Reklama

Reklama

Steven Spielberg: Przygoda kina

Steven Spielberg, dwukrotny laureat Oscara dla najlepszego reżysera ("Lista Schindlera" i "Szeregowiec Ryan") obchodzi w sobotę 75. urodziny.

Steven Spielberg

Urodzony 18 grudnia 1946 roku Spielberg zaliczany jest za głównego przedstawiciela Kina Nowej Przygody i uważany za jednego z najważniejszych twórców w historii kina amerykańskiego.

Swój pierwszy film zrealizował w wieku 12 lat w ramach zadania skautowskiego. Po ukończeniu liceum starał się dostać do szkoły filmowej, jednak nie udało mu się z powodu słabej średniej. Niezrażony, rozpoczął pracę w studiu Universal jako pomocnik montażysty. Korzystając z okazji, w 1968 roku nakręcił krótkometrażowy film "Amblin", do którego napisał także scenariusz. Jego debiut zdobył kilka wyróżnień, zrobił także spore wrażenie na szefostwu studia. Spielberg, jako najmłodszy reżyser w historii, podpisał z Universalem 7-letni kontrakt reżyserski.

Reklama

Wpierw zaangażowano go do pracy na małym ekranie.  Po pojedynczych segmentach zaczął realizować całe odcinki. Później zaproponowano mu wyreżyserowanie czterech filmów telewizyjnych. Pierwszym z nich był "Pojedynek na szosie", thriller opowiadający o samochodowej ucieczce przypadkowego mężczyzny przed oszalałym kierowcą ciężarówki.

 W 1974 nakręcił swój kinowy debiut, "Sugarland Express", z Goldie Hawn i Benem Johnsonem w rolach głównych. Thriller o rodzicach starających się za wszelką cenę odzyskać prawa do opieki nad dzieckiem nie okazał się frekwencyjnym hitem, jednak zyskał bardzo dobre opinie krytyki. Dzięki niemu Spielberg otrzymał także propozycję wyreżyserowania filmu o rekinie-ludojadzie pod tytułem "Szczęki" (1975).

"Najbardziej beztrosko perwersyjny thriller"

Specjaliści od marketingu wpadli na pomysł, aby zaplanować premierę na sam początek lata. Cel był prosty - zadziałać na wyobraźnię ludzi, którzy zaraz po seansie planowali wsiąść do samochodu i ruszyć na nadmorski wypoczynek. Cały zamysł doskonale oddawało hasło reklamujące film: "See it before you go swimming" ("Zobacz to, zanim pójdziesz pływać"). Zdecydowano się także zerwać z tradycyjnym zwyczajem wyświetlania filmów w największych metropoliach i stopniową ekspansją na mniejsze miasta. "Szczęki" miały swoją premierę równolegle w całym kraju - oczywiście priorytetem były nadmorskie kurorty.

Krytycy i publiczność byli zachwyceni. Recenzentka "New Yorkera" Pauline Kael napisała: "Najbardziej beztrosko perwersyjny thriller, jaki zrobiono" . Widzowie w całym kraju podskakiwali w fotelach, a zdanie "Już nigdy więcej nie wejdę do wody" można było usłyszeć wyjątkowo często po wyjściu z sali. Pół roku później film został doceniony przez Akademię otrzymując 3 statuetki Oscara (najlepszy montaż, najlepsza muzyka oryginalna, najlepszy dźwięk). Jednak jego kulturowy wpływ był znacznie większy. W 2005 roku Amerykański Instytut Filmowy stworzył listę 100 najbardziej pamiętnych cytatów, umieszczając "You are going to need a bigger boat" na 35. miejscu.

Specjalista od kinowych hitów

Po sukcesie "Szczęk" Spielberg stał się jednym z najbardziej rozchwytywanych młodych reżyserów w Hollywood. Jego następnym projektem zostały "Bliskie spotkania trzeciego stopnia" (1977), film fantastyczny o przybyciu na Ziemię przedstawicieli obcej cywilizacji. Również i to dzieło okazało się sukcesem, a Spielberg otrzymał pierwszą nominację do Oscara dla najlepszego reżysera.

Po nieudanej komedii wojennej "1941" (1979) Spielberg wspólnie z twórcą "Gwiezdnych wojen" George'em Lucasem wykreował postać Indiany Jonesa, popularnego archeologa i poszukiwacza przygód. Pierwszy film z serii, "Poszukiwacze zaginionej arki", stał się największym hitem 1981 roku. Otrzymał także szereg nominacji do Oscara, w tym za najlepszy film i reżyserię.

Kolejnym sukcesem okazał się "E.T." (1982), familijny film s-f o przyjaźni małego chłopca z sympatycznym kosmitą. Spielberg odnalazł się także w roli producenta. Finansował między innymi horror "Duch" oraz przygodowy film "Goonies". W 1985 roku zrealizował "Kolor purpury", poruszający portret afroamerykańskich kobiet pierwszej połowy XX wieku. Film otrzymał 11 nominacji do Oscara, zabrakło jednak tej za reżyserię.

Po realizacji trzeciej odsłony przygód Indiany Jonesa o podtytule "Ostatnia krucjata" (1989) i familijnego "Hook" (1991) o powrocie dorosłego Piotrusia Pana do Nibylandii, w 1993 roku Spielberg zrealizował aż dwa filmy. Pierwszym z nich był thriller "Park jurajski", opowiadający o wyspie, na której naukowcy przywrócili do życia dinozaury. Drugim projektem okazała się "Lista Schindlera", biografia Oskara Schindlera, który podczas II wojny światowej z narażeniem własnego życia uratował przed śmiercią ponad 1100 Żydów. Oba filmy okazały się sukcesami finansowymi. Prócz tego "Lista Schindlera" otrzymała 7 Oscarów, w tym za najlepszy film i reżyserię.

Warto nadmienić, że to właśnie na planie "Listy Schindlera" Spielberg rozpoczął trwającą do dziś współpracę z polskim operatorem Januszem Kamińskim.

Podczas debaty z okazji 25. rocznicy powstania filmu "Lista Schindlera" z 1993 r. w ramach Tribeca Film Festival w Nowym Jorku, reżyser wspominał pracę nad tym obrazem w Polsce. Spielberg przywołał sytuację w której jedna z Polek krzyknęła do ubranego w mundur SS aktora Ralpha Fiennesa, że bardzo jej się ten mundur podoba i życzyłaby sobie, żeby Niemcy "tu wrócili i znów nas chronili".

"Prawdopodobnie w Polsce zostanę aresztowany, po tym jak znowu tam pojadę, za to co powiedziałem - odkąd uchwalili swoje prawo" - powiedział Spielberg. Reżyser nawiązał w ten sposób do nowelizacji ustawy o IPN, która zakłada m.in. że każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne - będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sama kara grozi za "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni".

Od "Szeregowca Ryana" do "Player One"

W następnych latach Spielberg poświęcił się pracy w swej wytwórni Dreamworks. W 1998 roku zrealizował film wojenny "Szeregowiec Ryan", za który otrzymał swojego drugiego Oscara za reżyserię.  W 2001 roku nakręcił "A.I. - Sztuczną inteligencję", film, który przez dłuższy czas planował ze zmarłym w 1999 roku Stanleyem Kubrickiem. Spielberg zrealizował go wedle woli nieżyjącego reżysera, realizując nawet sceny, z którymi się nie zgadzał. W 2005 roku powstał jego najbardziej kontrowersyjny film - "Monachium", opowiadający o zemście służb specjalnych na odpowiedzialnych za zmordowanie izraelskich sportowców podczas Olimpiady w 1972 roku.

Od tego czasu reżyseruje rzadziej. W 2008 do kin wszedł film "Indiana Jones i królestwo kryształowej czaszki", czwarta część popularnej serii, która nie zadowoliła krytyków i fanów. W 2011 roku miał premierę "Czas wojny", opowiadający o losach wierzchowca w latach I wojny światowej. W 2012 roku swą premierę miał "Lincoln" z nagrodzoną Oscarem rolą Daniela Day-Lewsia. W 2015 roku Spielberg zrealizował "Most szpiegów", thriller polityczny dotyczący procesu i późniejszej wymiany rosyjskiego szpiega w czasie Zimnej Wojny. 

Spielberg nie przestaje pamiętać o młodym widzu. W 2011 roku zekranizował "Przygody Tintina", w 2016 przeniósł na ekran inną ikoniczną lekturę - "Bardzo Fajnego Giganta" Roalda Dahla.

Do poważniejszej tematyki wrócił  2017 roku "Czwartą władzą"- historią tzw. "Pentagon Papers" - tajnego rządowego raportu, którego publikacja przez media ujawniła, iż władze USA nie mówiły prawdy o przebiegu wojny w Wietnamie. "Tego filmu nie należy rozpatrywać jako stronniczej lub politycznej zagrywki po stronie tzw. mediów liberalnych czy liberalnego Hollywood. To film o patriotyzmie i odwadze mediów, o czwartej władzy i o tym, co zrobiła, by doprowadzić do opublikowania 'Pentagon Papers', które z kolei doprowadziły do Watergate" - reżyser mówił po premierze.

Rok później Spielberg zrealizował "Player One", będący ekranizacją książki Ernesta Cline'a, opowiadającej o wirtualnym świecie znanym jako OASIS. - "Player One" nie zrewolucjonizuje kina rozrywkowego choćby w minimalnym stopniu tak, jak zrobiły to kiedyś "Szczęki" czy "Park Jurajski". Spielbergowi ewidentnie brakuje już siły potrzebnej do tworzenia dzieł, o których pamięta się i rozmawia latami. Mimo to nie życzę mu wczesnej emerytury - zdobywca trzech Oscarów wciąż ma w sobie wystarczająco dużo energii, by obdzielić nią przynajmniej kilku kolegów. I nawet jeśli artystycznie powiedział już wszystko, a jego zdolności reżyserskie opierają się od dekad na tych samych środkach, nie sposób odmówić mu jednego - wyczuwa nastroje i upodobania widowni, jak żaden inny amerykański twórca - pisał dla Interii Adrian Luzar.

Najlepszy film Spielberga od lat

Kilka dni temu Spielberg powrócił z nowym filmem - remakiem legendarnego musicalu, który 60 lat temu zdobył 10 statuetek Amerykańskiej Akademii Filmowej.

"Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że 'West Side Story' jest prawdopodobnie najwspanialszym musicalem w historii" - mówi Steven Spielberg. "Niełatwo jest zmierzyć się z arcydziełem i nakręcić je od nowa z innej perspektywy i z inną wrażliwością, a jednocześnie nie zagubić tego czegoś, co czyni z niego najwspanialsze sceniczne dzieło muzyczne. Jestem jednak przekonany, że genialne historie można odpowiadać wiele razy, po części właśnie po to, by w dziele mogły przejrzeć się różne punkty widzenia i różne epoki".

"West Side Story" zostało znakomicie przyjęte przez krytyków.

- Spielberg doskonale radzi sobie z uniwersalnym materiałem. I choć nie uwspółcześnia historii przeniesionej na ekran dokładnie sześć dekad temu, to aktualizuje narrację, dostosowując ją do współczesnego odbiorcy (i nie chodzi wyłącznie o to, że cyfrowa rzeczywistość koegzystuje tu na równych prawach z teatralną scenografią). Autor nigdy nie zapomina o źródle, z którego czerpie. Jego "West Side Story" to w istocie hołd zarówno dla scenicznego przedstawienia, jak i nagrodzonego dziesięcioma Oscarami filmu. Spielberg, rozumiejący kino - tak jego historię, jak i siłę (by nie powiedzieć: magię) - garściami sięga po choreografię Robbinsa, dodając do niej ruchy i elementy autorstwa Justina Pecka - pisał w recenzji dla Interii Rafał Glapiak.

Mimo świetnych recenzji, obraz nie okazał się kasowym sukcesem. W weekend otwarcia musical Spielberga zarobił na całym świecie niecałe 15 milionów dolarów - o 10 milionów mniej niż przewidywali producenci filmu. Póki co naprawdę mogą cieszyć się jedynie ze znakomitych ocen - aż 94 proc. recenzji "West Side Story" w serwisie Rotten Tomatoes to opinie pozytywne.

Zobacz również:

Najważniejszy film roku wchodzi do kin!

Odkryta przez Polaka! To jemu zawdzięcza wielką karierę

Gwiazda złożyła nietypową obietnicę. Po latach żałuje?

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Steven Spielberg

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama