Reklama

Reklama

Krystyna Feldman: Raz można zagrać babcię Kiepską, a raz Nikifora

W poniedziałek mija piętnaście lat od śmierci Krystyny Feldman. Uznawana była za jedną z najlepszych polskich aktorek charakterystycznych, znaną głównie z wyrazistych epizodów. Najważniejszą rolę w karierze - w biograficznym filmie "Mój Nikifor" - zagrała trzy lata przed śmiercią.

Krystyna Feldman

Krystyna Feldman urodziła się 1 marca 1916 roku we Lwowie. Choć za życia aktorki wszystkie źródła, jak i ona sama podawały datę 1 marca 1920 roku. Wychowała się w rodzinie polsko-żydowskiej. Jej ojcem był znany i ceniony aktor teatralny Ferdynand Feldman, matką zaś wokalistka operowa Katarzyna Feldman z domu Sawicka. W 1934 roku ukończyła lwowskie gimnazjum im. Królowej Jadwigi. Maturę zdała eksternistycznie.  Po trzech latach nauki w roku 1937 ukończyła Państwowy Instytut Sztuki Teatralnej w Warszawie.

Mistrzyni drugiego planu

Egzamin aktorski, do którego przygotowywał ją we Lwowie aktor i reżyser Janusz Strachocki, zdała eksternistycznie. 1 września debiutowała w Teatrze Miejskim we Lwowie. Zagrała wówczas chłopca w bajce "Kwiat paproci" reżyserowanej przez Janusza Warneckiego. W teatrze tym występowała do 1939 roku. Podczas wojny była łączniczką Armii Krajowej. W międzyczasie - w latach 1939-41 - prowadziła Teatr Robotniczy w Zimnej Wodzie. Po wojnie występowała w wielu polskich teatrach m.in. w Katowicach, Jeleniej Górze, Opolu, Szczecinie, Łodzi i od 1983 roku, aż do śmierci, na stałe związana była z Teatrem Nowym w Poznaniu.

Reklama

W filmie zadebiutowała epizodyczną rolą dewotki w "Celulozie" Jerzego Kawalerowicza (1953). W dorobku ma ponad 60 ról telewizyjnych i filmowych, m.in. w "Lalce" Wojciecha Hasa, "Yesterday" i "Pociągu do Hollywood" Radosława Piwowarskiego, "Pogrzebie kartofla" Jana Jakuba Kolskiego, "Pianiście" Romana Polańskiego, "Starej baśni" Jerzego Hoffmanna, a także w serialach "Jan Serce" Piwowarskiego i popularnym "Świecie według Kiepskich". Pomimo pokaźnego życiorysu teatralnego najczęściej wśród szerszej publiczności kojarzono ją właśnie jako babkę Rozalię Kiepską.

Epizody stanowią większość jej filmografii. Feldman nie odbierała tego jednak pejoratywnie. W jednym z wywiadów dla magazynu "Kino" wyznała, że "epizod to projekcja postaci bardzo skondensowanej, zwięzłej, ale zawsze pełnej. Pełny, żywy człowiek, chociaż rola epizodyczna. W niedużym fragmencie trzeba strzelić w dziesiątkę". "Epizod ani nie ogranicza aktora, ani w niczym mu nie ujmuje" - mówiła. Zresztą aktorka nie lubiła dzielenia ról na te większe i mniejsze epizodyczne. W 2004 roku, wypowiadając się dla "Przekroju "zaznaczyła, że "rola to rola. Nie można więc grać byle jak. Epizod czemuś służy. I trzeba dać z siebie wszystko".

"Mój Nikifor": Rola życia

W wieku 88 lat Krystyna Feldman wcieliła się w postać malarza Nikifora Krynickiego w filmie "Mój Nikifor". Za tę kreację aktorka została nagrodzona wieloma prestiżowymi nagrodami krajowymi i międzynarodowymi, m.in. na festiwalu w Gdyni, Kijowie, Karlowych Warach i Pune w Indiach.

"Krauze zawdzięcza Feldman sukces tego filmu" - mówiła Izabella Cywińska, wieloletnia dyrektor Teatru Nowego w Poznaniu, z którym od 1983 roku związana była aktorka.

"Ona była Nikiforem, nie musiała go grać. Całym jej życiem była sztuka. To był człowiek, który żył dla sztuki" - mówiła współscenarzystka "Mojego Nikifora", reżyserka Joanna Kos-Krauze.

"Kiedy byliśmy w Krynicy i Krysia grała w filmie Jurka Bogajewicza 'Boże skrawki'. dowiedzieliśmy się, że jest w pensjonacie obok nas. Poszliśmy się z nią spotkać. Wyglądała nawet nie jak siostra bliźniaczka, ale jak brak bliźniak Nikifora. To było fenomenalne spotkanie. Nie do wymyślenia" - opowiadała reżyserka. Kos-Krauze oceniła, że aktorce "udało się stworzyć coś fantastycznego". "Krysia w tej roli była fenomenem. To była dla mnie jedna z najpiękniejszych, nie tylko zawodowych przygód" - podkreśliła.

Podobnie kreację Feldman ocenił aktor Andrzej Lajborek. "Kiedy pojechała na próbną charakteryzację i ją ucharakteryzowano, zrobiła takie wrażenie, że dwie pamiętające Nikifora kobiety, uciekły myśląc, że to idzie właśnie on" - zdradził aktor.

Marian Włosiński, który przecież dobrze znał Nikifora, będąc jego przyjacielem i prawnym opiekunem, nazwał kreację Feldman "genialną". "Porusza się i gestykuluje jak on, wygląda identycznie" - przyznał Włosiński. Nic dziwnego, że Krzysztof Krauze wiele lat zabiegał o realizację "Nikifora" z Krystyną Feldman w roli głównej. Powstało 20 wersji scenariusza. Sama Feldman przyznała swego czasu w wypowiedzi podanej przez "Film", że przyjęła tę rolę "głównie ze względu na niezwykłego reżysera".

"Ta rola była puentą jej życia, jej aktorstwa, myślenia o tym zawodzie" - ocenił Lajborek. "Była taka, jak jej role. Nie wyobrażała sobie nawet, że może gwiazdorzyć. Zawsze jeździła tramwajem, autobusem. Przy tym bardzo wierząca. Uważała, że jej życiem od początku do końca kieruje Bóg" - wyznał, dodając ponadto, że Feldman "umiała rozmawiać ze wszystkimi". "To jedna z ostatnich takich osób. Nie wiem, czy mógłbym w tej chwili wskazać inną osobę, która posiada takie przymioty... Myślę, że nie" - zaznaczył aktor.

Babcia ze "Świata według Kiepskich"

Niezwykle drobna i szczupła, była jedną z pierwszych kobiet, które chodziły w męskich garniturach. Często też grywała mężczyzn. Jej zdaniem gra się przede wszystkim człowieka, płeć nie jest w aktorskiej kreacji najważniejsza.

Wielką popularność przyniosła Feldman rola babci Kiepskiej w serialu komediowym "Świat według Kiepskich".

"Jestem aktorką. Jak ktoś składa mi propozycję, to ją rozważam. Tak też było w przypadku 'Świata według Kiepskich'" - tłumaczyła zdziwionym jej wyborem dziennikarzom.

"Poza nieco zbyt dużą ilością wulgaryzmów nie znalazłam tam nic takiego, co mogłoby obrażać moje uczucia i moje zasady. Ot, siedzi stara babcia i wysila całą inteligencję, żeby obronić swoją rentę. Ten serial był pomyślany przez jego twórców jako ostry satyryczny obraz polskiej rodziny. Nie na darmo filmową familię nazwano Kiepscy, a nie Potoccy. Wspaniałość naszego zawodu polega na tym, że raz można zagrać babcię Kiepską, a raz Nikifora" - przekonywała.

W kwietniu 2005 roku aktorka otrzymała SuperWiktora, nagrodę przyznawaną wybitnym osobowościom telewizyjnym. W tym samym roku otrzymała Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski.

Znana była między innymi z ogromnej niechęci do urządzeń technicznych, podobno w domu miała telewizor, ale nigdy go nie włączała... "Do tej pory nie mam samochodu, a ostatecznie, przez tyle lat, mogłabym. Nie mam komórki ani tego diabła komputera. Nie chcę być niewolnikiem pewnych rzeczy" - wyznała.

"Światła, które nie gasną"

Ostatnim filmem, w którym zagrała, był "Ryś" Stanisława Tyma z 2007 roku. W Teatrze Nowym krótko przed śmiercią grała Weronikę w "Fauście" w reżyserii Janusza Wiśniewskiego, występowała też w monodramie Roberta Glińskiego "I to mi zostało..." - na podstawie opowieści biograficznej o Feldman "Festiwal tysiąca i jednego epizodu", spisanej przez Tadeusza Żukowskiego

Była zafascynowana Józefem Piłsudskim. "W jej pokoju, naprzeciwko wejścia, wisiał duży portret marszałka Piłsudskiego. Zawsze, kiedy były jego urodziny albo imieniny, paliły się tam świece" - wyznał aktor Andrzej Lajborek.

W 2016 roku nakładem Wydawnictwa Miejskiego Posnania we współpracy z Teatrem Nowym w Poznaniu ukazała się odnaleziona przez spadkobierców aktorki powieść jej autorstwa - "Światła, które nie gasną".

Zobacz również:

Operacje zniszczyły jej twarz. "To, co mi się stało, jest straszne"

Polka ukrywała włosy pod czapką. "Moja nowa fryzura stanie się sensacją"

Najpiękniejsza gwiazda PRL-u? Zniknęła na 20 lat. Co się stało?

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Krystyna Feldman

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy