Reklama

Reklama

"Szczęki": Rekin gwiazdą

Lato 1975 roku było upalne, ale nagle wielu Amerykanów zaczęło rezygnować z kąpieli w oceanie. Powód? 20 czerwca premierę w kinach miał film Stevena Spielberga "Szczęki". Bohaterem był rekin ludojad i wiele osób przeraziło się nie na żarty...

Robert Shaw w scenie ze "Szczęk"

"Szczęki" Stevena Spielberga to dziś jedna z największych legend kina. Film, który stał się fenomenem kulturowym i jako pierwszy w Hollywood zarobił ponad 100 milionów dolarów, windując reżysera na pozycję numer jeden w filmowej branży.

Fabuła byłą prosta: w okolicach Amity Island dochodzi do ataków rekina ludojada. Quint, zawodowy łowca rekinów, szeryf Brody i oceanolog Hooper wyruszają w rejs, by go upolować...

"Nigdy nie przypuszczałem, że znajdzie się tylu chętnych, żeby bać się rekina" - komentował sukces swojego filmu Spielberg. Reżyser nie dodawał, że początkowo wcale nie zamierzał pokazywać ludojada...

Reklama

Pomysł Spielberga polegał na tym, że widz ogląda tylko beczki, jakie ciągnie za sobą rekin. Jednak producenci nie zgodzili się na takie rozwiązanie i rekin ludojad, sterowany przez techników, pojawił się jednak na ekranie.

Ba! Jak wspominali aktorzy, był główną gwiazdą na planie filmu. Każdy chciał obejrzeć sztucznego stwora, któremu brakowało tylko melonika, żeby się kłaniać - żartowali twórcy filmu. Ale nie wszystkim było do śmiechu. Prace nad obrazem trwały pół roku, ponieważ rekin sprawiał techniczne problemy, wystawiając na próbę zdrowie psychiczne ekipy...

Początkowo Steven Spielberg w roli Quinta, zawodowego łowcy rekinów, widział Lee Marvina, ale aktor podziękował, mówiąc, że wolałby łowić ryby. Brani byli też pod uwagę i inni aktorzy, ale ostatecznie rolę dostał Brytyjczyk Robert Shaw, którego zasugerowali producenci Zanuck i Brown. Shaw był też współautorem scenariusza. Richard Dreyfuss został wzięty pod uwagę przy kompletowaniu obsady po sugestii George'a Lucasa, z którym aktor pracował przy "Amerykańskim graffiti".

Do roli szeryfa Brody'ego Steven Spielberg wybrał Roya Scheidera po jego występie we "Francuskim łączniku". Mimo że studio początkowo nie było do tego pomysłu przekonane, ostatecznie doszło do porozumienia, gdy Scheider podpisał kontrakt na udział w trzech filmach. Dwa pozostałe to "Cena strachu" i "Szczęki 2".

Film był tak popularny, że telewizyjni komicy zapowiadali, iż nie będą już brać kąpieli w wannie, jeżeli wcześniej nie sprawdzą, czy w pobliżu nie ma rekina...

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Szczęki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje