zatytułowanego "Kansas City". Autorami tej produkcji będą Taylor Sheridan ("Sicario", "Yellowstone") i Terence Winter ("Rodzina Soprano").

Sylvester Stallone pojawia się na małym ekranie niezmiernie rzadko i są to głównie gościnne role. Ostatnio można było go zobaczyć w jednym z odcinków hitowego serialu "Tacy jesteśmy", gdzie zagrał samego siebie. Przed kilkoma miesiącami nazwisko Stallone'a pojawiło się w kontekście innego projektu. Popularny Sly miał pomysł na serialowy prequel "Rocky’ego", a w mediach społecznościowych chwalił się, że zaczął już pisać scenariusz tej produkcji.

Zobacz również:

W latach 90. była wielką gwiazdą. Powróci na szczyt?

Jego nagie zdjęcia obiegły świat. Skandal ciągnął się latami!

Kto zagra nowego Bonda? Jest siedmiu kandydatów!

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Woody Allen | Sylvester Stallone

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL