Reklama

Reklama

"Rocky": Wykorzystać szansę

Muzykę, która towarzyszy treningowi początkującego boksera, przygotowującego się do pokazowej walki z mistrzem świata, zna każdy kinoman. W 1976 roku, po porażce w Wietnamie i aferze Watergate, amerykańska publiczność pokochała inspirująca historię sportowca, który dostał szansę od losu i ją wykorzystał. W sobotę mija 45 lat od premiery "Rocky’ego" Johna G. Avildsena.

Sylvester Stallone w filmie "Rocky"

Film opowiadał historię Rocky’ego Balboa (Sylvester Stallone), ubogiego boksera-amatora, ściągającego haracze dla lokalnego lichwiarza. Nieoczekiwanie otrzymuje on szansę na zmianę swojego losu. Mistrz bokserski Apollo Creed (Carl Weathers) na kilka tygodni przed walką traci przeciwnika. Gdy okazuje się, że nie uda się szybko znaleźć godnego zastępcy, sportowiec wpada na pomysł medialnego show, w którym stoczy pojedynek z lokalnym zawodnikiem. Jego wybór pada właśnie na Rocky’ego. Mimo wielu wątpliwości, Balboa podejmuje wyzwanie. Jednocześnie stara się rozpocząć związek z Adrian (Talia Shire), nieśmiałą pracownicą sklepu zoologicznego. Podczas walki, ku zaskoczeniu Apolla, Rocky okazuje się groźnym przeciwnikiem. Obaj toczą zażarty bój przez piętnaście rund. Ostatecznie mistrz zwycięża na punkty, ale Rocky’ego to nie obchodzi - najważniejsza jest dla niego Adrian, której rzuca się w ramiona.

Reklama

Sylvester Stallone: Napisał scenariusz "Rocky'ego" w trzy dni

Stallone wpadł na pomysł filmu w 1975 roku po zobaczeniu walki bokserskiej między Muhammadem Alim i Chuckiem Wepnerem, zakończonej nokautem tego drugiego w ostatnich chwilach piętnastej rundy. Był wtedy na początku swej aktorskiej kariery. Od kilku lat występował w filmach jako statysta. Ostatnio jego imię zaczęło pojawiać się w napisach, jednak wciąż czekał on na przełom. Stallone napisał pierwszą wersję scenariusza "Rocky’ego" w trzy dni. Czując, że ten film zapewni mu sławę, zaczął rozsyłać tekst do studiów filmowych. Miał jeden warunek - to on miał się wcielić w tytułowego bohatera.

Wiele wytwórni, chociaż zainteresowanych scenariuszem, nie chciało dać szansy nierozpoznawalnemu wówczas aktorowi. Na ultimatum Stallone’a zgodzili się w końcu dwaj producenci, Irwin Winkler i Robert Chartoff. O współfinansowanie zwrócili się do United Artists, które widziało w roli głównej Roberta Redforda lub Burta Reynoldsa. Gdy producenci poinformowali, że taka możliwość nie wchodzi w grę, wytwórnia zgodziła się dać jedynie milion dolarów z zastrzeżeniem, że wszelkie dodatkowe koszty będą musieli pokryć Winkler i Chartoff. Gdy produkcja potrzebowała jeszcze 100 tysięcy, obaj zastawili swoje domy.

Skromny budżet wymusił kilka zmian w scenariuszu. Początkowo randka Rocky’ego i Adrian na lodowisku miała odbyć się za dnia. Producenci nie chcieli jednak płacić statystom, dlatego w finale bohater zabiera tam dziewczynę w nocy i przekupuje woźnego, by pozwolił im pojeździć po opuszczonej hali. Z powodów budżetowych niektóre mniejsze role zostały także zagrane przez członków rodziny Stallone’a. Z kolei sceny kręcone na ulicach w Filadelfii były w ogromnej większości realizowane bez jakichkolwiek zezwoleń.

Scena walki bokserskiej - 35 godzin na ringu

Rolę Apolla Creeda otrzymał Carl Weathers. Aktor spodobał się Stallone’owi podczas castingu. W czasie jego trwania odtwórca roli Rocky’ego poprosił o krótki sparing. W pewnym momencie Weathers uderzył go w podbródek. Tłumacząc się, stwierdził, że na ringu z prawdziwym aktorem nie doszłoby do takiej sytuacji. Gdy dowiedział się, że Stallone jest gwiazdą i scenarzystą produkcji, Weathers uśmiechnął się i powiedział "Może [Stallone] się wyrobi". Zaraz dostał angaż.

Sceny bokserskiego pojedynku miedzy Rockym i Apollem przysporzyły później najwięcej problemów. Reżyser John G. Avildsen (który przed rozpoczęciem prac nad filmem nigdy nie widział ani jednej walki) chciał, żeby były one bardzo dynamiczne i realistyczne. Obawiał się wrażenia teatralności. Jednak symulowana walka wypadała nienaturalnie, a kolejni kaskaderzy i choreografowie rezygnowali z pracy. Avildsen w końcu poprosił Stallone’a o rozpisanie całego pojedynku, cios po ciosie. Następnego dnia aktor pojawił się na planie z 32 stronami maszynopisu, na których opisał każdy ruch. Razem z Weathersem zapamiętali je i wyćwiczyli, a następnie powtórzyli przed kamerą. Realizacja ich wszystkich scen trwała łącznie 35 godzin.

Oscary: Stallone przegrał, "Rocky" wygrał

Gdy "Rocky" wszedł do kin, publiczność go pokochała. Film nie schodził z ekranów przez osiem miesięcy. Kosztujący zaledwie milion dolarów, zarobił na całym świecie ponad 225 milionów. Za sukcesem finansowym przyszły także nagrody. "Rocky’ego" nominowano do dziesięciu Oscarów, w tym za produkcję roku, reżyserię, aktora pierwszoplanowego i scenariusz. Konkurencja była niezwykle mocna. Pozostałymi tytułami starającymi się o najważniejszą nagrodę byli "Wszyscy ludzie prezydenta" o dziennikarzach, którzy ujawnili aferę Watergate, satyra na rynek medialny "Sieć", "Taksówkarz" z niezapomnianą rolą Roberta De Niro i muzyczna biografia "By nie pełzać na kolanach". Chociaż Stallone przegrał w obu swoich kategoriach, "Rocky" triumfował. Film Avildsena nagrodzono za montaż, reżyserię oraz najważniejszym Oscarem za produkcję roku.

"Rocky" doczekał się aż pięciu sequeli, jednak żaden z nich nie powtórzył sukcesu pierwszej części. Stallone wystąpił w każdej z nich, cztery wyreżyserował. Seria miała swoje lepsze i gorsze momenty. Czwarta i piąta część zostały zniszczone przez krytykę. Wydawało się, że historia boksera z Filadelfii skończyła się w 2006 roku w filmie "Rocky Balboa", w którym tytułowy bohater przerywa emeryturę, by zmierzyć się z o połowę od siebie młodszym mistrzem.

W 2015 roku ukazał się "Creed", spin-off serii skupiający się na nieślubnym synu Apolla, granym przez Michaela B. Jordana Adonisie. Stallone powrócił do roli Rocky’ego, który tym razem zajął miejsce w narożniku ringu jako trener. Jego powrót do najsłynniejszej postaci spotkał się z uznaniem widzów i krytyków. Aktor, dotychczas honorowany Złotymi Malinami, otrzymał nominacje do najważniejszych wyróżnień. Niecałe 40 lat po premierze "Rocky’ego" Stallone odebrał Złoty Glob za rolę drugoplanową w "Creedzie". "Chciałbym podziękować mojemu wyimaginowanemu przyjacielowi Rocky’emu Balboa, najlepszemu kumplowi, jakiego miałem" - zwieńczył swoją przemowę wyraźnie wzruszony aktor.

Czytaj również:

Kamil Durczok nie żyje. Co było przyczyną śmierci? Szpital ujawnia szczegóły

Niepokojące doniesienia o stanie zdrowia Beaty Tyszkiewicz

Tom Holland ma problemy ze zdrowiem! Na co cierpi filmowy Spider-Man?

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje