Maksymilian Zejdler i Daniel Olbrychski w "halo tu polsat": wyjątkowe spotkanie różnych pokoleń aktorów
W głównej roli nadchodzącego filmu "Jutro o tej samej porze" zobaczymy stawiającego pierwsze kroki w branży Maksymiliana Zejdlera. Prywatnie syn Krzysztofa Ibisza i dziennikarki Anny Zejdler, jest także wnukiem aktora i reżysera Wojciecha Zejdlera. Na ekranie w roli zawiadowcy kolejowego pojawi się także Daniel Olbrychski - niekwestionowana ikona polskiego kina. Jak wyglądało spotkanie tych dwóch pokoleń na planie filmowym? O szczegółach projektu opowiedzieli Katarzynie Cichopek i Maciejowi Kurzajewskiemu w "halo tu polsat".
"Ubrali mnie w taki mundur, [...] słuchałem, czego ode mnie chcą, 'teraz popatrz tu'. Nie bardzo wiedziałem, do czego to zmierza. Z przyjemnością, jak obejrzę, to może będę coś wiedział więcej. Czasami się tak zdarza, że aktor nic nie wie" - przyznał Daniel Olbrychski, który podkreślał, że na planie pojawił się wyłącznie gościnnie.
Choć Zajdler nie miał wspólnych scen ze słynnym aktorem, samo patrzenie na jego grę było dla niego bardzo pouczające:
"Dla mnie sama możliwość przebywania z panem na jednym planie to jest na pewno ogromny zaszczyt. I przyglądanie się temu, jak pan się przygotowuje do scen. Dla mnie na pewno także podglądanie pana było cenną lekcją i myślę, że również opowieści, które pan też wspaniale opowiada, wszelakie anegdoty z planu".
"Jutro o tej samej porze": o czym opowiada film?
"Jutro o tej samej porze" to krótkometrażowa produkcja opowiadająca o niespełnionej miłości, stracie i marzeniach, których nie udało się zrealizować. Akcja produkcji rozgrywa się na przestrzeni dwóch dni, głównie na peronie dworca kolejowego - miejsca symbolicznego, w których dochodzi do ponownych spotkań i rozstań.
"To jest film, który dzieje się zarówno w przeszłości, jak i w teraźniejszości. Pokazuje, do jakich skutków mogą doprowadzić, nie chcę powiedzieć, że błahe, bo to nie są błahe, bo sprawy sercowe nigdy nie są błahe, ale do jakich skutków mogą doprowadzić wydarzenia, które miały miejsce kiedyś. Jak mogą być brzemienne w skutkach, do czego może doprowadzić brak odwagi, aby na przykład zdobyć się na trudną rozmowę. Ja wcielam się w postać chłopaka, który właśnie tej odwagi nie miał i wolał uciec od konfrontacji zamiast powiedzieć prawdę, jakie ma zamiary. I potem możemy zobaczyć, jak to się przekłada na resztę życia i jak takie bolesne ziarno kiełkuje" - opowiadał o produkcji syn Krzysztofa Ibisza.
Premiera obrazu odbędzie się 21 lutego w Sochaczewie, a dokładniej w Muzeum Kolei Wąskotorowej.
Zobacz też:
Jeden z ulubionych filmów legendy kina. Widowisko sci-fi wyprzedziło epokę










