Reklama

Reklama

Frances McDormand: "Nie byłam ładna, nie byłam słodka"

Nie ma urody hollywoodzkiej gwiazdy, często chodzi bez makijażu, od lat stroni od ścianek i celebryckiego życia. Frances McDormand 23 czerwca obchodzi 65. urodziny. Jak rozwijała się jej kariera? Początki nie były łatwe. "Nie byłam ładna, nie byłam słodka, nie byłam piękna, nie miałam odpowiedniego ciała" - wyznała w jednym z wywiadów.

Nie ma urody hollywoodzkiej gwiazdy, często chodzi bez makijażu, od lat stroni od ścianek i celebryckiego życia. Frances McDormand 23 czerwca obchodzi 65. urodziny. Jak rozwijała się jej kariera? Początki nie były łatwe. "Nie byłam ładna, nie byłam słodka, nie byłam piękna, nie miałam odpowiedniego ciała" - wyznała w jednym z wywiadów.
Frances McDormand nie jest typową gwiazdą /Luca Carlino/NurPhoto /Getty Images

Frances McDormand to jedna z najbardziej utalentowanych aktorek w Hollywood. Krytycy piszą o niej, że jest najwybitniejszą aktorką swojego pokolenia. Zagrała w ponad 60 filmach i serialach. W swojej karierze otrzymała cztery statuetki Oscara (trzy jako aktorka, jednego jako producentka), dwa Złote Globy, Satelitę oraz nagrody Emmy i BAFTA.

"Nie byłam ładna, nie byłam słodka"

Urodziła się 23 czerwca 1957 roku w Chicago. Porzucona przez matkę tuż po urodzeniu, rok później została adoptowana przez parę z Kanady, która - jak Frances McDormand wielokrotnie zapewniała w wywiadach - podarowała jej spokojne i szczęśliwe dzieciństwo. Aktorstwa uczyła się w Yale School of Drama, a po studiach występowała w różnych teatrach na terenie całego kraju.

Reklama

Choć dziś nikt nie kwestionuje talentu amerykańskiej aktorki, jej początki w branży filmowej nie należały do najłatwiejszych. Gwiazda wspomina, że gdy debiutowała na ekranie, często spotykała się z odrzuceniem ze strony reżyserów i producentów.

"Nie byłam ładna, nie byłam słodka, nie byłam piękna, nie miałam odpowiedniego ciała" - zaznaczyła.

W kinie zadebiutowała w 1984 roku w filmie braci Coen "Śmiertelnie proste". Równolegle występowała w teatrze. Za rolę w "Tramwaju zwanym pożądaniem" została w 1987 roku nominowana do najważniejszej teatralnej nagrody - Tony.

W świadomości widzów i krytyków zaistniała dzięki drugoplanowej roli w "Missisipi w ogniu" (1988) Alana Parkera, która przyniosła jej pierwszą nominację do Oscara. Kolejne dwie nominacje do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej otrzymała za drugoplanowe kreacje w filmach "U progu sławy" i "Daleka północ".

Frances McDormand: Zaczęło się od "Fargo"

Przełomowym momentem w karierze Frances McDormand okazała się rola w filmie braci Coen "Fargo". Aktorka zagrała w nim Marge Gunderson, ciężarną policjantkę, która prowadzi dochodzenie w sprawie zabójstwa. Za tę rolę McDormand zdobyła swojego pierwszego Oscara. Jej mąż, reżyser Joel Coen napisał tę rolę wraz ze swoim bratem Ethanem specjalnie dla niej.

Po filmie "Frago" Frances McDormand natychmiast wkroczyła do aktorskiej pierwszej ligi Hollywood.

Mimo nieoczywistej, niewpisującej się w standardy fabryki snów urody, ostentacyjnego lekceważenia show-biznesowej etykiety w postaci nienoszenia makijażu i seksownych strojów, wreszcie braku zainteresowania celebryckim życiem i pozowaniem na czerwonych dywanach, zaczęto zaliczać ją ścisłej czołówki amerykańskich gwiazd i wielkich talentów współczesnego kina.

W kolejnych latach wystąpiła w takich produkcjach, jak "U progu sławy", "Człowiek, którego nie było", "Wszystkie odloty Cheyenne'a", "Kochankowie z Księżyca. Moonrise Kingdom", "Trzy billboardy za Ebbing, Missouri". Za rolę w tej ostatniej produkcji aktorka otrzymała drugiego w swej karierze Oscara (2018).

Mimo potężnej konkurencji, od początku niemal dla wszystkich było jasne, że to właśnie odtwórczyni głównej roli w dramacie "Trzy billboardy za Ebbing, Missouri" należy się złota statuetka.

McDormand wcielając się w postać Mildred Hayes - zdesperowanej samotnej matki, pragnącej za wszelką cenę zmusić lokalną policję do większych starań w schwytaniu zabójcy jej córki - stworzyła jedną z najciekawszych, najbardziej złożonych i fascynujących kreacji w swojej karierze. A jej oscarowa płomienna przemowa, w której oddała hołd wszystkim nominowanym do statuetki kobietom, była z kolei jednym z ważniejszych momentów ceremonii.

Frances McDormand przeszła do historii Oscarów

Frances McDormand uwielbiana jest przez krytyków i widzów nie tylko za niebywałą zdolność kreowania wyrazistych i wiarygodnych postaci, ale też za normalność, nieuleganie hollywoodzkim modom i presji bycia rozpoznawalną. W 2021 roku aktorka po raz kolejny udowodniła, że talent, nawet bez pięknej oprawy, z łatwością obroni się sam. I zasługuje na największe laury i wyróżnienia - także Oscara, a nawet dwa Oscary.

Jej rola w filmie Chloé Zhao "Nomadland" krytycy okrzyknęli "wspaniałą, przejmującą i wzruszającą". Obraz jest ekranizacją głośnej książki Jessicki Bruder, opowiadającej o współczesnych nomadach, którzy z braku perspektyw zdecydowali się obniżyć koszty życia do minimum i zamienić domy na kampery. Frances McDormand gra sześćdziesięcioletnią kobietę, która po tym, jak straciła swój dobytek na skutek recesji, wybiera wędrowne życie.

Za ten film aktorka otrzymała dwa Oscary i przeszła do historii. Została pierwszą kobietą, która w jednym roku została nominowana do Oscarów w kategoriach: najlepsza pierwszoplanowa rola żeńska oraz najlepszy film - jako producentka dramatu "Nomadland". I co najważniejsze - obie te nominacje zamieniły się nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej.

Ostatnie role McDormand pochodzą z filmów "Kurier francuski z Liberty Kansas Evening Sun" w reżyserii Wesa Andersona i "Tragedia Makbeta" Joela Coena. Krytycy piszą, że jej Lady Makbet to kolejna kreacja na miarę Oscara.

Frances McDormand na okładce magazynu "Vogue"

W 2021 roku zdjęcie dwukrotnej laureatki Oscara Frances McDormand pojawiło się na okładce styczniowego numeru najbardziej prestiżowego modowego pisma na świecie - amerykańskiego magazynu "Vogue". W środku znalazł się również wywiad z aktorką. Na fotografii autorstwa Annie Leibovitz pozuje bez makijażu, ubrana w ciemnobrązowy, luźny garnitur i sportową bluzę z kapturem. Jak przyznaje, propozycja, którą dostała od redakcji kultowego pisma, uznaje za wielki zaszczyt, którego się nie spodziewała.

"Bycie istotną i widoczną w popkulturze jest dla mnie, 63-letniej kobiety, czymś niezwykle satysfakcjonującym. Nigdy w życiu nie spodziewałabym się, że dostąpię tego zaszczytu, zwłaszcza biorąc pod uwagę rzeczy, które mówiono mi na początku kariery. Jestem z tego naprawdę cholernie dumna" - wyznała McDormand w opublikowanym w tym numerze wywiadzie, który przeprowadziła Abby Aguirre.

Gwiazda przyznała również, że od czasu, gdy jedna z wytwórni zaproponowała jej pokrycie kosztów operacji plastycznej, nie tylko zerwała z nią na zawsze współpracę, ale i zdecydowała nigdy nie ingerować w swój wygląd, choćby w postaci noszenia makijażu.

Frances McDormand prywatnie

Frances McDormand i Joe Coen od ponad trzech dekad tworzą jedną z najtrwalszych i najbardziej zgranych par w show-biznesie. W rozmowie z "Vogue" aktorka opowiedziała również o tym, jak wyglądały początki jej znajomości z Coenem, z którym jest w związku od 38 lat.

Okazuje się, że tym, co urzekło ją w filmowcu, było jego zamiłowanie do literatury. Para nawiązała bliższą relację na planie filmu "Śmiertelnie proste", w którym McDormand zagrała jedną z głównych ról. Poprosiła wówczas Joela o książkowe rekomendacje. Reżyser podarował jej kilka powieści m.in. Raymonda Chandlera i Dashiella Hammetta sugerując, by zaczęła od kultowego kryminału Jamesa Mallahana Caina "Listonosz zawsze dzwoni dwa razy".

"To jedna z najgorętszych książek wszech czasów. Uwiódł mnie wyborem książek. A ja później uwiodłam go rozmową" - wyznała McDormand.

Para wzięła ślub w 1984 roku. Mają jedno dziecko. W 1994 roku adoptowali chłopca - Pedro McDormand Coen pochodzi z Paragwaju.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Frances McDormand

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL