Ewa Krzyżewska: Gwiazda polskiego kina zakochiwała się w kolegach innej orientacji
Oprac.: Tomasz Bielenia
Ewa Krzyżewska, której sławę przyniosła rola barmanki Krystyny w "Popiele i diamencie" Andrzeja Wajdy, w czasach studenckich była zakochana w najpiękniejszym chłopcu w Krakowie, jak nazywano Marka Szyszkowskiego. Aktor nie był jedynym gejem, do którego wzdychała polska Sophia Loren.
Edmund Fetting i Ewa Krzyżewska w "Zaduszkach" Tadeusza KonwickiegoBauerAKPA
Ewa Krzyżewska była bez wątpienia jedną z największych gwiazd polskiego kina lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Od dzieciństwa marzyła, by zostać aktorką. Miała zaledwie siedemnaście lat, gdy dostała się do krakowskiej szkoły teatralnej i poznała starszego od niej o cztery lata studenta Marka Szyszkowskiego.
Studiująca z Markiem na jednym roku Zofia Czerwińska, wspominając po latach swych znajomych z młodości, powiedziała o Szyszkowskim, że kochała się w nim większość koleżanek i... kolegów-gejów. "Był wyjątkowej piękności, ale nie grał tą urodą, był jakby ponad nią. Był skryty, zamknięty, niezbyt towarzyski, a i tak wszystkie do niego lgnęłyśmy" - opowiadała.
Ewę Krzyżewską Marek traktował jak swoją dziewczynę. Tworzyli przepiękną parę...
Tak naprawdę właśnie Markowi Krzyżewska zawdzięcza swą karierę. W 1958 roku (on był już wtedy absolwentem wydziału aktorskiego PWST w Krakowie, a ona właśnie skończyła pierwszy rok nauki) Szyszkowski załatwił Ewie - w ramach praktyk studenckich - pracę na planie filmu "Kalosze szczęścia", w którym grał malarza. Pewnego dnia w siedzibie krakowskiego oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków przy ulicy Łobzowskiej, gdzie kręcono "Kalosze szczęścia", zjawił się Janusz Morgenstern, któremu Andrzej Wajda zlecił skompletowanie obsady do "Popiołu i diamentu". Morgenstern zobaczył Ewę i od razu wiedział, że jest idealną kandydatką do roli Krystyny.
"Jeździłem po całej Polsce, bo moim zadaniem było skompletowanie obsady aktorskiej. To ja przyprowadziłem do Wajdy Ewę Krzyżewską. Andrzej uparł się, żeby Ewa, która była studentką, a miała zagrać barmankę, spróbowała prawdziwej pracy w kawiarni" - wspominał Janusz Morgenstern wiele lat później na kartach książki Bartosza Michalaka "Wajda. Kronika wypadków filmowych".
Gdyby Marek Szyszkowski nie ściągnął Ewy na plan "Kaloszy szczęścia", nie miałaby szansy zostać zauważoną i z całą pewnością nie dostałaby roli w filmie Wajdy. Po debiucie w "Popiele i diamencie" okrzyknięto ją nadzieją polskiego kina!
Porównywano ją do Avy Gardner i Audrey Hepburn. Ona jednak nie czuła się gwiazdą. Rzadko pojawiała się na salonach, niechętnie mówiła o sobie. "Zachowywała się tak, jakby skrywała w sobie jakąś tajemnicę" - wyznał kiedyś Tadeusz Konwicki.
Zagrała w 22 filmach. Ostatnim była ekranizacja powieści Michała Choromańskiego "Zazdrość i medycyna" w reżyserii Janusza Majewskiego. Niewierna Rebeka, kobieta fatalna, zmysłowa i niebezpieczna, to jej rola życia. A scena erotyczna z Andrzejem Łapickim weszła do historii kina. Z miłości do mężczyzny swego życia Bolesława Kwiatkowskiego, specjalisty od prawa międzynarodowego, zniknęła z ekranu i wyjechała do Nowego Jorku. Pracowała w bibliotece przy ONZ. Odwiedzała przyjaciół w kraju, ale mało mówiła o sobie. Potem razem z mężem znalazła swoją przystań w Hiszpanii. Tam też, pod koniec lipca 2003 roku oboje zginęli w wypadku samochodowym.EAST NEWS/POLFILM
Jej talent i urodę dostrzegli zagraniczni mistrzowie kina. Podobno Carlo Ponti, zobaczywszy atrakcyjną Polkę na ekranie, powiedział: "Przyślijcie ją do Włoch, a zrobię z niej drugą Sophię Loren" (na zdjęciu: w filmie "Liczę na wasze grzechy" z 1963 roku).EAST NEWS/POLFILM
W filmie Stanisłąwa Jędryki "Powrót na ziemię" (1966) stworzyła ekanowy duet ze Stanisławem Mikulskim (który rok później wcielił się w postać Hansa Klossa w serialu Janusza Morgensterna). Film był opowieścią o kochankach, którzy w trakcie wojny uciekli z hitlerowskiej niewoli, a potem mieli popełnić samobójstwo. Mężczyzna nie skoczył jednak do wody a kilka lat po wojnie, dręczony wyrzutami sumienia, przypadkowo spotyka swą dawną miłość.
W latach 60. występowała nawet w kilku filmach rocznie. Grała nie tylko główne postacie, ale także epizodyczne, w dramatach, filmach psychologicznych oraz komediach. Uwodziła, kusiła, bawiła i zawsze błyszczała. Dlatego jej role zapadały w pamięć widzów (na zdjęciu: w niewielkiej, ale pamiętnej roli pięknej Hebron w "Faraonie" Kawalerowicza).
W filmie Jana Rybkowskiego "Naprawdę wczoraj" (1963) Krzyżewska wcieliła się w postać przedstawicielki Zjednoczonych Wydawnictw - Teresy, pod której urokiem pozostaje przystojny pisarz (w tej roli Andrzej Łapicki).EAST NEWS/POLFILM
Dwudziestoletnia debiutantka rewelacyjnie wcieliła się w postać barmanki Krystyny z hotelu Monopol. Za tę rolę otrzymała Kryształową Gwiazdę Francuskiej Akademii Filmowej. I tak zaczęła się jej kariera.EAST NEWS/POLFILM
Fascynowała jako kobieta i aktorka. - Rzadko się zdarza, by piękno szło w parze z talentem. Ewa Krzyżewska to miała. Była brylantem polskiego kina - twierdzą jej wielbiciele. Szkoda, że zbyt szybko zakończyła swoją karierę i, niestety, tak wcześnie odeszła. Najbardziej znana z kinowego debiutu w "Popiele i diamencie" Andrzeja Wajdy (gdzie zagrała barmankę z hotelu Monopol), w 1973 roku wycofała się z życia artystycznego a 30 lat później wskutek obrażeń, które odniosła w wypadku samochodowym w Hiszpanii, zmarła w wieku 64 lat. Gdyby żyła, w piątek, 7 lutego, obchodziłaby 75. urodziny.
Była studentką drugiego roku szkoły teatralnej, gdy zagrała w filmie Andrzeja Wajdy "Popół i diament". "O ile długo wahałem się, czy zaangażować Zbyszka Cybulskiego, o tyle Ewę wybrałem od razu. Nie do końca była aktorką, miała jednak w sobie niezależność i osobowość, a jej uroda zwracała uwagę" - powiedział Wajda.
Wszyscy znajomi Ewy i Marka wiedzieli, że są sobie bardzo bliscy, ale Szyszkowski miał inną orientację seksualną. Często widywano go w towarzystwie Jerzego Nasierowskiego. Byli na jednym roku i łączyła ich wielka przyjaźń. Plotkowano, że także coś więcej. Faktem jest, że Marek do śmierci nosił przy sobie zawsze dwa zdjęcia: Jerzego oraz... Ewy!
Ewa Krzyżewska: Pierwszego męża poznała w samolocie
Ewa Krzyżewska chyba zdawała sobie sprawę, że nie ułoży sobie życia u boku Marka. Gdy na początku 1960 roku w samolocie lecącym z Warszawy do Belgradu (leciała na zdjęcia do jugosłowiańskiego filmu "Wojna") poznała starszego od niej o siedem lat inżyniera Andrzeja Spławę-Neymana, zapomniała o najpiękniejszym chłopcu w Krakowie. 14 października 1960 roku Ewa została żoną Andrzeja.
Marek Szyszkowski był już wtedy w szponach okrutnej choroby psychicznej - zdiagnozowano u niego dwubiegunowość.
"Ta choroba niszczyła go, aż w końcu zniszczyła" - powiedziała Zofia Czerwińska, wspominając Marka pół wieku po jego tragicznej śmierci (29 września 1963 roku aktor popełnił samobójstwo).
Małżeństwo Ewy Krzyżewskiej i Andrzeja Spławy-Neymana przetrwało niespełna trzy lata. W czasie jego trwania Ewa skończyła studia i zagrała dwie znakomite role - Małgorzatę w "Zbrodniarzu i pannie" oraz Walę w "Zaduszkach". W obu filmach partnerował jej Edmund Fetting, z którym wcześniej spotkała się już na planie "Popiołu i diamentu".
Ewa Krzyżewska i Edmund Fetting: Rozumieli się bez słów i uwielbiali swe towarzystwo
Ewę Krzyżewską i Edmunda Fettinga od początku znajomości łączyła niezwykła więź. Rozumieli się bez słów i uwielbiali swe towarzystwo.
"Mundek był rozrabiaką nie z tej ziemi. Tajemniczym, z wielką klasą i kulturą, ale jednak rozrabiaką. Zdarzało nam się popijać... Zawsze miał przy sobie trochę grosza, więc jak ktoś miał problem, to zawsze uderzał do Mundeczka. Nie zdarzyło się, żeby odmówił pożyczki" - wspominał go kolega z teatru Wybrzeże, Stanisław Michalski.
Od 1957 roku Fetting występował w gdańskim Teatrze Wybrzeże, gdzie w przedstawieniach reżyserowanych przez A. Wajdę, J. Golińskiego i Z. Hübnera stworzył swoje najwybitniejsze kreacje.East News/POLFILM
Edmund Fetting był nie tylko wspaniałym aktorem, lecz również wykonawcą niezapomnianych filmowych ballad - "Nim wstanie dzień" i "Deszcze niespokojne".
W filmie zadebiutował w roli narratora "Piątki z ulicy Barskiej" (1953). Pierwszą ważną rolę zagrał w 1961 roku, występując w "Zaduszkach" Tadeusza Konwickiego. W sumie zagrał w kilkudziesięciu filmach. Wśród najważniejszych kreacji filmowych są m.in. role Józefa Hallera w "Śmierci prezydenta" Jerzego Kawalerowicza, porucznika Kaplińskiego w "Zbrodniarzu i pannie" Janusza Nasfetera czy rola tytułowa w filmie "Lokis. Rękopis profesora Wittembacha" Janusza Majewskiego.East News/POLFILM
W filmach i w telewizyjnych widowiskach sensacyjnych często odtwarzał komisarzy policji lub wyrafinowanych przestępców. Najchętniej grywał role współczesne, choć w jego bogatym dorobku nie brakowało także ról kostiumowych, jak kreacja w "Nad Niemnem".East News/POLFILM
Niemal od początku istnienia telewizji blisko z nią współpracował. Zagrał prawie w stu spektaklach poniedziałkowego Teatru Telewizji, Teatru Prozy, a także w Teatrze Sensacji i Teatrze "Kobra". Współpracował również ze Studiem Opracowań Filmów w Warszawie, gdzie na potrzeby kinematografii i telewizji stworzył kilka wybitnych kreacji w dubbingu, m.in. w "Dwunastu gniewnych ludziach" Lumeta. Był także lektorem czytającym komentarze do filmów dokumentalnych.East News/POLFILM
Był wykonawcą popularnych piosenek filmowych. Wykonywał balladę "Deszcze niespokojne" oraz utwór "Przed nami Odra" (piosenka 7 kompanii) pochodzące z serialu "Czterej pancerni i pies". Piosenka "Nim wstanie dzień" z filmu "Prawo i pięść" powstała specjalnie dla Edmunda Fettinga: tekst napisała Agnieszka Osiecka, muzykę - Krzysztof Komeda.East News/POLFILM
W latach 80. z powodu choroby serca ograniczył swój udział w filmach. Wystąpił w "Lecie leśnych ludzi" oraz "Mistrzu i Małgorzacie". Serial "Gdańsk '39" z 1989 roku był ostatnim filmem z jego udziałem. Aktor zmarł 30 stycznia 2001 w Warszawie.East News/POLFILM
Dysponował szerokim wachlarzem środków artystycznych. Z powodzeniem grywał zarówno postaci pełne liryzmu, ciepła, szlachetności, jak i skrajnie negatywne, chłodne i cyniczne, które jednak mimo wszystko zachowały pewną dozę wdzięku. Charakterystyczny, lekko ironiczny uśmieszek dystansowały go od otoczenia i odtwarzanej postaci. Warunki fizyczne, wygląd zewnętrzny, elegancja spowodowały, że chętnie obsadzano go w rolach inteligentów, wojskowych, arystokratów, dyplomatów, uczonych, lekarzy i duchownych.East News/POLFILM
Mąż Ewy miał trudności z akceptacją bliskiego związku swojej żony z Fettingiem. Nie miał pojęcia, że aktor jest gejem i żyje w związku z pewnym młodym tancerzem, a Ewa jest po prostu jego bratnią duszą. Plotkowano, że właśnie z powodu jej zażyłości z Edmundem wystąpił o rozwód.
W lipcu 1963 roku Ewa Krzyżewska znów była wolna. Jej rozwód z Andrzejem został orzeczony niespełna dwa tygodnie po premierze "Zbrodniarza i panny" Janusza Nasfetera - czwartej produkcji, w której zagrała u boku Edmunda Fettinga. Później spotkali się jeszcze na planie filmów "Jak daleko stąd, jak blisko" i "Zazdrość i medycyna", który był ostatnim w karierze Ewy.
Fetting do śmierci (odszedł 30 stycznia 2001 roku) nazywał Ewę swoją ulubioną partnerką filmową. Bardzo żałował, że wycofała się z zawodu, bo uważał, że miała szansę na zostanie światową gwiazdą (sam Carlo Ponti nazwał ją po premierze "Zaduszek" drugą Sophią Loren, co było wielkim wyróżnieniem, bo producent był przecież odkrywcą i mężem Sophii).
Ewa Krzyżewska: Z miłości do drugiego męża rzuciła aktorstwo
Ewa Krzyżewska zrezygnowała z aktorstwa w 1973 roku po zakończeniu zdjęć do "Zazdrości i medycyny". Razem z drugim mężem - dyplomatą Bolesławem Kwiatkowskim - wyjechała z Polski. Mieszkali w Syrii, Jordanii, Malezji, Libii, Kenii, Tanzanii i Stanach Zjednoczonych, a gdy w 1989 roku Kwiatkowski przeszedł na emeryturę, wybudowali dom w Almunecar w Hiszpanii.
Wieczorem 28 lipca 2003 roku Ewa Krzyżewska, wracając z mężem do domu, uległa wypadkowi - kierowane przez nią auto zderzyło się z jadącym z naprzeciwka samochodem... Bolesław Kwiatkowski zginął na miejscu. Ewa zmarła dwa dni później w szpitalu.
Ewa Krzyżewska dla rodziny była zawsze Haneczką. Jako Anna Ewa Krzyżewska figurowała tylko w dokumentach. Urodziła się 7 lutego 1939 roku w Warszawie. Jej rodzicami byli poeta i radiowiec Juliusz Walerian Krzyżewski i Maria Stanisława z Piotrowskich. Do chrztu trzymali ją Ewelina Krzyżewska, żona jej stryja Bohdana, i zaprzyjaźniony z Juliuszem, poeta i pisarz Jeremi Przybora. Rodzina przyjaźniła się z Anną i Jarosławem Iwaszkiewiczami i często gościła u nich w Stawisku. W takim środowisku Krzyżewska wzrastała.
Na zdjęciu: Ewa Krzyżewska w filmie "Zbrodniarz i panna" w reżyserii Janusza Nasfetera (1963)archiwumAgencja FORUM
Miłość znalazła nie na planie, a u boku prawnika i dyplomaty Bolesława Kwiatkowskiego, którego poznała w 1970 roku. W 1973 toku, po zagraniu Rebeki Widmar w "Zazdrości i medycynie", niespodziewanie zakończyła karierę. Zostawiła wszystko i wyjechała z mężem do Nowego Jorku. Pracowała m.in. w bibliotece działającej przy ONZ, była także agentką nieruchomości i projektantką mody. Z małżonkiem, który był dyplomatą, mieszkali m.in. w Jordanii, Malezji, Libii, Tanzanii.
Przez całe życie fascynowała jako kobieta i aktorka. "Była brylantem polskiego kina" - pisano po jej śmierci.
Na zdjęciu: Ewa Krzyżewska z mężem (29 grudnia 1995)Marek SzymańskiAgencja FORUM
Była studentką drugiego roku szkoły teatralnej, gdy zadebiutowała w filmie Andrzeja Wajdy "Popiół i diament". Był rok 1958, ona miała 19 lat i to był debiut, o którym każda aktorka może tylko marzyć. Studentkę krakowskiej PWST wypatrzył Janusz Morgenstern.
"O ile długo wahałem się, czy zaangażować Zbyszka Cybulskiego, o tyle Ewę wybrałem od razu. Nie do końca była aktorką, miała jednak w sobie niezależność i osobowość, a jej uroda zwracała uwagę" - powiedział Wajda po latach.\
"Popiół i diament" to był wielki sukces. Rola Krystyny, barmanki w restauracji w hotelu "Monopol", spodobała się za granicą. Francuska Akademia Filmowa nagrodziła aktorkę Kryształową Gwiazdą. Ona jednak nie zachłysnęła się pochwałami, które na jej temat wygłaszali słynni reżyserzy René Clair, Ingmar Bergman czy producent Carlo Ponti. Porównywano ją do Sophii Loren i Avy Gardner - nie robiło to na niej aż takiego wrażenia. Była bardzo ambitna. Stawiała sobie wysokie wymagania.
Na zdjęciu: Ewa Krzyżewska w filmie "Popiół i diament"Film PolskiEast News
O sobie mówiła raczej niechętnie. Pisarz i reżyser Tadeusz Konwicki wspominał: "Była nie tylko piękna, ale miała w sobie jeszcze coś nieodgadnionego". I takie były postaci, które wykreowała w ciągu 15 lat kariery, np. Wala z "Zaduszek", Zosia z "Jak daleko stąd, jak blisko" czy Wanda-Irena z "Powrotu na ziemię".
Na ekranie towarzyszyli jej najwięksi gwiazdorzy polskiego kina: wspomniany Zbigniew Cybulski ("Popiół i diament", "Zbrodniarz i panna"), Jerzy Zelnik ("Faraon"), Andrzej Łapicki ("Zazdrość i medycyna").INPLUSEast News
Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film