Reklama

Reklama

Ewa Krzyżewska: Polska Sophia Loren romansowała z dwoma aktorami-gejami

Ewa Krzyżewska, której sławę przyniosła rola barmanki Krystyny w "Popiele i diamencie" Andrzeja Wajdy, w czasach studenckich była zakochana w najpiękniejszym chłopcu w Krakowie, jak nazywano Marka Szyszkowskiego. Aktor nie był jedynym gejem, do którego wzdychała polska Sophia Loren.

Ewa Krzyżewska, której sławę przyniosła rola barmanki Krystyny w "Popiele i diamencie" Andrzeja Wajdy, w czasach studenckich była zakochana w najpiękniejszym chłopcu w Krakowie, jak nazywano Marka Szyszkowskiego. Aktor nie był jedynym gejem, do którego wzdychała polska Sophia Loren.
Edmund Fetting i Ewa Krzyżewska w "Zaduszkach" Tadeusza Konwickiego /Bauer /AKPA

Ewa Krzyżewska była bez wątpienia jedną z największych gwiazd polskiego kina lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Od dzieciństwa marzyła, by zostać aktorką. Miała zaledwie siedemnaście lat, gdy dostała się do krakowskiej szkoły teatralnej i poznała starszego od niej o cztery lata studenta Marka Szyszkowskiego.

Studiująca z Markiem na jednym roku Zofia Czerwińska, wspominając po latach swych znajomych z młodości, powiedziała o Szyszkowskim, że kochała się w nim większość koleżanek i... kolegów-gejów. "Był wyjątkowej piękności, ale nie grał tą urodą, był jakby ponad nią. Był skryty, zamknięty, niezbyt towarzyski, a i tak wszystkie do niego lgnęłyśmy" - opowiadała.

Reklama

Ewę Krzyżewską Marek traktował jak swoją dziewczynę. Tworzyli przepiękną parę...

Najpiękniejszy chłopiec w Krakowie

Tak naprawdę właśnie Markowi Krzyżewska zawdzięcza swą karierę. W 1958 roku (on był już wtedy absolwentem wydziału aktorskiego PWST w Krakowie, a ona właśnie skończyła pierwszy rok nauki) Szyszkowski załatwił Ewie - w ramach praktyk studenckich - pracę na planie filmu "Kalosze szczęścia", w którym grał malarza. Pewnego dnia w siedzibie krakowskiego oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków przy ulicy Łobzowskiej, gdzie kręcono "Kalosze szczęścia", zjawił się Janusz Morgenstern, któremu Andrzej Wajda zlecił skompletowanie obsady do "Popiołu i diamentu". Morgenstern zobaczył Ewę i od razu wiedział, że jest idealną kandydatką do roli Krystyny.

"Jeździłem po całej Polsce, bo moim zadaniem było skompletowanie obsady aktorskiej. To ja przyprowadziłem do Wajdy Ewę Krzyżewską. Andrzej uparł się, żeby Ewa, która była studentką, a miała zagrać barmankę, spróbowała prawdziwej pracy w kawiarni" - wspominał Janusz Morgenstern wiele lat później na kartach książki Bartosza Michalaka "Wajda. Kronika wypadków filmowych".

Gdyby Marek Szyszkowski nie ściągnął Ewy na plan "Kaloszy szczęścia", nie miałaby szansy zostać zauważoną i z całą pewnością nie dostałaby roli w filmie Wajdy. Po debiucie w "Popiele i diamencie" okrzyknięto ją nadzieją polskiego kina!

Wszyscy znajomi Ewy i Marka wiedzieli, że są sobie bardzo bliscy, choć tajemnicą poliszynela było, że Szyszkowski... woli chłopców. Często widywano go w towarzystwie Jerzego Nasierowskiego. Byli na jednym roku i łączyła ich wielka przyjaźń. Plotkowano, że także coś więcej. Faktem jest, że Marek do śmierci nosił przy sobie zawsze dwa zdjęcia: Jerzego oraz... Ewy!

Ewa Krzyżewska: Pierwszego męża poznała w samolocie

Ewa Krzyżewska chyba zdawała sobie sprawę, że nie ułoży sobie życia u boku Marka. Gdy na początku 1960 roku w samolocie lecącym z Warszawy do Belgradu (leciała na zdjęcia do jugosłowiańskiego filmu "Wojna") poznała starszego od niej o siedem lat inżyniera Andrzeja Spławę-Neymana, zapomniała o najpiękniejszym chłopcu w Krakowie. 14 października 1960 roku Ewa została żoną Andrzeja.

Marek Szyszkowski był już wtedy w szponach okrutnej choroby psychicznej - zdiagnozowano u niego dwubiegunowość.

"Ta choroba niszczyła go, aż w końcu zniszczyła" - powiedziała Zofia Czerwińska, wspominając Marka pół wieku po jego tragicznej śmierci (29 września 1963 roku aktor popełnił samobójstwo).

Małżeństwo Ewy Krzyżewskiej i Andrzeja Spławy-Neymana przetrwało niespełna trzy lata. W czasie jego trwania Ewa skończyła studia i zagrała dwie znakomite role - Małgorzatę w "Zbrodniarzu i pannie" oraz Walę w "Zaduszkach". W obu filmach partnerował jej Edmund Fetting, z którym wcześniej spotkała się już na planie "Popiołu i diamentu".

Ewa Krzyżewska i Edmund Fetting: Rozumieli się bez słów i uwielbiali swe towarzystwo

Ewę Krzyżewską i Edmunda Fettinga od początku znajomości łączyła niezwykła więź. Rozumieli się bez słów i uwielbiali swe towarzystwo.

"Mundek był rozrabiaką nie z tej ziemi. Tajemniczym, z wielką klasą i kulturą, ale jednak rozrabiaką. Zdarzało nam się popijać... Zawsze miał przy sobie trochę grosza, więc jak ktoś miał problem, to zawsze uderzał do Mundeczka. Nie zdarzyło się, żeby odmówił pożyczki" - wspominał go kolega z teatru Wybrzeże, Stanisław Michalski.

Mąż Ewy nie mógł znieść, że jego ukochana jest wpatrzona w niezwykle przystojnego Fettinga jak w obrazek. Nie miał pojęcia, że aktor jest gejem i żyje w związku z pewnym młodym tancerzem, a Ewa jest po prostu jego bratnią duszą. Plotkowano, że właśnie z powodu jej zażyłości z Edmundem wystąpił o rozwód.

W lipcu 1963 roku Ewa Krzyżewska znów była wolna. Jej rozwód z Andrzejem został orzeczony niespełna dwa tygodnie po premierze "Zbrodniarza i panny" Janusza Nasfetera - czwartej produkcji, w której zagrała u boku Edmunda Fettinga. Później spotkali się jeszcze na planie filmów "Jak daleko stąd, jak blisko" i "Zazdrość i medycyna", który był ostatnim w karierze Ewy.

Fetting do śmierci (odszedł 30 stycznia 2001 roku) nazywał Ewę swoją ulubioną partnerką filmową. Bardzo żałował, że wycofała się z zawodu, bo uważał, że miała szansę na zostanie światową gwiazdą (sam Carlo Ponti nazwał ją po premierze "Zaduszek" drugą Sophią Loren, co było wielkim wyróżnieniem, bo producent był przecież odkrywcą i mężem Sophii).

Ewa Krzyżewska: Z miłości do drugiego męża rzuciła aktorstwo

Ewa Krzyżewska zrezygnowała z aktorstwa w 1973 roku po zakończeniu zdjęć do "Zazdrości i medycyny". Razem z drugim mężem - dyplomatą Bolesławem Kwiatkowskim - wyjechała z Polski. Mieszkali w Syrii, Jordanii, Malezji, Libii, Kenii, Tanzanii i Stanach Zjednoczonych, a gdy w 1989 roku Kwiatkowski przeszedł na emeryturę, wybudowali dom w Almunecar w Hiszpanii.

Wieczorem 28 lipca 2003 roku Ewa Krzyżewska, wracając z mężem do domu, uległa wypadkowi - kierowane przez nią auto zderzyło się z jadącym z naprzeciwka samochodem... Bolesław Kwiatkowski zginął na miejscu. Ewa zmarła dwa dni później w szpitalu. 

Zobacz też:

"Ennio": Zagraj to jeszcze raz, Ennio [recenzja]

"Głupcy": Splątane stany miłości [recenzja]

"Elvis": Magnetyzm, charyzma, talent, look [recenzja]

"Powodzenia, Leo Grande": Kino, które łamie seksualne tabu [recenzja]

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Ewa Krzyżewska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy