19 listopada 2025 roku minęło 50 lat od premiery "Lotu nad kukułczym gniazdem" Miloša Formana. Film zapisał się w historii kina jako arcydzieło. Jednak pół wieku temu z trudem znalazł dystrybutora, a jego realizacja była wielokrotnie przekładana. Pierwotnie w roli głównej chciał wystąpić Kirk Douglas. Ostatecznie film wyprodukował jego syn, Michael. Natomiast na planie iskrzyło między reżyserem i Jackiem Nicholsonem, gwiazdą produkcji.
Randle McMurphy (Jack Nicholson) symuluje chorobę psychiczną, by uniknąć odsiadki i lat ciężkich robót. Trafia do szpitala psychiatrycznego w Oregonie. Władzę nad oddziałem sprawuje zimna i nieznosząca sprzeciwu siostra Ratched (Louise Fletcher). McMurphy szybko zauważa, że kobieta prowadzi rządy silnej ręki, a jej metody są często okrutne. Nowy pacjent namawia pozostałych, by zbuntowali się przeciwko despotycznej Ratched.
"Lot nad kukułczym gniazdem" jest adaptacją książki Kena Keseya z 1962 roku pod tym samym tytułem. Tekstem zachwycił się Kirk Douglas, który zaraz nabył do niego prawa. Legendarny aktor zamierzał zagrać McMurphy’ego na dużym ekranie i na scenie. Zatrudnił Dale’a Wassermana do napisania adaptacji. Douglas odniósł połowiczny sukces. Historia Keseya została przeniesiona na scenę. Nie udało się jednak znaleźć pieniędzy na realizację pełnometrażowej adaptacji.
Douglas miał już wybranego reżysera – wywodzącego się z Czechosłowacji Miloša Forman, którego poznał podczas swej podróży po krajach bloku wschodniego. Po interwencji wojsk Układu Warszawskiego w ojczyźnie twórcy "Miłości blondynki" ich plany nie mogły jednak dojść do realizacji. W dodatku Formanem zaczęły się interesować służby. Skonfiskowały paczkę przesłaną mu przez Douglasa, zawierającą kopię książki Keseya. Nie poinformowano o tym samego reżysera. Ten obraził się na aktora za niewywiązanie się z obietnicy. Z kolei Douglas stwierdził, że Forman jest bezczelny, ponieważ nawet nie podziękował za książkę. Niezręczności udało się wyjaśnić dopiero kilka lat później.
Lata później Michael Douglas, syn Kirka, który odnosił sukcesy w serialu telewizyjnym "Ulice San Francisco", chciał spróbować swych sił w kinie fabularnym jako aktor i producent. Zaczął namawiać swego ojca, by sprzedał mu prawa do "Lotu nad kukułczym gniazdem". Ten zgodził się, wątpiąc jednak, czy uda się z tego cokolwiek zrobić. "Kupił prawa do książki jeszcze zanim została wydana. […] To było zaraz po ‘Spartakusie’, był wtedy jedną z największych gwiazd kina. Chciał najpierw wystawić sztukę, a potem zrobić film. Próbował przez lata" – wspominał Michael w 2024 roku w rozmowie z "Entertainment Weekly". Sam pokochał książkę Keseya, gdy był na studiach. "Daj mi szansę. Coś z tym zrobię. Spróbuję to wyprodukować i obsadzić cię w roli głównej" – miał powiedzieć ojcu.
Młody aktor początkowo chciał zaangażować do reżyserii Richarda Rusha. Ten nie mógł zapewnić jednak finansowania. W 1973 roku do Douglasa dołączył Saul Zaentz. Ten zaproponował, by adaptację swej książki napisał sam Kesey. Skończyło się na tekście opowiedzianym z punktu widzenia jednego z pacjentów. W ogóle go nie wykorzystano. Kolejną wersję napisali Lawrence Hauben i Bo Goldman. W międzyczasie Forman uciekł z Czechosłowacji do Stanów Zjednoczonych. Przeżywający załamanie psychiczne reżyser zaszył się w jednym z nowojorskich hoteli, którego prawie w ogóle nie opuszczał. Douglas przesłał mu kopię książki Keseya. Reżyser nie skojarzył jednak, że była to ta sama powieść, o której adaptację poprosił go przed laty ojciec producenta. Po lekturze wiedział jednak, że chce nakręcić ten film. W artykule dla "New York Times" z 2012 roku wskazał, że losy McMurphy’ego przypominały mu jego doświadczenia. "Partia komunistyczna była moją siostrą Ratched. Mówiła mi, co mogę zrobić, a czego nie mogę. Co mogę mówić, a czego nie mogę. Gdzie mogę iść, a gdzie nie. Nawet kim mogę i nie mogę być".
Gdy w końcu znaleziono finansowanie i reżysera, Kirk Douglas był już za stary, by wcielić się w McMurphy’ego. To syn oznajmił mu, że zdecyduje się zatrudnić młodszego wykonawcę. Chociaż legendarny aktor rozumiał, nie ukrywał rozczarowania. "Wiem, że w karierze masz niewiele naprawdę dobrych ról. [...] [Dla ojca] to nie był kolejny film. […] Niewiele mówił. Rozumiał naszą decyzję. Później, ponieważ oddałem mu połowę swoich przychodów z filmu, żartował, że zarobił na nim więcej niż kiedykolwiek jako aktor. To na pewno pomogło". Mimo to Kirk miał przez lata wypominać synowi, że nawet "nie obsadził go w swoim filmie".
Forman zaproponował do roli McMurphy’ego Burta Reynoldsa. Rozważano także Gene’a Hackmana, Jamesa Caana i Marlona Brando. Hal Ashby, który był kandydatem na stanowisko reżysera, zanim zatrudniono Formana, zasugerował 37-letniego wówczas Jacka Nicholsona. Gdy pozostali aktorzy spasowali, zdecydowano się na angaż gwiazdy "Swobodnego jeźdźca" i "Ostatniego zadania". Nicholson miał jednak bardzo napięty grafik. Jego kalendarz przesunął rozpoczęcie zdjęć o pół roku. Wtedy znaleziono pozostałych członków obsady. Twórcy wspominali później, że ten dodatkowy czas okazał się dla produkcji błogosławieństwem.
Douglas myślał o zagraniu Billy’ego Bibbita, jednego z młodych pacjentów. Jednak gdy na castingu pojawił się Brad Dourif, wiedział, że temat jest zamknięty. Trudniej było znaleźć odtwórczynię roli siostry Ratched. Propozycję odrzuciły między innymi Geraldine Page oraz Anne Bancroft. Obie nie chciały zagrać postaci jednoznacznie negatywnej. Wtedy na castingu pojawiła się Louise Fletcher, mało znana aktorka, która wystąpiła między innymi w "Złodziejach jak my" Roberta Altmana. Zachwyciła wszystkich. Chociaż była przesympatyczna i miała cichy głos, jej niebieskie oczy potrafiły w mig zmrozić krew chłodnym spojrzeniem, o którym pisał Kesey. Forman mimo to nie był do końca przekonany. Zwodził Fletcher przez pół roku. Po każdym przesłuchaniu nie oferował jej roli, ale zapraszał ją na kolejne. Została oficjalnie obsadzona na tydzień przed startem zdjęć.
Najtrudniejsze okazało się znalezienie odtwórcy roli Wodza Bromdena, olbrzymiego rdzennego Amerykanina, który jest także narratorem powieści Keseya i jedną z jej głównych postaci. Twórcy chcieli, by wcielający się w niego aktor był równie wielki, jak postać w książce. Nie mogli jednak znaleźć aktora odpowiednich rozmiarów. Któregoś dnia w samolocie Douglas usiadł obok Mela Lamberta, handlarza używanych samochodów z Oregonu. Okazało się, że jego ojciec sprzedawał auta przede wszystkim rdzennym Amerykanom. Lambert obiecał powiadomić Douglasa, jeśli spotka kogoś odpowiedniego do roli. Jakiś czas później zadzwonił z informacją, że spotkał "największego skurczybyka na świecie". Douglas poleciał spotkać się z nim razem z Nicholsonem i kilkoma innymi osobami. Siedzieli przy wejściu na lotnisko, gdy nagle pojawił się Will Sampson – mierzący ponad 195 centymetrów wzrostu strażnik leśny z Oregonu. Na jego widok Nicholsonowi zaświeciły się oczy. "To Wódz! To Wódz! Nie wierzę!" – krzyczał. Tym samym największy problem castingowy został rozwiązany.
Zdjęcia rozpoczęły się 13 stycznia 1975 roku i trwały trzy miesiące. Film realizowano w Szpitalu Okręgowym w Oregonie, a jego ordynator, Dean Brooks, zagrał niewielką rolę. Lekarz był bardzo pozytywnie nastawiony do ekipy i chętnie dzielił się swoim doświadczeniem. Każdemu aktorowi przypisał pacjenta, na którym ten miał się wzorować. Doktor pomagał także członkom obsady w ich problemach. Grający jednego z członków grupy McMurphy’ego - Danny DeVito stworzył sobie wyobrażonego przyjaciela, z którym rozmawiał. W pewnym momencie bał się, że oszalał. Brooks uspokoił go, że nie ma powodów do paniki, dopóki zdaje sobie sprawę, że przyjaciel jest wyimaginowany. Doktor rozpoznał także objawy białaczki u Williama Redfielda, który w czasie zdjęć był ciągle chory. Aktor zmarł półtora roku po zakończeniu zdjęć.
Forman i Nicholson mieli różne zdanie na temat wielu aspektów filmu. Aktor pojawił się na planie z gęstą brodą, by przypominać McMurphy’ego z książki. Forman kazał mu ją zaraz zgolić. Reżyser uważał też, że na oddziale siostry Ratched od początku powinien panować chaos. Aktor twierdził, że to jego bohater powinien wprowadzić tam zamęt. Gdyby było inaczej, jego postać nie miałaby racji bytu. W pewnym momencie Nicholson przejął prowadzenie prób z aktorami bez konsultacji z Formanem. Obaj przestali ze sobą rozmawiać. Komunikaty przekazywali sobie poprzez operatora. Udawali jednak przyjacielskie stosunki, gdy na planie pojawiali się dziennikarze lub przedstawiciele studiów filmowych.
Forman był przeciwnikiem pokazywania obsadzie ujęć zrealizowanych danego dnia. Po jakimś czasie kilku aktorów, w tym Nicholson, zaczęło wątpić w poziom filmu i swoje występy. Forman dał się w końcu przekonać i pokazał głównemu aktorowi scenę terapii grupowej, w której McMurphy przede wszystkim słucha i reaguje na słowa innych. Nicholson był spokojny o swój występ. Douglas pokazał później tę scenę swojemu ojcu. Ten nie mógł nachwalić się Nicholsona.
Chociaż twórcy byli przekonani, że mają w swoich rękach świetny film, z trudem znaleźli dystrybutora. "Wszystkie studia nam odmówiły. To została w mojej głowie i wracało w przyszłości […] Wiedzieliśmy, że mamy coś wyjątkowego" – wspominał Douglas w rozmowie z "Entertainment Weekly". Na dystrybucję zgodziło się United Artists, do którego twórcy zwrócili się na samym końcu. Recenzje były dobre, nie popadały jednak w zachwyt. Jak się okazało, publiczność wiedziała lepiej. "Lot nad kukułczym gniazdem" zgromadził ponad 163 miliony dolarów na całym świecie. Był to drugi najlepiej zarabiający film tego roku po "Szczękach" Stevena Spielberga.
Film wyróżniono także wieloma prestiżowymi nagrodami w tym pięcioma najważniejszymi Oscarami – za produkcję roku, reżyserię, główne rola Nicholsona i Fletcher oraz scenariusz. Obraz miał jednak swoich przeciwników. Jednym z nich był Kesey, który wielokrotnie zaznaczał, że nie widział filmu i nie lubił tego, co o nim wiedział. Był on jednak w mniejszości. Po latach "Lot nad kukułczym gniazdem" uchodzi za arcydzieło, które na dobre rozkręciło karierę Nicholsona, a Formana umieściło w grupie mistrzów kina.