Reklama

Reklama

Kirk Douglas: Ostatni z wielkich

105 lat skończyłby dziś Kirk Douglas, prawdziwa ikona kina, ostatni przedstawiciel Złotej i Srebrnej Ery Hollywood. Mąż producentki Anne Buydens i ojciec czwórki dzieci, w tym równie sławnego Michaela Douglasa zmarł w lutym 2020 roku. Miał 103 lata.

Kirk Douglas z synem Michaelem

Kirk Douglas naprawdę nazywał się Issur Danielowicz Demski i przyszedł na świat w 1916 roku w miasteczku Amsterdam, w stanie Nowy Jork. Jego rodzice przywędrowali do USA z wioski znajdującej się na terenie dzisiejszej Białorusi. Tata Herszel, który w Europie cieszył się poważaniem, w USA musiał pracować jako śmieciarz.

W USA rodzina początkowo żyła na krawędzi ubóstwa. - Rodzice uchodzili za analfabetów. Nie znali ani słowa po angielsku. To dlatego, próbując zaskarbić sobie szacunek otoczenia, nauczyłem się języka - wyznał po latach Kirk. Wziął się za siebie z podziwu godnym uporem. Uprawiał wrestling, biegał, rzucał się na książki, a po cichu śnił o aktorstwie. I choć trudno w to uwierzyć, silna wola oraz potęga marzeń okazały się kluczem do sukcesu.

Reklama

Na ekranie debiutował dosyć późno - jako trzydziestolatek. Kinomani zwrócili jednak na niego uwagę od razu po premierze filmu noir "Dziwna miłość Marty Ivers" (1946). Pierwsza wielka rola? W 1949 roku aktor wystąpił w dramacie Marka Robsona "Champion" - opowieści o ubogim chłopaku, który próbuje swoich sił w boksie. Piękna historia o walce z przeciwnościami losu przyniosła artyście pierwszą w karierze nominację do Oscara.

Po udanych kreacjach w kilku kolejnych "filmach czarnych", w 1952 roku aktor wystąpił w "Pięknym i złym" - dziś niekwestionowanym klasyku amerykańskiego kina. Wcielił się tu w rolę producenta filmowego, który próbuje wrócić na szczyt. Produkcja przypieczętowała gwiazdorski status Kirka, a sam film otrzymał aż sześć nominacji do Oscara, które zamieniły się na pięć nagród Akademii. Tylko Kirk musiał obejść się smakiem...  Z kolei "20 000 mil podmorskiej żeglugi" - przygodowy film, w którym Douglas zagrał w 1954 roku - jest dziś pamiętany jako jedno z największych osiągnięć ówczesnej kinematografii pod względem efektów specjalnych.

W dwa lata późniejszej "Pasji życia" Douglas wcielił się w słynnego malarza Vincenta Van Gogha. Nie ma wątpliwości, że ten film to kolejne arcydzieło na koncie Kirka. Obraz Vincente'a Minnelliego został również zapamiętany z uwagi na doskonałą rolę Anthony'ego Quinna, która przyniosła mu Oscara w kategorii najlepszy aktor drugoplanowy. Kirk ponownie musiał się zadowolić jedynie nominacją, a także jedynym w karierze Złotym Globem.

W 1960 roku Douglas zagrał najsłynniejszą rolę w swojej karierze. W "Spartakusie" wcielił się w tytułową rolę przywódcy powstania gladiatorów. Produkcja zrealizowana z ogromnym rozmachem i wielkim (jak na tamte czasy) budżetem wzbudziła niezapomniane filmowe emocje i stała się jednym z najważniejszych filmów w historii kina.

W 1966 roku gościł w łódzkiej szkole filmowej, gdzie spotkał się ze studentami i dziennikarzami. Relacją z tej wizyty jest etiuda Marka Piwowskiego i Feriduna Erola: "Welcome Kirk".

W kolejnych latach Douglas najczęściej pojawiał się w westernach. Jednym z najbardziej znanych był "Zachodni szlak" (1967) - opowiadający o wyprawie szlakami XIX-wiecznego Oregonu - w którym gwiazdor wcielił się w rolę "ostatniego sprawiedliwego", który zaprowadza porządek, nie czekając na sądy. Ponadto artystę oglądaliśmy m.in. w "Ostatnim pociągu z Gun Hill", "Ostatnim zachodzie słońca", "Pojedynku w Corralu O.K" czy "Wozie pancernym".

W 1968 roku odebrał nagrodę im. Cecila B. DeMille’a. American Film Institute umieścił go na 17. miejscu na liście największych amerykańskich aktorów wszech czasów.

Z kolei w 1981 r. otrzymał Medal Wolności, najwyższe cywilne odznaczenie przyznawane przez prezydenta USA. Pełnił funkcję ambasadora dobrej woli Departamentu Stanu USA. Jest kawalerem francuskiego orderu Legii Honorowej.

Z biegiem czasu starzejący się gwiazdor coraz rzadziej pojawiał się na ekranie. Przypomniał o sobie w ostatniej dekadzie minionego wieku za sprawą komedii: "Oscar" (1991) czy "Sknerus" (1994). Ta ostatnia opowiadała o rodzinie, która walczy o spadek po dziadku-milionerze. U schyłku swojej aktorskiej kariery Douglas udowodnił, że doskonale odnajduje się również w mniej poważnych kreacjach.

Ostatnimi filmami Kirka Douglasa były "Wszystko w rodzinie" (2003) i "Illusion" (2004). Ten pierwszy został zrealizowany w prawdziwie rodzinnej atmosferze. Oprócz samego Kirka wystąpili w nim również jego syn Michael i wnuk Cameron. Komediodramat opowiadał o wielopokoleniowej familii, która próbuje odbudować wspólne relacje.

Douglas został zmuszony do przejścia na emeryturę m.in. ze względu na problemy z mową po udarze mózgu w 1996 roku. Choć po miesiącach pracy z terapeutą odzyskał władzę nad językiem, nie czuł już takiego komfortu przed kamerą jak wcześniej. W tym samym 1996 roku został artyście przyznany honorowy Oscar za jego wkład w rozwój kinematografii. Wcześniej był do tej nagrody trzykrotnie nominowany - za role pierwszoplanowe w filmach: "Champion" (1949), "Piękny i zły" (1952) oraz "Pasja życia" (1956).

"Ludzie zawsze pytają mnie o to, jak żyć długo i zdrowo. Nie mam żadnego przepisu. Ale myślę, że wszyscy mamy powód, aby być tutaj - napisał kilka lat temu w eseju opublikowanym w magazynie "Closer Weekly". - "I skoro wyszedłem cało z katastrofy śmigłowca i przeżyłem udar, to po to, żeby zrobić jeszcze coś dobrego na tym świecie, zanim z niego odejdę".

Kirk Douglas zmarł 5 lutego 2020 roku. O śmierci legendarnego aktora poinformował jego syn. "Z wielkim smutkiem informujemy, że w wieku 103 lat opuścił nas dziś Kirk Douglas" - napisał na Facebooku Michael Douglas. "Dla świata był legendą, aktorem ze złotego wieku filmów, filantropem, którego przywiązanie do sprawiedliwości i wartości, w które wierzył, stanowiło dla nas wszystkich wyzwanie" - dodał gwiazdor.

Synowa Kirka, aktorka Catherine Zeta-Jones, która była w niezwykle bliskich relacjach z teściem od momentu, gdy w 2000 roku poślubiła Michaela Douglasa, napisała z kolei: "Będę cię kochać przez całe moje życie. Już za tobą tęsknię, śpij dobrze".

Zeta-Jones skomentowała także post wrzucony przez jej męża. "Zakończę słowami, które powiedziałem mu na jego ostatnich urodzinach: 'Tato, bardzo cię kocham i rozpiera mnie duma, że jestem twoim synem'" - napisał Michael Douglas, a Zeta-Jones dodała: "On także bardzo cię kochał, kochanie".

"Wychowywała go matka oraz siostry i kiedy był jeszcze chłopcem, musiał pracować, żeby pomóc rodzinie. Myślę, że część życia Kirka to potworny wysiłek, aby udowodnić sobie i zyskać uznanie w oczach ojca... Nawet cztery lata psychoanalizy nie zmienią dążeń, które zaczynają się od pragnienia, żeby sobie samemu udowodnić swoją wartość" - scharakteryzowała Kirka jego żona Anne Buydens, z którą byli małżeństwem aż 65 lat. Buydens zmarła 29 kwietnia tego roku, tuż po swoich 102. urodzinach.

"Życie Kirka było niezwykle twórcze, pozostawił po sobie bogatą spuściznę filmową, która przetrwa przyszłe pokolenia, oraz historię wybitnego filantropa, pracującego na rzecz społeczeństwa i pokoju na świecie" - powiedział Michael Douglas.

Aktor przypomniał, że ojciec zagrał podczas trwającej siedem dekad karierze w ponad dziewięćdziesięciu filmach, a obrazy takie, jak "Spartakus" i "Wikingowie" uczyniły go jedną z największych gwiazd kina w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych.

Jednak bardziej od sukcesów filmowych cenił to - podkreślił jego syn - że odegrał ważną rolę w likwidacji "czarnej listy Hollywood", czyli spisu aktorów, reżyserów i pisarzy, którzy byli odrzuceni z powodu powiązań z ruchem komunistycznym w latach 50. XX wieku.

Zobacz również: 

Były ukochany Bachledy-Curuś nie do poznania. Co się z nim stało?

Sceny erotyczne z 15-latką? Przekroczono granicę!

Zmarł z powodu asfiksji. Szokujące wyznanie byłej żony!

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Kirk Douglas

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama