Jane Seymour nie wyklucza powrotu do roli dziewczyny Bonda
Oprac.: Tomasz Bielenia
Jane Seymour, która zyskała sławę dzięki roli dziewczyny Bonda Simone Latrelle w filmie "Żyj i pozwól umrzeć" z 1971 roku, nie wyklucza możliwości powrotu do ekranowej bohaterki. "Oczywiście, że bym to zrobiła" - powiedziała w rozmowie z serwisem People. "Nigdy nie ukrywałam, że byłabym szczęśliwa móc mignąć w jakiejś scenie, żeby ktoś zapytał: 'Czy to Solitaire'?".
Jane Seymour w filmie "Żyj i pozwól umrzeć"Entertainment PicturesAgencja FORUM
Jane Seymour naprawdę nazywa się Joyce Penelope Wilhelmina Frankenberg. Jej mama była z pochodzenia Holenderką. Po wojnie wyszła za mąż za Johna Frankenberga, wywodzącego się z Płocka lekarza położnika, i osiadła w Anglii. Miała z nim trzy córki. Aktorka w 1968 roku postanowiła zmienić swoje personalia, przybierając pseudonim na cześć trzeciej żony Henryka VIII.
Aktorka zyskała sławę dosłownie z dnia na dzień, kiedy w 1973 roku zagrała dziewczynę Bonda w "Żyj i pozwól umrzeć". Jej bohaterka to piękna kapłanka voodoo, odczytująca przyszłość i przeznaczenie z kart tarota, która traci jednak swą moc i niewinność, ulegając czarowi (i małemu podstępowi) agenta 007.
Pretekstem do pytania o ewentualność powrotu do roli Simone Latrelle jest nowy reklamowy projekt aktorki. Seymour została twarzą aplikacji Solitaire Grand Harvest, w której można na urządzeniach mobilnych układać pasjansa.
Kilka lat temu Seymour dobrze wspominała pracę na planie Bonda. "W tamtym czasie była to bardzo przyjemna rzecz. To oznaczało, że miałam pracę" - mówiła "Guardianowi". "Ale mimo wszystkich drzwi, które otworzył, zatrzasnął też niektóre" - dodała aktorka. Dla przykładu - znany reżyser John Schlesinger chciał zaproponować jej rolę, dopóki nie dowiedział się, że Seymour była "dziewczyną Bonda". Sytuacja taka nie była jednorazowa.
W rozmowie z "Guardianem" dodała, że z perspektywy czasu patrzy jednak na tę produkcję bardzo krytycznie. Swoją kreację uznała za bezużyteczną, a cały film za seksistowski."Teraz nigdy nie zrobiono by tego filmu" - oceniła Seymour.
Oprócz występów w filmie i teatrze, Seymour pisze też książki, maluje obrazy, projektuje biżuterię i aktywne włącza się w działalność charytatywną. Razem z mężem Jamesem Keachem założyli Fundację Otwartych Serc, która działa na rzecz potrzebujących dzieci. Sama dochowała się szóstki potomstwa.Pablo Cuadra/WireImageGetty Images
Większość widzów kojarzy Jane Seymour z tytułową rolą w serialu "Doktor Quinn", emitowanego w latach: 1993-1998 (w Polsce jego premiera miała miejsce 11 grudnia 1994 roku). Widzowie na całym świecie szybko pokochali młodą lekarkę, która zdecydowała się otworzyć własny gabinet na Dzikim Zachodzie krótko po zakończeniu wojny secesyjnej.
Za swoją rolę Seymour otrzymała w 1996 roku Złoty Glob dla najlepszej aktorki w serialu dramatycznymCharles Bush/CBS Photo Archive /Getty ImagesGetty Images
Jane Seymour naprawdę nazywa się Joyce Penelope Wilhelmina Frankenberg. Jej mama była z pochodzenia Holenderką. Po wojnie wyszła za mąż za Johna Frankenberga, wywodzącego się z Płocka lekarza położnika i osiadła w Anglii. Miała z nim trzy córki. Aktorka w 1968 roku postanowiła zmienić swoje personalia, przybierając pseudonim na cześć trzeciej żony Henryka VIII.KayeGetty Images
Jane Seymour zyskała sławę dosłownie z dnia na dzień, kiedy w 1973 roku zagrała dziewczynę Bonda w "Żyj i pozwól umrzeć". Na przestrzeni ostatnich czterdziestu lat wystąpiła w kilkudziesięciu produkcjach kinowych i telewizyjnych, spośród których największą sławę przyniosły jej filmy "Gdzieś w czasie" (1980) i "Polowanie na druhny" (2005), a także seriale "Wojna i pamięć" (1988-1989) i "Doktor Quinn" (1993 - 1998).Sunset Boulevard/CorbisGetty Images
"Zawsze grałam kobiety, które się starzeją. W 'Na wschód od Edenu' zaczynałam od grania szesnastolatki, by dojść do sześćdziesięciolatki" - mówi Jane Seymour.
Obecnie zaznacza, cieszy ją wcielanie się w starsze bohaterki. "Uważam, że to naprawdę cudowne, że gram 70- i 80-latki, reprezentując na ekranie swoją grupę wiekową" - podkreśla.WALT DISNEY TELEVISION / Album OnlineGetty Images
Kilka lat temu przyznała jednak, że postanowiła oddać się w ręce specjalistów i spróbować botoksu. Nie była jednak zadowolona z końcowego efektu.
"Zrobiłam raz botoks - dlatego, że wszyscy mówili, że muszę to zrobić. Dla mnie nie wyglądało to normalnie. Za każdym razem, gdy patrzyłam w lustro, nie widziałam swojej twarzy. Jestem aktorką, więc bardzo ważne jest, by wszystkie mięśnie twarzy były sprawne i mogły się poruszać" - mówiła w amerykańskim programie "This Morning".Ben A. PruchnieGetty Images
Aktorka nie może obecnie narzekać na brak zawodowych wyzwań. Na początku zeszłego roku premierę miała komedia "Wojna z dziadkiem", w której pojawiła się na ekranie u boku Roberta De Niro i Umy Thurman. Przez ostatnie miesiące pracowała na planie dramatu "Ruby’s Choice" w reżyserii Michaela Budda oraz kręconego w Hiszpanii serialu, w którym zagrała Eleonorę Akwitańską. materiały prasowe
Jak przyznała w rozmowie z "People", choć bycie nazywaną "hollywoodzkim symbolem seksu" łechcze jej ego, stara się zachować dystans do kierowanych pod jej adresem pochlebstw. "Nie do końca rozumiem, co się za tym określeniem kryje, ale bez wątpienia mi to schlebia. Czy nadal jestem kobietą z krwi i kości? Zdecydowanie! Wiek to tylko liczba. Czuję się obecnie niesamowicie zdrowo i dobrze" - przekonuje gwiazda. I dodaje, że za jej imponującym wyglądem nie stoi żaden magiczny trik - doskonałą figurę i kondycję zawdzięcza zbilansowanej diecie i aktywności fizycznej. Paul Harris Getty Images
Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film