Reklama

Reklama

Halle Berry wybaczyła ojcu, że bił jej matkę. „Pokoleniowa trauma”

Halle Berry w najnowszym wywiadzie pokusiła się o osobiste wyznanie. Gwiazda filmów „Czekając na wyrok” i „Kobieta-Kot” ujawniła, że przez większość życia zmagała się z traumą, jaką wywołało dorastanie pod opieką agresywnego, uzależnionego od alkoholu ojca. Jak przekonuje dziś Berry, dzięki wieloletniej terapii zdołała mu przebaczyć. „Kiedy prześledziłam losy swoich przodków, zrozumiałam, że dotknęła nas trauma pokoleniowa. Mój ojciec po prostu próbował przetrwać, walcząc z demonami przeszłości” – wyznała.

Halle Berry

Laureatka Oscara zaprezentowała niedawno światu swój reżyserski debiut. W entuzjastycznie przyjętym dramacie Netflixa "Poobijana" Berry opowiada m.in. o tym, jak toksyczne relacje i doświadczenie przemocy w dzieciństwie wpływa na problemy w dorosłym życiu. Przedstawiona przez gwiazdę na ekranie historia w pewien sposób odnosi się do jej biografii - aktorka i debiutująca reżyserka wychowała się w patologicznej rodzinie.


Halle Berry: Mój ojciec był tyranem

We wcześniejszych wywiadach gwiazda ujawniła, że była świadkiem, jak jej agresywny ojciec maltretuje matkę. "Patrzyłam, jak ją katuje i nie mogłam go powstrzymać. Był tyranem, który znęcał się nad nią bez powodu. Nigdy mnie nie tknął, przez co miałam ogromne poczucie winy, bo obserwowałam, jak bije moją mamę i siostrę. Czułam się jak tchórz" - wyznała przed laty w rozmowie z "The Times".

Reklama

Goszcząc w audycji radiowej "Fresh Air" Berry postanowiła wrócić wspomnieniami do swojej bolesnej przeszłości. Jak podkreśliła, po latach zrozumiała, że brutalny ojciec sam doświadczył w dzieciństwie przemocy, co ukształtowało go jako człowieka.

"W dzieciństwie padłam ofiara wielu nadużyć. Dorastałam z ojcem alkoholikiem, który był bardzo agresywny, zarówno werbalnie, emocjonalnie, jak i fizycznie. Jego nałóg ograbił nas z relacji, jaką mogliśmy mieć. Ale nie urodził się jako alkoholik. To, kim się stał, wynikało z krzywd, które wyrządzili mu jego rodzice. Kiedy prześledziłam losy swoich przodków, zrozumiałam, że dotknęła nas trauma pokoleniowa. Mój ojciec po prostu próbował przetrwać, walcząc z demonami przeszłości. Alkohol był sposobem na stłumienie uczucia poniesionej klęski" - wyznała gwiazda.

Pomogła jej wieloletnia terapia

Aktorka zaznaczyła, że na drogę ku przebaczeniu wkroczyła dopiero po śmierci ojca, w styczniu 2003 roku. Pomogły jej w tym wieloletnia terapia i spotkania z "duchowym uzdrowicielem".

"Gdy zmarł, otrzymałam dar rozmowy z osobą, która była moim przewodnikiem, duchowym uzdrowicielem. Dzięki duchowym ćwiczeniom do pewnego stopnia wyleczyłam rany, jakie w dzieciństwie zafundował mi ojciec. Dopiero wtedy dostrzegłam, że sam nie dostał od rodziców miłości i wsparcia, dlatego nie potrafił dać tego nam. Spojrzałam na niego jak na małego, niewinnego chłopca wychowanego przez ojca alkoholika i matkę, która była potwornie zagubiona i psychicznie pokiereszowana. Gdy zdołałam spojrzeć na to z tej perspektywy, zaczęłam mu współczuć" - wyjawiła Berry.

Zobacz również:

Adam Fidusiewicz i Karolina Sawka parą? "Kocham cię"

Twórca "Samych swoich" nie żyje. Miał 91 lat

Ostatni z wielkich. Wciąż nie chce się wierzyć, ilu lat dożył

Objawienie roku? 20-letnia piękność ma polskie korzenie!

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Halle Berry

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama