Reklama

Reklama

David Carradine: Kung-fu i asfiksja

Popularność zyskał dzięki serialowi "Kung fu", kinomani zapamiętali szczególnie jego rolę w "Kill Billu" Quentina Tarantino. Światem kina wstrząsnęły okoliczności tragicznej śmierci aktora w 2009 roku. Gdyby żył, w środę David Carradine obchodziłby 85. urodziny.

David Carradine

W trakcie wieloletniej kariery David Carradine wystąpił w ponad 100 filmach i serialach. Debiutował na Broadwayu oraz w serialu telewizyjnym "Shane", a prawdziwą przepustką do kariery filmowej stał się udział w filmie Martina Scorsese "Boxcar Bertha" (1972).

Od "Kung fu" do "Kill Billa"

Największą popularnością cieszył się w latach 70. XX wieku, kiedy występował w telewizyjnej produkcji "Kung-fu".

Wcielał się w niej w Kwaia Changa Caine'a, syna Amerykanina i Chinki, który został mnichem w klasztorze Shaolin oraz ekspertem sztuk walki. Zmuszony do ucieczki do Stanów, zaczyna poszukiwać tam swoich korzeni. Na Dzikim Zachodzie, uzbrojony jedynie w pięści, przeżywa wiele przygód.

Reklama

W latach 90. David Carradine zagrał w kontynuacji tej serii, filmie "Legendy kung-fu". Jednak kolejne lata przyniosły aktorowi jedynie występy w niskobudżetowych, niezbyt ambitnych projektach.

Aktor został uhonorowany nagrodą National Board of Film Review oraz nominacją do Złotego Globu za rolę Woody’ego Guthrie w "Bound for Glory" (1976), zyskał uznanie krytyków jako Cole Younger w "Straceńcach" (1980) Waltera Hilla oraz otrzymał drugą nominację do Złotego Globu za drugoplanową rolę w "Północ - południe"

W 2003 roku, dzięki tytułowej roli Billa w filmie "Kill Bill" Quentina Tarantino, Carradine odzyskał na nowo sławę. "Quentin ma niesamowitą zdolność wygrzebywania aktorów, których kariera wydawało się, dawno przebrzmiała. On wraca ich kinu. Wiem, że Quentin pisał rolę Billa myśląc o mnie. Jestem mu za to wdzięczny" - powiedział Carradine. "On daje ludziom drugą szansę. Znowu przeżywam swoje wielkie chwile" - dodał aktor.

Tajemnica śmierci Davida Carradine'a

W 2009 roku ciało nagiego Carradine'a powieszonego w szafie znalezione zostało w jego hotelowym pokoju w stolicy Tajlandii, gdzie aktor pracował na planie filmu "Stretch".

Początkowo podejrzewano samobójstwo, jednak autopsja wykluczyła próbę targnięcia się gwiazdora na własne życie.

Wynajęty przez rodzinę gwiazdora celem zbadania okoliczności śmierci Carradine'a patomorfolog Michael Baden przyznał, że nie była to śmierć naturalna. Wykluczył również samobójstwo - w pokoju, w którym znaleziono ciało Carradine'a, znajdowały się kawałki sznurka, którym związano ręce aktora. Baden, który przeprowadził prywatną autopsję, stwierdził, że przyczyną zgonu Carradine'a była asfiksja (inaczej: uduszenie).

Wcześniejsze plotki o tym, że Carradine zmarł na skutek asfiksji autoerotycznej [ofiary odczuwają pobudzenie seksualne poprzez pozbawienie się dopływu tlenu - przyp.red.], odżyły wkrótce w relacjach byłych żon gwiazdora. Zarówno Gail Jensen, jak i Marina Anderson potwierdziły, że ich były mąż był fanem seksualnych praktyk bondage. Już w papierach rozwodowych Anderson wskazała, że jednym z powodów rozpadu ich małżeństwa były "odrażające i dewiacyjne zachowania seksualne, które mogły zagrażać życiu".

David Winters, który produkował trzy mało znane filmy Carradine'a, twierdzi, że aktor padł ofiarą tzw. Lady Boys - grupy transseksualnych prostytutek i oskarżył miejscową policję o próbę zatuszowania prawdy. "David Carradine został zamordowany... Nie mam wątpliwości, że stoją za tym Lady Boys, którzy zazwyczaj działają w parach. David nie miał żadnych szans. Oni potrafią być bardzo brutalni" - Winters powiedział w rozmowie z amerykańska gazetą "Globe".

Był "wspaniała duszą"

Jedną z gwiazd, które pożegnały Carradine'a, był Michael Madsen. Popularny aktor filmów Quentina Tarantino wyjawił, że miał zamiar zadzwonić do przyjaciela tydzień przed jego śmiercią i zawsze będzie żałował, że tego nie zrobił.

"David był jednym z pierwszych aktorów, z którymi współpracowałem, kiedy rozpoczynałem karierę. Był dla mnie jak brat, był najbliższą osobą, jaką miałem w życiu. Jestem w szoku, że już go z nami nie ma. Myślałem, żeby do niego zadzwonić od kilku dni i mówię każdemu, kto chce się skontaktować ze swoimi najbliższymi, żeby to zrobił. Mam tyle wspaniałych wspomnień związanych z Davidem, że nawet nie wiem od czego zacząć. Zajmuje specjalne miejsce w moim sercu" - mówił Madsen.

Martin Scorsese, który pracował z Carradine'em nad filmem "Boxcar Bertha", stwierdził, że aktor był "wspaniałą duszą", która poświęciła życie, by robić filmy.

 "Byłem bardzo smutny na wieść o odejściu Davida. Poznaliśmy się na planie filmu 'Boxcar Bertha', prawie 40 lat temu. Mam wspaniałe wspomnienia z nim z tego czasu, a także gdy pracowaliśmy nad projektem 'Ulice nędzy'. David był wspaniałym współpracownikiem, nieprawdopodobnie utalentowanym aktorem i wspaniałą duszą. Kochał filmy, kochał w nich występować, kochał je robić i był zawsze bardzo hojny" - mówił Scorsese.

Zobacz również: 

Najgorszy film w historii polskiego kina? Zmieszali go z błotem

Nie żyje znany polski aktor. Miał 64 lata

Niespodzianka w wielkim finale show TVN

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: David Carradine

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje