Ignacy Gogolewski nie żyje. Wybitny aktor miał 90 lat

Oprac.: Tomasz Bielenia

Ignacy Gogolewski (1931-2022)
Ignacy Gogolewski (1931-2022)BaranowskiAKPA

Ignacy Gogolewski, czyli Antek Boryna z "Chłopów"

"Każda moja miłość kończyła się rozpaczą" - powiedział kiedyś, dodając, że jedna z kobiet, z którą był związany, próbowała nawet popełnić samobójstwo, kiedy ich związek się rozpadł!
 
Pierwszą żonę - aktorkę Katarzynę Łaniewską, czyli Józefinę Lasek z "Plebanii" - poznał jeszcze w czasie studiów, Małżeństwo przetrwało 10 lat.

Druga żona niezapomnianego Antka Boryny z "Chłopów" - urzędniczka z ministerstwa kultury Marina Niecikowska - zginęła w katastrofie lotniczej zaledwie 3 lata po ślubie.

Dopiero w ramionach koleżanki z Teatru Narodowego, Ewy Kwiecień, Ignacy Gogolewski znalazł prawdziwe szczęście. Są razem już od wielu, wielu lat, ale nigdy nie zdecydowali się zalegalizować swojego związku. Choć Ewę aktor nazywa żoną, nie są po ślubie. - Żyjemy, jak wiele par na świecie, na kocią łapę - mówi.

Na zdjęciu - w filmie "Spotkanie na Atlantyku" (1980) Jerzego Kawalerowicza
"Każda moja miłość kończyła się rozpaczą" - powiedział kiedyś, dodając, że jedna z kobiet, z którą był związany, próbowała nawet popełnić samobójstwo, kiedy ich związek się rozpadł! Pierwszą żonę - aktorkę Katarzynę Łaniewską, czyli Józefinę Lasek z "Plebanii" - poznał jeszcze w czasie studiów, Małżeństwo przetrwało 10 lat. Druga żona niezapomnianego Antka Boryny z "Chłopów" - urzędniczka z ministerstwa kultury Marina Niecikowska - zginęła w katastrofie lotniczej zaledwie 3 lata po ślubie. Dopiero w ramionach koleżanki z Teatru Narodowego, Ewy Kwiecień, Ignacy Gogolewski znalazł prawdziwe szczęście. Są razem już od wielu, wielu lat, ale nigdy nie zdecydowali się zalegalizować swojego związku. Choć Ewę aktor nazywa żoną, nie są po ślubie. - Żyjemy, jak wiele par na świecie, na kocią łapę - mówi. Na zdjęciu - w filmie "Spotkanie na Atlantyku" (1980) Jerzego Kawalerowicza East News/POLFILM
Osobny rozdział pracy zawodowej Ignacego Gogolewskiego stanowią znakomite role filmowe. 

W kinie zadebiutował w 1953 roku u Stanisława Różewicza w "Trudnej miłości". Wystąpił m.in. w: "Żołnierzu królowej Madagaskaru" Jerzego Zarzyckiego, "Trudnej miłości" Stanisława Różewicza, "Hrabinie Cosel" Jerzego Antczaka, "Jowicie" Janusza Morgensterna.

Na zdjęciu - w filmie "Magiczne ognie" (1983) Janusza Kidawy.
Osobny rozdział pracy zawodowej Ignacego Gogolewskiego stanowią znakomite role filmowe. W kinie zadebiutował w 1953 roku u Stanisława Różewicza w "Trudnej miłości". Wystąpił m.in. w: "Żołnierzu królowej Madagaskaru" Jerzego Zarzyckiego, "Trudnej miłości" Stanisława Różewicza, "Hrabinie Cosel" Jerzego Antczaka, "Jowicie" Janusza Morgensterna. Na zdjęciu - w filmie "Magiczne ognie" (1983) Janusza Kidawy. East News/POLFILM
Gogolewski był dyrektorem Teatru Śląskiego w latach 1971-74. W latach 1980-85 piastował stanowisko dyrektora w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Lublinie, a w latach 1985-89 w Teatrze Rozmaitości w Warszawie.

W latach 2005-2006 był prezesem Związku Artystów Scen Polskich.

W 1999 r. został odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski "za wybitne zasługi w pracy artystycznej, za osiągnięcia w działalności na rzecz rozwoju kultury". 

W 2010 roku otrzymał "Gustawa" - nagrodę przyznawaną przez Związek Artystów Scen Polskich za szczególne zasługi dla środowiska teatralnego. Trzy lata później  został laureatem Wielkiej Nagrody Festiwalu "Dwa Teatry" w Sopocie za wybitne osiągnięcia aktorskie w Teatrze Polskiego Radia i Teatrze Telewizji Polskiej.
Gogolewski był dyrektorem Teatru Śląskiego w latach 1971-74. W latach 1980-85 piastował stanowisko dyrektora w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Lublinie, a w latach 1985-89 w Teatrze Rozmaitości w Warszawie. W latach 2005-2006 był prezesem Związku Artystów Scen Polskich. W 1999 r. został odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski "za wybitne zasługi w pracy artystycznej, za osiągnięcia w działalności na rzecz rozwoju kultury". W 2010 roku otrzymał "Gustawa" - nagrodę przyznawaną przez Związek Artystów Scen Polskich za szczególne zasługi dla środowiska teatralnego. Trzy lata później został laureatem Wielkiej Nagrody Festiwalu "Dwa Teatry" w Sopocie za wybitne osiągnięcia aktorskie w Teatrze Polskiego Radia i Teatrze Telewizji Polskiej. Witold RozbickiReporter
Produkcjami telewizyjnymi nie jest zainteresowany, gdyż... "trzeba dbać o dobre imię". 

"Dostałem propozycję pracy w popularnym serialu, ale stwierdziłem, że rola adwokata, którego ktoś uśmierca, niespecjalnie mi odpowiada. Jako nieboszczyk nie wyglądałbym zbyt estetycznie!" - mówił w jednym z wywiadów.

Aktora mogliśmy jednak oglądać gościnnie w kilku serialach: "Na dobre i na złe", "Lekarzach" (na zdjęciu) czy "Galerii".
Produkcjami telewizyjnymi nie jest zainteresowany, gdyż... "trzeba dbać o dobre imię". "Dostałem propozycję pracy w popularnym serialu, ale stwierdziłem, że rola adwokata, którego ktoś uśmierca, niespecjalnie mi odpowiada. Jako nieboszczyk nie wyglądałbym zbyt estetycznie!" - mówił w jednym z wywiadów. Aktora mogliśmy jednak oglądać gościnnie w kilku serialach: "Na dobre i na złe", "Lekarzach" (na zdjęciu) czy "Galerii". TVN
Jako aktor teatralny po raz pierwszy zwrócił na siebie dużą uwagę rolą Gustawa w pierwszych po wojnie "Dziadach", zrealizowanych przez Aleksandra Bardiniego (1955, Teatr Polski). Krytycy pisali wówczas, że "błysnął wybitnym talentem i opanowaniem warsztatu", "oczarował publiczność swoją osobowością i pięknie podanym wierszem". Młodego aktora uznano za kontynuatora tradycji teatru romantycznego i za takiego uchodził przez długie lata. Miał na swym koncie m.in. role Konrada, Kordiana, Fantazego.
 
Na zdjęciu - w jednej z pierwszych kinowych ról w "Pożegnaniu z diabłem" Wandy Jakubowskiej.
Jako aktor teatralny po raz pierwszy zwrócił na siebie dużą uwagę rolą Gustawa w pierwszych po wojnie "Dziadach", zrealizowanych przez Aleksandra Bardiniego (1955, Teatr Polski). Krytycy pisali wówczas, że "błysnął wybitnym talentem i opanowaniem warsztatu", "oczarował publiczność swoją osobowością i pięknie podanym wierszem". Młodego aktora uznano za kontynuatora tradycji teatru romantycznego i za takiego uchodził przez długie lata. Miał na swym koncie m.in. role Konrada, Kordiana, Fantazego. Na zdjęciu - w jednej z pierwszych kinowych ról w "Pożegnaniu z diabłem" Wandy Jakubowskiej. East News/POLFILM
Najbardziej zapadł widzom w pamięć jako Antek Boryna w serialu "Chłopi" (1973), zrealizowanej przez Jana Rybkowskiego ekranizacji powieści Władysława Reymonta.

- Czasem śmieję się, że Antek Boryna z "Chłopów" dał mi więcej sławy niż wszystkie romantyczne kreacje w teatrze. Ale dzięki temu serialowi udało mi się kupić skromny, drewniany domek w okolicach Pułtuska. Dziś buszują w nim wnuki, dając mi wiele radości -Gogolewski mówił w rozmowie z "Tele Tygodniem".
Najbardziej zapadł widzom w pamięć jako Antek Boryna w serialu "Chłopi" (1973), zrealizowanej przez Jana Rybkowskiego ekranizacji powieści Władysława Reymonta. - Czasem śmieję się, że Antek Boryna z "Chłopów" dał mi więcej sławy niż wszystkie romantyczne kreacje w teatrze. Ale dzięki temu serialowi udało mi się kupić skromny, drewniany domek w okolicach Pułtuska. Dziś buszują w nim wnuki, dając mi wiele radości -Gogolewski mówił w rozmowie z "Tele Tygodniem". East News/POLFILM
Ignacy Gogolewski, czyli niezapomniany Antek Boryna z "Chłopów",  obchodzi w piątek, 17 czerwca, 85. urodziny.

Na pytanie, co jest najważniejsze w jego zawodzie, odpowiada: "Słowo, gest, spojrzenie. To wszystko trzeba umiejętnie skomponować, by stworzyć pełnokrwistą postać".
Ignacy Gogolewski, czyli niezapomniany Antek Boryna z "Chłopów", obchodzi w piątek, 17 czerwca, 85. urodziny. Na pytanie, co jest najważniejsze w jego zawodzie, odpowiada: "Słowo, gest, spojrzenie. To wszystko trzeba umiejętnie skomponować, by stworzyć pełnokrwistą postać".BauerAKPA
- Nigdy nie zabiegałem o popularność, nie ubolewam, że nie występuję w roli gwiazdy na Stadionie Narodowym. Do dziś największą satysfakcję sprawia mi gra w teatrze. To dzięki aktorstwu mogę normalnie funkcjonować, świetnie mnie usposabia - Gogolewski mówił "Tele Tygodniowi".

Na zdjęciu - w historycznym filmie Witolda Lesiewicza "Bolesław Śmiały".
- Nigdy nie zabiegałem o popularność, nie ubolewam, że nie występuję w roli gwiazdy na Stadionie Narodowym. Do dziś największą satysfakcję sprawia mi gra w teatrze. To dzięki aktorstwu mogę normalnie funkcjonować, świetnie mnie usposabia - Gogolewski mówił "Tele Tygodniowi". Na zdjęciu - w historycznym filmie Witolda Lesiewicza "Bolesław Śmiały". BauerAKPA

Zobacz również:

Ignacy Gogolewski: Nigdy nie zabiegałem o popularność

Katarzyna Łaniewska była pierwszą żoną Ignacego Gogolewskiego
Katarzyna Łaniewska była pierwszą żoną Ignacego GogolewskiegoBaranowskiAKPA
Ignacy Gogolewski z "żoną" Ewą Kwiecień
Ignacy Gogolewski z "żoną" Ewą KwiecieńKrzysztof Jarosz Agencja FORUM

Ignacy Gogolewski: Seriale? "Trzeba dbać o dobre imię"

Zobacz również:

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?