"Powrót do przyszłości": nauka gry na gitarze i przygotowania techniczne do roli
Michael J. Fox wiedział, że scena, w której gra na gitarze, musi wyglądać autentycznie i precyzyjnie. Wziął lekcje u muzyka Paula Hansona, który uczył go, jak układać palce, żeby wyglądało to przekonująco na ekranie. Choć nie wykonywał całego solo, to zależało mu, aby ruchy były realistyczne i by widz uwierzył, że Marty się na tym zna.
Poza samą grą na instrumencie Fox musiał nauczyć się scenicznych manier, które zwykle kojarzą się z wielkimi gitarzystami. Choreograf, który wcześniej pracował z artystami pokroju Madonny, pomagał mu w zapożyczeniu elementów stylu takich gitarzystów jak Pete Townshend, Jimi Hendrix czy Chuck Berry. W scenie z utworem "Johnny B. Goode" wykorzystał takie elementy jak szarpnięcia gitary nad głową, gra za plecami czy taneczne kroki i ekspresja sceniczna typowa dla show rockowych lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Przez cztery tygodnie Fox ćwiczył nie tylko to, w jaki sposób powinno się poruszać palcami na gryfie, ale też całe sekwencje ruchów, by scena była spójna, dynamiczna i oddawała ducha epoki.
Wysiłek Michaela J. Foxa w połączeniu z reżyserią Roberta Zemeckisa, choreografią i nauką gry sprawiły, że publiczność uwierzyła, iż Marty McFly naprawdę ma muzyczny talent. Do dziś scena ta uznawana za jedną z najlepszych muzycznych sekwencji w kinie popularnym.
"Powrót do przyszłości": ciekawostki z planu
Marty McFly pierwotnie miał być grany przez Erica Stolza. Aktor ten zaczął nawet pracę na planie, ale okazało się, że nie potrafił oddać właściwego tonu filmu, zwłaszcza komediowego rytmu i naturalnej chemii z Christopherem Lloydem. Po kilku tygodniach zdjęć zdecydowano się go zastąpić Michaelem J. Foxem, który w tamtym czasie był gwiazdą serialu "Family Ties". To wymagało przeróbek i nakręcenia wielu scen od nowa. Scenariusz także miał kilka wersji. Na przykład w jednym z pierwszych szkiców wehikułem czasu była "czasowa chłodnia" ("time chamber"), przypominająca wielką lodówkę. Ten koncept został odrzucony zanim pojawił się samochód‑DeLorean jako maszyna czasu.
DeLorean, samochód użyty jako wehikuł czasu, był wyborem bardzo charakterystycznym, symbolicznym, dodającym elementu futuryzmu, zwłaszcza gdy bohaterowie wracają do lat pięćdziesiątych. Konstrukcja auta stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów produkcji.
Film miał kilka możliwych zakończeń, zanim zdecydowano się na wersję, którą znamy dziś. Jedna z idei zakładała, że George McFly w 1985 roku znalazłby w gazecie z 1955 roku fragment mówiący, że jego syn Marty gra utwór "Johnny B. Goode" na szkolnej zabawie, co byłoby niespodziewanym zwrotem i dawało metaforyczny efekt deja vu. Pomysł ten jednak porzucono.
Początkowo też film nie miał być częścią trylogii. Pierwotny scenariusz i struktura miały zamknąć historię Marty'ego i Dr Emmetta Browna w jednej produkcji. Dopiero ogromny sukces komercyjny i popularność sprawiły, że powstały dwie kolejne części.
Jak potoczyła się kariera Michaela J. Foxa po "Powrocie do przyszłości"?
Rola w serii uczyniła Michaela J. Foxa jednym z najpopularniejszych aktorów lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Po sukcesie trylogii o podróżach w czasie aktor zaczął pojawiać się w wielu filmach. Zagrał między innymi w "Tajemnicy mojego sukcesu", "Ofiarach wojny" Briana De Palmy czy w komedii "Młody wilkołak". Te produkcje umocniły jego status gwiazdy, choć nigdy nie powtórzył już tak gigantycznego sukcesu jak w przypadku roli Marty'ego. Fox był szczególnie ceniony za łączenie lekkości komediowej z wiarygodnością dramatyczną.
Choć kino dawało mu wiele możliwości, prawdziwym powrotem na szczyt była telewizja. W latach 90. zagrał główną rolę w serialu "Spin City", gdzie wcielił się w zastępcę burmistrza Nowego Jorku. Za tę kreację zdobył kolejne Złote Globy i nagrody Emmy.
Diagnoza i walka z chorobą
W 1991 roku u aktora zdiagnozowano chorobę Parkinsona. Początkowo utrzymywał to w tajemnicy przed opinią publiczną, kontynuując pracę na planach filmowych. W końcu jednak zdecydował się mówić otwarcie o swoich zmaganiach. W 2000 roku założył fundację Michael J. Fox Foundation for Parkinson's Research, która stała się jedną z najważniejszych organizacji finansujących badania nad leczeniem tej choroby.
Mimo problemów zdrowotnych Fox nadal pojawiał się na ekranie. Gościnnie występował w takich produkcjach, jak "Hoży doktorzy", "Rescue Me" czy "Żona idealna". Za rolę prawnika cierpiącego na zaburzenia neurologiczne w tym ostatnim serialu otrzymał kolejne nominacje do nagród Emmy. Wystąpił również w produkcji "The Michael J. Fox Show", gdzie jego postać zmagała się z chorobą, co stanowiło odważne i osobiste nawiązanie do własnych doświadczeń.
Michael J. Fox to przykład aktora, który z roli gwiazdy kina młodzieżowego stał się postacią inspirującą dla milionów ludzi na całym świecie. Jego kariera, choć dramatycznie przerwana przez chorobę, pokazuje niezwykłą determinację i pasję do zawodu. Dziś pamiętany jest nie tylko jako Marty McFly, ale także jako człowiek, który swoją sławę wykorzystał do walki o lepsze życie dla osób cierpiących na Parkinsona.
Zobacz też:
Reakcje pierwszych widzów były skrajnie złe. Musiała wyciąć kluczowe sceny










