Reklama

"Głupcy": Splątane stany miłości [recenzja]

Kadr z filmu "Głupcy" /materiały prasowe

Po dziewięciu latach od nagrody dla "Płynących wieżowców" Tomasz Wasilewski wraca do miejsca, gdzie na dobre zaczęła się jego międzynarodowa kariera. Na festiwalu w Karlowych Warach, w nowo powstałym konkursie Proxima, premierowo pokazana została jego nowa fabuła - "Głupcy". To bez wątpienia najodważniejszy film w dotychczasowym dorobku utalentowanego polskiego reżysera.

Powiedzieć, że Tomasz Wasilewski nakręcił film o miłości, to nic nie powiedzieć, bo i wcześniejsze historie zawsze koncentrowały się na jakimś odprysku tego uczucia. Od debiutanckiego "W sypialni" przez wspomniane "Płynące wieżowce" po "Zjednoczone stany miłości". Widać też było, że za każdym kolejnym razem robi to w sposób pełniejszy, rozwijając się nie tylko jako filmowiec, ale i człowiek. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że "Głupcy" nie mogliby powstać wcześniej. Z uwagi na podejmowany temat, ten film wymagał wyjątkowej dojrzałości na obu tych polach. Po to, by nie stał się przelotną kontrowersją czy terapią szokową, a wartościową, emocjonalnie wyważoną artystyczną wypowiedzią na poruszany niełatwy problem.  

Sam Wasilewski przekonuje, że "Głupcy" to opowieść o najtrudniejszym, z jego perspektywy, obliczu miłości. Wiąże się ono z relacją sześćdziesięciodwuletniej Marleny (Dorota Kolak) z młodszym o dwie dekady Tomaszem (Łukasz Simlat). Wydaje się, że zakłopotanie i konfuzja, jakie rysują się niemal od pierwszych scen na twarzy kobiety, wynikać mogą właśnie z tej różnicy wieku. W końcu społeczne klisze przyzwyczaiły nas do tego, że jeżeli takie sytuacje mają miejsce, to zazwyczaj w drugą stronę, łącząc starszego mężczyznę ze znacznie młodszą kobietą.

Reklama

Bohaterka jednak kryje coś, czego my jako widzowie jeszcze nie wiemy. Tajemnicę kazirodczej więzi Wasilewski odsłania niejako mimochodem, w zupełnie prozaicznej ekranowej sytuacji. Bez nadmiernego epatowania czy szukania sensacji, nie sprowadzając tym samym uczuć, jakie są między bohaterami, do tego jednego faktu. Przyjmuje perspektywę dojrzałej kobiety, której całe dotychczasowe życie wyznaczały bolesne dylematy. Kiedy wreszcie wydaje jej się, że wykreowała sobie względnie bezpieczną przestrzeń, trafia do niej drugi syn, cierpiący na nieuleczalną chorobę. Tym samym świat Marleny kawałek po kawałku nieuchronnie zdaje się rozpadać, a ona z kochanki ponownie wchodzi w zapomnianą już rolę matki.

Tomasz Wasilewski, w którym pomysł na ten film dojrzewał przez kilka lat, dokopuje się bardzo głęboko w opasłej beczce tematów tabu. Opowiada o ludziach skrajnie wykluczonych, funkcjonujących na marginesie społeczeństwa, co dobrze odzwierciedla zresztą wyizolowane nadmorskie miejsce, gdzie rozgrywa się akcja "Głupców". Jego film nie ma jednak w sobie nic z socjologicznej rozprawki ani moralitetu, co wolno, a czego nie, a koncentruje się raczej na emocjach. Tych widocznych na pierwszy rzut oka, ale może nawet bardziej tych skrywanych, wypieranych, rodzących frustrację. Od poczucia winy przez niepewność po desperację. To wszystko wyrysowuje się na twarzy Doroty Kolak, która trzykrotnie miała odmówić Wasilewskiemu wcielenia się w tę postać. Ostatecznie dała się jednak przekonać, ale trudno nie zrozumieć tego lęku i wyzwania, jakim musiała być dla niej rola Marleny.

"Głupcy" to dla mnie kino podwyższonego ryzyka, projekt, do którego kluczem było poczucie absolutnego zaufania i bezpieczeństwa. Nie dziwi mnie zatem, że polski reżyser otoczył się grupą dobrze znanych mu ludzi. Obok wspomnianych Kolak oraz Simlata grają tu też Katarzyna Herman, Marta NieradkiewiczTomasz Tyndyk. Za zdjęcia z kolei odpowiada rumuński operator Oleg Mutu, mający na koncie współpracę z Cristianem Mungiu, który z Wasilewskim zrobił już "Zjednoczone stany miłości". Zresztą strona wizualna, skoncentrowana w dużej mierze na naturze, jest tutaj bardzo sugestywna, dopowiadając to, czego z różnych względów nie werbalizują bohaterowie.

Nie mam wątpliwości, że "Głupcy" podzielą publiczność. Obawiam się, że za sprawą kontrowersyjnego tematu dla niektórych mogą być łatwym celem, zwłaszcza w społeczeństwie, którego dialog nie jest najmocniejszą stroną. Ale na to twórcy muszą być przygotowani. Mnie ten film zostawił z kołaczącym w głowie pytaniem. Co bym zrobił, gdyby któraś z bliskich mi osób zwierzyła się, że funkcjonuje w takiej relacji jak bohaterowie filmu Wasilewskiego. Nie potrafię chyba jeszcze na nie odpowiedzieć.

7/10

"Głupcy", reż. Tomasz Wasilewski, Polska 2022, dystrybutor: Gutek Film, premiera kinowa 12 sierpnia 2022 roku.

Zobacz też:

"Elvis": Magnetyzm, charyzma, talent, look [recenzja]

"Jennifer Lopez: Halftime": Z kamerą u J.Lo [recenzja]

"Powodzenia, Leo Grande": Kino, które łamie seksualne tabu [recenzja]

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Głupcy (2022)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL