Krzysztof Kiersznowski: Minął rok od śmierci uwielbianego aktora
Oprac.: Sylwia Pyzik
W trakcie ponad 40-letniej kariery zagrał w kilkudziesięciu serialach i filmach fabularnych. Rzadko grywał jednak główne role, częściej błyszczał na drugim planie i w epizodach. Widzowie kojarzyli go przede wszystkim jako Wąskiego z "Kilera". Dziś obchodzimy pierwszą rocznicę śmierci aktora, z tej okazji wspominamy jego najważniejsze kreacje.
Krzysztof Kiersznowski na planie serialu "Barwy szczęścia" Elzbieta Kasperska/TVP/East NewsEast News
Krzysztof Kiersznowskibył doskonale znany widzom. Wystąpił m.in. w "Vabanku" i "Kilerze". Grał także w serialach, były to m.in. takie produkcje jak: "Barwy szczęścia", czy "Blondynka".
Widzowie równie dobrze przyjęli postać dobrodusznego felczera Puli-Huli w serialu „Blondynka”. Sam Kiersznowski cieszy się, że role w serialach ociepliły jego wizerunek. Nie narzeka także na brak propozycji ról pierwszoplanowych. „Aktor jest przede wszystkim od tego, żeby jak najwięcej grać. Pokazać, na co go stać na scenie czy przed kamerą, a nie przebierać w propozycjach” - mówi.Zenon Żyburtowicz/Afa PixxGallo Images Poland
W ostatnich latach kojarzony jest głównie z postacią Stefana w serialu "Barwy szczęścia". Jak sam przyznaje lubi tę postać, ponieważ znacząco odbiega ona od jego dotychczasowego filmowego wizerunku. "Stefan z ‘Barw szczęścia’ to strażak, który nie dość, że ofiarnie pełni służbę, to jeszcze w życiu prywatnym jest bardzo poukładany, zrównoważony, z zasadami" - przyznaje w jednym z wywiadów. "To taki generalnie ciepły facet. Ale nie fajtłapa".TVP East News
W 2001 roku zagrał w "Cześć, Tereska" Roberta Glińskiego, za co otrzymał dobre recenzje od krytyków i nominację do Orła za najlepszą kreację drugoplanową. Czarno-biały film opowiadał o pozbawionej perspektyw codzienności piętnastoletniej dziewczyny, mieszkającej wraz z rodziną w małym mieszkaniu w blokowisku. Kiersznowski wcielił się w ojca Tereski, bezskutecznie walczącego z nałogiem alkoholika. Jak sam przyznaje, okres zdjęć był dla niego niezwykle wyczerpujący i po ich zakończeniu jeszcze przez kilka dni "odchorowywał" swoją postać.TVP materiały prasowe
Paradoksalnie najwięcej wyróżnień zebrał za rolę, która po latach wydaje się niesłusznie zapomniana. W "Statystach" Michała Kwiecińskiego (2006) wcielił się w prowadzącego zakład fotograficzny Edwarda, który decyduje się dorobić w powstającej w Polsce chińskiej produkcji - mimo co chwila podkreślanej przez siebie wyższości swej ojczyzny nad resztą świata. Rola ta przyniosła mu nagrodę w Gdyni i Orła w kategorii najlepszy aktor drugoplanowy.TVP materiały prasowe
Dwa lata później powstała równie popularna kontynuacja, "Kiler-ów 2-óch", w której także wystąpił. Jej fabuła w jeszcze większym stopniu skupiła się na Wąskim i Siarze, tym samym szufladkując Kiersznowskiego w roli fajtłapowatych cwaniaczków. Z czasem miał także dosyć nachalnych fanów komedii Machulskiego, przez których często doświadczał nieprzyjemnych sytuacji. "Przez wiele lat musiałem ignorować zaczepki, odmawiać spożywania alkoholu, przez co niektórzy ‘fani’ mogli poczuć się głęboko dotknięci i urażeni".Michał RozbickiEast News
Do końca lat 90. grał głównie w teatrze. W 1990 wraz z żoną wyjechał do Irlandii, gdzie dostała ona pracę w ambasadzie. Przez pięć lat mieszkał w Dublinie. Okazjonalnie występował w teatrze, gdzie otrzymywał głównie role cudzoziemców. Po powrocie do Polski ponownie za sprawą Juliusza Machulskiego zagrał kolejną popularną rolę. W komedii "Kiler" (1997) wcielił się w Wąskiego, pechowego pomocnika gangstera Siary (Janusz Rewiński).Krzysztof Wellman/Afa PixxGallo Images Poland
Karierę rozpoczął w 1976 roku małymi rolami w telewizyjnym "Latarniku" oraz "Człowieku z marmuru". Rok później ukończył studia na wydziale aktorskim PWSFTviT w Łodzi i zadebiutował w Teatrze Ochota w Warszawie. Swą pierwszą charakterystyczną rolę zagrał już 1980 roku w "Vabanku" Juliusza Machulskiego. Wcielił się w Nutę, drobnego złodziejaszka, który pomagał granemu przez Jana Machulskiego Kwincie w zemście na bankierze Kremerze. Rolę tę powtórzył w 1984 roku w kontynuacji filmu "Vabank II czyli riposta".Polfilm 1East News
"Nie lubię narzekać, skarżyć się, użalać nad sobą, że nie gram głównych ról. Bilans zysków i strat jest dla mnie satysfakcjonujący. Wydaje mi się, że mam sympatię statystycznego widza, niekiedy udaje mi się uniknąć płacenia mandatów za złe parkowanie, bo strażniczka miejska zna moją twarz z 'Barw szczęścia'. Zdobyłem prestiżowe nagrody za 'Statystów' i 'Cześć Tereska'. Słowem - jest się z czego cieszyć, zamiast zgrzytać zębami" - aktor mówił kilka lat temu w rozmowie z magazynem "Telemax".
AKPA AKPA
Krzysztof Kiersznowski: Początki kariery
Krzysztof Kiersznowski karierę rozpoczął w 1976 roku małymi rolami w telewizyjnym "Latarniku" oraz "Człowieku z marmuru". Rok później ukończył studia na wydziale aktorskim PWSFTviT w Łodzi i zadebiutował w Teatrze Ochota w Warszawie.
Oglądaliśmy go tam w przedstawieniach reżyserowanych przez Jana Machulskiego i Jana Englerta.
W kolejnych latach Kiersznowski był aktorem Teatru Studio w Warszawie, Teatru im. Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim oraz Teatry Polskiego w Bydgoszczy. W pierwszej dekadzie XXI wieku współpracował także z Teatrem Lubuskim w Zielonej Górze. Widzowie zapamiętają go dzięki roli w brawurowej komedii społeczno-bulwarowej "Kochanie, posadź jumbo jeta" Marka Rębacza.
Swą pierwszą charakterystyczną rolę zagrał już 1980 roku w "Vabanku" Juliusza Machulskiego. Wcielił się w Nutę, drobnego złodziejaszka, który pomagał granemu przez Jana Machulskiego Kwincie w zemście na bankierze Kramerze. Rolę tę powtórzył w 1984 roku w kontynuacji filmu "Vabank II czyli riposta".
Do końca lat 90. grał głównie w teatrze. W 1990 wraz z żoną wyjechał do Irlandii, gdzie dostała ona pracę w ambasadzie. Przez pięć lat mieszkał w Dublinie. Okazjonalnie występował w teatrze, gdzie otrzymywał głównie role cudzoziemców.
Tę kreację pokochali widzowie
Po powrocie do Polski ponownie za sprawą Juliusza Machulskiego zagrał kolejną popularną rolę. W komedii "Kiler"(1997) wcielił się w Wąskiego, pechowego pomocnika gangstera Siary (Janusz Rewiński).
Dwa lata później powstała równie popularna kontynuacja,"Kiler-ów 2-óch", w której także wystąpił. Jej fabuła w jeszcze większym stopniu skupiła się na Wąskim i Siarze, tym samym szufladkując Kiersznowskiego w roli fajtłapowatych cwaniaczków.
Z czasem miał także dosyć nachalnych fanów komedii Machulskiego, przez których często doświadczał nieprzyjemnych sytuacji. "Przez wiele lat musiałem ignorować zaczepki, odmawiać spożywania alkoholu, przez co niektórzy 'fani' mogli poczuć się głęboko dotknięci i urażeni" - przyznał aktor.
W 2001 roku zagrał w"Cześć, Tereska" Roberta Glińskiego, za co otrzymał dobre recenzje od krytyków i nominację do Orła za najlepszą kreację drugoplanową. Czarno-biały film opowiadał o pozbawionej perspektyw codzienności piętnastoletniej dziewczyny, mieszkającej wraz z rodziną w małym mieszkaniu w blokowisku. Kiersznowski wcielił się w ojca Tereski, bezskutecznie walczącego z nałogiem alkoholika. Jak sam przyznawał, okres zdjęć był dla niego niezwykle wyczerpujący i po ich zakończeniu jeszcze przez kilka dni "odchorowywał" swoją postać.
W środę, 28 września 2016, mija dokładnie 15 lat od premiery filmu "Cześć, Tereska".
Dzieło Roberta Glińskiego okrzyknięto jednogłośnie najlepszym polskim filmem 2001 roku, a deszcz nagród był tego dobitnym potwierdzeniem. "Tereska" otrzymała m.in. Złote Lwy na Festiwalu Filmowym w Gdyni (przyznano jej tam również nagrody publiczności i dziennikarzy), Nagrodę Specjalną na festiwalu w Karlowych Warach i Złotą Kaczkę dla najlepszego filmu roku.
Film Glińskiego do dziś uważany jest za jeden z najważniejszych filmowych głosów na temat współczesnej polskiej rzeczywistości. Widz obserwuje, jak bohaterka - delikatna i wrażliwa nastolatka - zamienia się w okrutną morderczynię.
materiały dystrybutora
Odtwórczynię roli Renaty - Karolinę Sobczak - po występie w "Cześć, Tereska" mogliśmy jeszcze oglądać na ekranie w serialach "Zaginiona" (złodziejka) "Pitbull" (narkomanka).
Tytułowa Tereska, czyli Aleksandra Gietner, została w 2004 roku skazana przez sąd w Sieradzu na ponad dwa lata więzienia za udział w napadzie. "Bardzo mi przykro. Wszyscy bardzo chcieliśmy jej pomóc, ale, niestety, nie udało się" - powiedział reżyser filmu Robert Gliński.
materiały dystrybutora
Odtwórczynie głównych ról wspierali zawodowi aktorzy.
"Początkowo chciałem obsadzić tu także amatorów, ale Zbyszek Zamachowski, który wcześnie przeczytał scenariusz ogromnie chciał zagrać Edzia. Nawet wtedy, kiedy nie miałem pieniędzy na produkcję i zacząłem ten film kręcić prywatnie, a wszyscy pracowali za darmo. Zbyszek miał tysiąc pomysłów na swoją postać, bardzo wierzył w scenariusz i nie pozwalał mi się załamywać, gdy nikt nie chciał sfinansować tego projektu. Potem, gdy Krzysztof Kiersznowski (ojciec, na zdjęciu) i Małgosia Rożniatowska (matka) dołączyli do ekipy, i także zgodzili się grać bez wynagrodzenia, wiedziałem, że zrobię ten film. Miałem wspaniałą obsadę!" - wyjaśniał Robert Gliński
materiały dystrybutora
Ale pod wpływem Renaty zmienia się coraz bardziej: traci kontakt emocjonalny z domem, rezygnuje z występów w chórze, lekceważy naukę. Gdy brakuje pieniędzy na papierosy i kosmetyki, zaczyna wraz z Renatą kraść w sklepach, "obrabiać" w szatni szafki koleżanek. Już nie czuje strachu czy wyrzutów sumienia. Ciągle jednak nie rezygnuje z marzeń o innym życiu i wielkiej miłości. Wkrótce pada ofiarą gwałtu dokonanego przez kolegę z osiedla. Czara goryczy ostatecznie się przepełnia, kiedy przekonuje się, że i przyjaźń Renaty niewiele jest warta. Tereska szuka rewanżu, chce odpłacić złem za doznane zło.materiały dystrybutora
Grającym główne role dziewczynom, 15-letniej Aleksandrze Gietner (tytułowa Tereska) i starszej o rok Karolinie Sobczak (Renata), przyznano wyróżnienia na festiwalu w Chicago, a także amerykańskie Nagrody Specjalne dla Najlepszych Młodych Aktorek w Filmie Zagranicznym.
Do Hollywood pojechała jednak tylko Karolina. Ola zamiast Kalifornii wybrała ulice rodzinnych Pabianic.
Wkrótce po zakończeniu zdjęć obie uciekły z ośrodka wychowawczego w Otwocku, gdzie przebywały od pewnego czasu. Karolina zatrzymała się u babci. Ola, przyłapana po paru miesiącach na kradzieży w sklepie, trafiła do poprawczaka o zaostrzonym rygorze w Falenicy.materiały dystrybutora
"Cześć Tereska" to film czarno-biały, ale ze zdecydowaną przewagą czerni. Początkowo nic jednak nie zapowiada tragicznego zakończenia. 15-letnia Tereska, skromna, spokojna dziewczyna z szarego, wielkomiejskiego osiedla, nie wyróżnia się niczym szczególnym. Mieszka z rodzicami i młodszą siostrą w ciasnym mieszkanku, śpiewa w kościelnym chórze. Po podstawówce nie dostała się do liceum plastycznego, więc matka postanowiła, że córka pójdzie do szkoły krawieckiej: zawsze chciała przecież projektować ubrania.materiały dystrybutora
W nowym środowisku Tereska czuje się obco. Nie znajdując dość uczucia i zainteresowania swoimi problemami w domu, zawiera dziwną przyjaźń z kalekim portierem Edziem (wyróżniony Złotą Kaczka Zbigniew Zamachowski), samotnym alkoholikiem, jeszcze bardziej niż ona złaknionym ciepła i bliskości drugiego człowieka. Ale to w szkole dziewczyna uczy się życia: szybko zrozumie, że trzeba się przystosować do twardej rzeczywistości naśladując tych, którzy swobodniej poruszają się w otaczającym świecie. materiały dystrybutora
Przewodniczką Tereski zostaje koleżanka z klasy, Renata, energiczna, pewna siebie, bardziej doświadczona. To ona instruuje Tereskę, jak palić i pić, jak się całować. Ona też organizuje koleżance "pierwszy raz", choć spłoszona Tereska nie potrafi i nie chce skorzystać z "okazji". materiały dystrybutora
W "Cześć Tereska" obie dziewczyny właściwie zagrały siebie: pozostawiły na taśmie kawałek własnych doświadczeń, problemów i marzeń. Ich zasługą są również filmowe dialogi - krwiste, prawdziwe, nieuładzone.materiały dystrybutora
Obsada filmu "Cześć Tereska" na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni KFP/REPORTEREast News
Zapomniana rola
Paradoksalnie najwięcej wyróżnień zebrał za rolę, która po latach wydaje się niesłusznie zapomniana. W "Statystach" Michała Kwiecińskiego (2006) wcielił się w prowadzącego zakład fotograficzny Edwarda, który decyduje się dorobić w powstającej w Polsce chińskiej produkcji - mimo co chwila podkreślanej przez siebie wyższości swej ojczyzny nad resztą świata. Rola ta przyniosła mu nagrodę w Gdyni i Orła w kategorii najlepszy aktor drugoplanowy.
Krzysztof Kiersznowski w "Barwach szczęścia"
W ostatnich latach kojarzony był głównie z postacią Stefana w serialu "Barwy szczęścia". Jak sam przyznawał, lubił tę postać, ponieważ znacząco odbiegała ona od jego dotychczasowego filmowego wizerunku. "Stefan z 'Barw szczęścia' to strażak, który nie dość, że ofiarnie pełni służbę, to jeszcze w życiu prywatnym jest bardzo poukładany, zrównoważony, z zasadami" - mówił w jednym z wywiadów. "To taki generalnie ciepły facet. Ale nie fajtłapa".
Widzowie równie dobrze przyjęli postać dobrodusznego felczera Puli-Huli w serialu "Blondynka". Sam Kiersznowski cieszył się, że role w serialach ociepliły jego wizerunek. "Aktor jest przede wszystkim od tego, żeby jak najwięcej grać. Pokazać, na co go stać na scenie czy przed kamerą, a nie przebierać w propozycjach" - mówił.
Krzysztof KiersznowskiMICHAL ROZBICKI/East NewsEast News
Krzysztof Kiersznowski: Życie prywatne
Pierwsza żona Kiersznowskiego była pracownikiem francuskiej ambasady. Aktor nie chciał przenieść się z nią do Bułgarii, miłość nie wytrzymała tej próby i rozwiedli się. Mieli dwójkę dorosłych dzieci. W 2011 roku aktor zaskoczył zarówno media, jak i fanów, kiedy pojawił się na festiwalu w Międzyzdrojach z nową partnerką. Choć wyglądali na naprawdę szczęśliwych, mało kto wróżył im długą przyszłość, ze względu na sporą różnicę wieku - aż 33 lata. Ich związek przetrwał jednak kilka lat.
Krzysztof Kiersznowski z partnerką na 16. Festiwalu Gwiazd w MiędzyzdrojachEngelbrechtAKPA
Na pytanie dziennikarza Pomponika, czy w jego życiu jest obecna druga połówka, kilka miesięcy przed śmiercią odpowiedział: "Nie, jest mi dobrze tak, jak jest. Wolę spędzać czas z dziećmi, z wnukami, z przyjaciółmi. I myślę, że jeśli człowiek jest zadowolony z siebie i z najbliższego otoczenia, a to najbliższe otoczenie zadowolone z niego, to nic więcej do szczęścia nie jest potrzebne".
Krzysztof Kiersznowski zmarł 24 października 2021 w wieku 70 lat.