Reklama

Reklama

"Gulczas, a jak myślisz?": "Big Brother", gwiazdy i Andrzej Lepper

We wtorek mija dwadzieścia lat od premiery filmu "Gulczas, a jak myślisz?", który powstał na fali ogromnej popularności pierwszej edycji programu "Big Brother".

We wtorek mija dwadzieścia lat od premiery filmu "Gulczas, a jak myślisz?", który powstał na fali ogromnej popularności pierwszej edycji programu "Big Brother".
Gwiazdy "Big Brothera" na premierze filmu "Gulczas, a jak myślisz?" /Prończyk /AKPA

"Big Brother" to format reality-show, który stworzyła holenderska firma Endemol. Jego pierwszą edycję zrealizowano w 1999 roku. W programie pokazywane było przez całą dobę życie grupy uczestników, mieszkających we wspólnym domu i wykonujących polecenia "Wielkiego Brata".

Co tydzień odbywała się nominacja osób, które miały odpaść z rywalizacji. Na uczestników z największą liczbą wskazań głosowali widzowie, decydując ostatecznie, kto opuści program. W konsekwencji co jakiś czas zmniejszała się liczba mieszkańców domu. I tak aż do wielkiego finału.

Reklama

Polska wersja "Big Brothera" zadebiutowała wiosną 2001 roku na antenie telewizji  TVN. Był to pierwszy klasyczny reality-show w polskiej telewizji. Popularność zdobyło kilkoro jej charakterystycznych uczestników, m.in. zwycięzca Janusz Dzięcioł, Sebastian Florek (obaj zostali później posłami), Piotr Gulczyński, Klaudiusz Sevković, Monika Sewioło, Manuela Michalak czy Piotr Lato.

Efektem tej popularności był film "Gulczas, a jak myślisz?", zrealizowany w 2001 roku przez Jerzego Gruzę, legendarnego reżysera i scenarzystę filmowego, telewizyjnego oraz teatralnego, twórcę m.in. "Wojny domowej" i "Czterdziestolatka".

Wakacje, 2001 roku. Przebywający wraz z kolegami harleyowcami na Mazurach Gulczas dostaje wiadomość od swego przyjaciela Klaudiusza, który spędza wakacje nad jeziorem Łękotka. W tym samym czasie Karkówa, szef motocyklowego gangu "Mścicieli z Iławy", domaga się od Gulczasa spłacenia ostatniej raty za motocykl. Kiedy okazuje się, że kwota jest zbyt mała, dochodzi do bójki. Z opresji ratuje Gulczasa Janusz, strażnik miejski.

W tym samym czasie pan Karol, właściciel stacji benzynowej, odkrywa romans swej córki Karoliny ze swoim pracownikiem Grzesiem. Nie bacząc na protesty, zwalnia adoratora, lecz Karolina odchodzi wraz z nim. Wobec bezradności policji zajętej ściganiem niejakiego Rzeźnika z Mazur, pan Karol prosi o pomoc prywatnego detektywa.

Gulczas i Klaudiusz spotykają się nad jeziorem Łękotka, gdzie biwakuje także Janusz, a w pobliskim ośrodku wczasowym znajdują schronienie zakochani Karolina i Grześ. Powstaje tam nowy polski film, którego gwiazdą jest Monika. Ponętna gwiazda nie ma zbyt wiele czasu na zdjęcia, bowiem interesuje się nią sponsor filmu, który zaprasza ją na pokład swego jachtu. Reżyser na miejsce Moniki angażuje Karolinę, co natychmiast relacjonuje telewizyjna reporterka Manuela.

Uczynny i życzliwy wszystkim Gulczas zdobywa sympatię letników. Z pytaniem o radę "Gulczas, a jak myślisz?" zwracają się do niego wszyscy. Sponsor wydaje przyjęcie na cześć Moniki, kiedy nad Łękotkę ściąga banda Karkówy. Dochodzi do wielkiej bitwy, w której Gulczas, za którym jak jeden mąż stają wszyscy letnicy, odnosi zwycięstwo - nie bez udziału Alicji, która okazuje się agentką specjalną, badającą narkotykowe powiązania Karkówy. Poróżniona z Grzesiem Karolina wybiega do lasu, gdzie napada na nią Rzeźnik. Na szczęście w porę pojawia się Grześ, któremu udaje się powstrzymać mordercę. Pan Karol musi się zgodzić na ich ślub.

Gruza do swojej produkcji zatrudnił przede wszystkim bohaterów pierwszej edycji programu TVN-u. Obsadę uzupełnił kilkoma znanymi aktorami komediowymi, m.in. Januszem Rewińskim, Rudim Schubertem czy Radosławem Pazurą. Znalazło się miejsce także dla znanych polityków, w produkcji wystąpił m.in. Andrzej Lepper.

"Już podczas pisania scenariusza wpadłem na pomysł, by zaprosić do współpracy lidera Samoobrony" - opowiadał Jerzy Gruza. - "Nie wiedziałem wtedy, że będzie posłem. Ale do sceny, w której rolnicy blokują drogę, nadawał się tylko pan Andrzej. Do końca nie byłem pewien, czy zgodzi się na propozycję, ale przystał na nią".

Lepper zagrał kierowcę, który nie może przejechać przez blokadę. Na planie zachowywał się jak profesjonalny aktor - nie myślał o pośpiechu, najpierw dowiedział się o czym będzie film, przywitał się ze wszystkimi, a potem... postanowił uzgodnić warunki kontraktu.

"Ja tu będę grał, a oni potem coś przemontują i wcale mi nie zapłacą" - mówił przewodniczący "Samoobrony". Wtedy ktoś z ekipy na kolanie napisał mininikontrakt filmowy. Nie zdradzono, na jaką kwotę opiewał.

Gdy kamera była już gotowa, a reżyser miał krzyknąć "akcja", Lepper przeistoczył się w kapryśnego gwiazdora filmowego. "Ja jestem polskim rolnikiem i chcę jeździć polskim samochodem. Zamieńcie mi tego Mercedesa na Poloneza".

Gdy chwilę potem dowiedział się, że w filmie nic nie będzie mówił, zrobił awanturę: "Jak to? Ja mam nic nie mówić? To kogo ja tu gram: siebie czy jakiegoś chłopka?!" - krzyczał do Jerzego Gruzy.

Nie czekając na odpowiedź reżysera, Lepper zaczął wydawać instrukcje filmowcom. Mających z nim grać aktorów instruował, co mają mówić. "To nie może być tak, że pan mnie nie poznaje. Jak ja wysiądę z samochodu, to pan powie do mnie zupełnie coś innego, niż jest w scenariuszu, a ja coś tam logicznego odpowiem" - pouczał grającego w tej samej scenie Janusza Rewińskiego.

Ostatecznie ówczesny lider "Samoobrony" postawił na swoim - reżyser zgodził się na jego krótką wypowiedź.

"Gulczas, a jak myślisz" nie spotkał się ze zbyt dobrym przyjęciem. Był omijany przez wyrobionych widzów, otrzymał miażdżące recenzje od krytyków. Mówiono nawet o najgorszym filmie w historii polskiego kina. Nie przeszkodziło to jednak Gruzie nakręcić kolejnej produkcji z bohaterami "Big Brothera".

Film "Yyyreek!!! Kosmiczna nominacja" z 2002 roku okazał się jeszcze gorszy niż jego poprzednik i na całe szczęście zakończył filmowy mariaż Gruza - "Big Brother". "Gulczas" i jego sequel nigdy nie zbliżyły się do oglądalności programu "Big Brother", którego pierwszą edycję śledziło średnio 4 mln, natomiast jej finał miał oglądalność prawie 10 mln widzów.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Gulczas a jak myślisz?

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy