Reklama

Reklama

Krzysztof Globisz: Wszystko, co najważniejsze

W niedzielę wybitny polski aktor Krzysztof Globisz obchodzi 65. urodziny. Ostatnie lata jego życia to walka o powrót do zdrowia i zawodu po rozległym udarze, którego aktor doznał w 2014 roku.

W niedzielę wybitny polski aktor Krzysztof Globisz obchodzi 65. urodziny. Ostatnie lata jego życia to walka o powrót do zdrowia i zawodu po rozległym udarze, którego aktor doznał w 2014 roku.
Krzysztof Globisz w 2019 roku w spektaklu "Królestwo" w Starym Teatrze w Krakowie /Marek Lasyk /Reporter

Krzysztof Globisz urodził się w 1957 r. w Siemianowicach Śląskich. W 1980 r. ukończył krakowską PWST. W latach 1980-81 pracował w Teatrze Polskim we Wrocławiu, a od 1981 jest związany z Teatrem Starym w Krakowie.

Kieślowski i kara śmierci

Na ekranie zadebiutował w 1980 r. w filmie "Z biegiem lat, z biegiem dni" Andrzeja Wajdy, z którym ponownie spotkał się dwa lata później na planie "Dantona". Przełomowym momentem w karierze wybitnego aktora była rola adwokata w "Krótkim filmie o zabijaniu" Krzysztofa Kieślowskiego. 

Globisz wcielił się w Piotra, młodego adepta prawa, który właśnie zdaje na aplikację adwokacką. Jako pierwszą sprawę dostaje przypadek młodego chłopaka, który w bestialski sposób zamordował taksówkarza. Piotr ze skrupulatnością nowicjusza stara się zrozumieć swojego klienta i obronić go jak najlepiej. Jednak jego starania nie zdają się na nic, Jacek zostaje skazany na karę śmierci. Podczas ostatniego widzenia chłopak prosi adwokata o przekazanie swojej matce fotografii zmarłej przed kilku laty młodszej siostry. Piotr widzi wyraźnie, że Jacek jest tylko zagubionym chłopakiem i tym bardziej czuje się bezradny wobec nieodwołalnego wyroku.

Reklama

Spotkanie z Kieślowskim Globisz ocenił po latach jako jedno z najważniejszych doświadczeń w swoim życiu.

"Kompletnie zmieniło ono mój pogląd na karę śmierci. Od tego czasu uważam, że żaden sąd nie ma prawa skazać człowieka na śmierć, bo wówczas - ja, obywatel - mam na rękach tę krew. Człowiek nie może odebrać człowiekowi życia z racji jakiegoś prawa. Dopuszczam możliwość odebrania życia w afekcie, morderstwa - potrafię to sobie wytłumaczyć. (...) To poziom ludzki, poziom grzechu; ale nie przyjmuję sytuacji osądu" - aktor mówił w biograficznej książce "Notatki o skubaniu roli".

W kolejnych latach Globisza mogliśmy oglądać m.in. we "Wszystko, co najważniejsze" Roberta Glińskiego (rola poety Aleksandra Watta) oraz kultowym już "Pułkowniku Kwiatkowskim" Kazimierza Kutza (rola szefa UB w Łodzi - Mieczysława Moczara).

Wiem, że nic nie wiem

Największe kreacje Globisz stworzył jednak na teatralnej scenie. "Ja, Krzysztof Globisz, niewiele wiem o świecie, ale gdy gram Makbeta, Hamleta, Klaudiusza, Sajetana przekazuję światu pewną wiedzę - i to przynosi wielką radość " - pisał w swej autobiograficznej książce.

Globisz współpracował w teatrze z największymi polskimi reżyserami: Jerzym Grzegorzewskim, Jerzym Jarockim, Andrzejem Wajdą, Krystianem Lupą; nazywa ich swoimi mistrzami. Do legendy przeszły jego role w przedstawieniach "Życie jest snem", "Kaspar", "Ślub", "Trzeci akt", "Sędziowie" czy "Zaratustra".

Artysta występował również w spektaklach reżyserów młodszego pokolenia - Mai Kleczewskiej, Jana Klaty, Petra Zelenki.  

Globisz jest wykładowcą krakowskiej szkoły teatralnej, w latach 2002-2005 był dziekanem Wydziału Aktorskiego. W latach 2005-2012 pełnił funkcję prorektora uczelni.

"Jestem głupim człowiekiem, mądrość moim zdaniem nie polega na tym, że się wie, ale że się nie wie - być może w tym sensie jestem mądry. Rola rekompensuje mi fakt mojej niewiedzy, lecz mogę również w sposób dany mi przez Boga namówić ludzi do pewnych rzeczy: przedstawić im świat, wzruszyć ich, oszukać, pouczyć - zrobić z nimi, co chcę. Moje intencje są oczywiście dobre. To jest natura aktorstwa. Czy efekt osiąga się za pomocą techniki, czy dzięki sięganiu do własnego człowieczeństwa - nie wiem, jednak myślę, że jedno i drugie jest konieczne" - pisał w "Notatkach o skubaniu roli".

Gdyby nie został aktorem, na pewno byłby aniołem

W 2002 roku Krzysztof Globisz zagrał tytułową rolę w filmie Artura Więcka "Anioł w Krakowie". Film opowiadał o losach anioła Giordano, który za zbyt częste kontakty z ludźmi w Czyśćcu, fascynację rock and rollem i w ogóle skandaliczne jak na anioła prowadzenie się w Niebie, zostaje zesłany na Ziemię, gdzie ma pomagać ludziom, czyniąc codziennie choć jeden dobry uczynek.

"Postać Anioła Giordano od początku pisana była 'pod Krzysia'" - mówił reżyser Artur Więcek. "Z tak szerokim aktorskim emploi, z duszą dziecka i charakterem 'czupurka', jest on jedynym aktorem w Polsce, który z pewną dozą koniecznej naiwności, mógł zagrać tak skomplikowaną i trudną rolę. Gdyby Krzysztof Globisz nie został aktorem, na pewno byłby aniołem" - dodał reżyser filmu.

Także Andrzej Saramonowicz specjalnie z myślą o Globiszu stworzył postać... profesor Katzówny w swym filmie  "Idealny facet dla mojej dziewczyny".  

"Ta rola, wbrew pozorom, stanowiła spore wyzwanie aktorskie. Moją ambicją nie było grać kobiety, tylko myśleć jak kobieta. Aby uwiarygodnić tę postać musieliśmy nadać jej nieco kobiecego charakteru. Z tym wiązało się spore ryzyko. Na planie musieliśmy bardzo uważać żeby w procesie 'rozmiękczania' mężczyzny nie popaść w pułapkę grania prymitywnie stereotypowej karykatury zniewieściałego geja" - mówi Krzysztof Globisz.

Kolejną główną rolę Globisz dostał w następnym filmie Artura Więcka.

Tytułowy bohater "Wszystkich kobiet Mateusza" był artystą, hulaką, a przede wszystkim wielbicielem kobiet. Chociaż jego życie dobiegło końca, nie zmienił przyzwyczajeń. Po śmierci kontynuuje miłosne podboje i we śnie odwiedza kobiety ze swojego miasteczka. Znudzeni życiem mężowie nie podejrzewają, że co noc ich wybranki są nawiedzane przez nieproszonego gościa. Dzięki Mateuszowi, kobiety odnajdują chęć do życia. Odkrywają na nowo swoją kobiecość, pewność siebie i niezależność, a od własnych mężów domagają się czułości i seksu - brzmiał opis filmu.

Życie po udarze

W lipcu 2014 roku Krzysztof Globisz doznał rozległego udaru. Konieczna była operacja, po której tygodniami utrzymywano go w stanie śpiączki farmakologicznej.

Po wielomiesięcznym leczeniu, w grudniu 2015 roku, aktor pojawił się w krakowskim Teatrze STU na krótkim, symbolicznym występie w "Hamlecie" w roli Klaudiusza.

Do aktorstwa Globisz wrócił w 2016 roku rolą w filmie  "Marzenie" Artura Dziurmana. "To jest ewenement, że w tak szybkim tempie po ciężkim urazie stanął na nogi i po prostu zaczął normalnie funkcjonować" - mówił "Faktowi" Dziurman.

W tym samym roku Globisz pojawił się na teatralnej scenie w przedstawieniu "Podopieczni", który według prozy noblistki Elfride Jelinek, wyreżyserował na deskach Starego Teatru Paweł Miśkiewicz.

"Zaprosiliśmy Krzysztofa Globisza z pełną świadomością, że jego obecna kondycja zasadniczo wpływa na jego wypowiedź sceniczną, ale przecież to dalej jest ten sam aktor, którego znamy z wielkich ról na tej scenie. (...) Jego technika i sztuka aktorska są z pewnością ograniczone (...) Musi sam ze sobą zmagać się w mowie i ekspresji, zatem też walczy o prawo do głosu" - mówił Paweł Miśkiewicz.

W 2019 roku Artur Więcek ponownie napisał film specjalnie z myślą o Krzysztofie Globiszu. Scenariusz "Prawdziwego życia aniołów" był inspirowany życiorysem aktora.

Główny bohater, 60-letni Adam jest znanym i cenionym aktorem, który wiedzie pozornie szczęśliwe życie. W rzeczywistości odczuwa coraz większą pustkę. Mężczyzna niespodziewanie przechodzi rozległy udar. Zmiany w mózgu są bardzo duże. Mężczyzna traci kontakt z rzeczywistością. Czeka go długa rehabilitacja i walka o powrót do życia oraz do zawodu.

Pomaga mu w tym jego ukochana żona, Agnieszka, którą gra Kinga Preis. To dzięki niej Adam znajduje siłę do walki o każdy kolejny dzień. Bohater odzyskuje także radość życia, którą stracił, będąc człowiekiem zdrowym i aktywnym zawodowo.

Co ze zdrowiem Krzysztofa Globisza?

W 2019 roku aktor otrzymał Nagrodę Specjalną Teatru Polskiego Radia - Splendor Splendorów. Uhonorowano go "za słowa, które zmuszają do milczenia; za ciszę, która znaczy więcej niż one; za milczenie, które nastało na chwilę, by móc wypowiedzieć niewypowiedziane. Za mistrzostwo, które kocha czeladników".

Niestety, w ostatnich miesiącach stan zdrowia Krzysztofa Globisz znów się pogorszył.

Anna Dymna w rozmowie z tygodnikiem "Na żywo" przyznała, że chciała  zaprosić Globisza do udziału w Krakowskim Salonie Poezji w Teatrze Starym, ale jego żona przekazała jej informację, że stan zdrowia aktora uległ pogorszeniu.

"Mamy już scenariusze najbliższych salonów. Wszystko zaplanowaliśmy, choć do samego końca nie wiedziałam, jak to wszystko się odbędzie. Niestety, nie będzie z nami Krzysia Globisza, bo nie może mówić" - wyznała aktorka w rozmowie z tygodnikiem "Na żywo". "Wszyscy wierzymy, że Krzysiek wróci na scenę i do pracy. Ten głupi udar nie może mu wszystkiego przekreślić i ja to wiem" - podkreśliła Anna Dymna.

Zobacz również:

Gwiazda filmów porno w szpitalu. Cierpi na rzadką chorobę

Jazda bez trzymanki? To najbardziej szalony film roku!

Znany pisarz znieważył prezydenta RP? Jest wyrok sądu!

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Globisz

Reklama

Reklama

Reklama