Reklama

Reklama

"80 milionów": Najsłynniejsza kradzież w historii polskiego kina

25 listopada mija dziesięć lat od premiery filmu "80 milionów" Waldemara Krzystka, pełnej zwrotów akcji historii wyprowadzenia z wrocławskiego banku pieniędzy przez młodych działaczy Solidarności.

Kadr z filmu "80 milionów"

Scenariusz obrazu Waldemara Krzystka był inspirowany autentycznymi wydarzeniami. Bohaterowie filmu wzorowani byli na działaczach dolnośląskiej Solidarności - Władysławie Frasyniuku, Piotrze Bednarzu, Józefie Piniorze i Stanisławie Huskowskim.

Dolny Śląsk, jesień 1981 roku. Po serii prowokacji SB, konfrontacja opozycji z komunistami wydaje się nieunikniona. Tuż przed ogłoszeniem stanu wojennego, młodzi działacze Solidarności postanawiają zagrać va banque i organizują brawurową akcję wyprowadzenia z wrocławskiego banku 80 milionów związkowych pieniędzy, zanim konto zostanie zablokowane. Funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa podążają za nimi krok w krok. Rozpoczyna się pasjonująca rozgrywka, w którą zostają zaangażowani duchowni i... cinkciarze. Każda ze stron ma asy w rękawie.

Reklama

Waldemar Krzystek, którego "Mała Moskwa" zdobyła w 2008 roku Złote Lwy, sam o sobie mówi, że jest niczym bohater "Norwegian Wood" Harukiego Murakamiego, który sięgał po książki wyłącznie, jeśli od ich wydania upłynęło co najmniej ćwierć wieku. To w przeszłości czuje się pewnie i komfortowo, i dlatego właśnie w swoich filmach tak często podejmuje wątki z naszej historii. Szczególnie jeśli są one tak intrygujące, jak wydarzenia stojące za sensacyjnym scenariuszem "80 milionów", pasjonującej opowieści, której nie powstydziliby się scenarzyści hollywoodzkich hitów spod znaku "Ocean's Eleven".

Z jednej strony film porażał rozmachem realizacyjnym, na który składają się tysiące statystów, dziesiątki użytych na planie maszyn, w tym czołgów i helikopterów. Z drugiej strony pulsującą przebojową, rockową muzyką, iskrzącą humorem i dialogami rodem z filmów Tarantino, co stanowiło zupełnie nową jakość dla polskiego kina historycznego.

"Naszym zamiarem było nakręcenie filmu śmiesznego, kiedy trzeba i trzymającego w napięciu, kiedy jest to niezbędne. Jednocześnie ma być to film o czymś. O fragmencie naszej najnowszej historii, a przede wszystkim o ludziach, którzy ją tworzyli. O ludziach, którzy musieli niejednokrotnie bardzo się zmienić, by sprostać sytuacjom, w jakich się znaleźli. Czasami tak niespodziewanym, jak konieczność dokonania... napadu na bank!" - opowiadał reżyser.

Scenariusz do filmu Waldemar Krzystek napisał wspólnie z pisarzem, reżyserem teatralnym, krytykiem i dziennikarzem Krzysztofem Kopką.

"O tym, że coś takiego wydarzyło się we Wrocławiu, wiedziałem, jak tylko to się stało. Po wielu latach producent Marcin Kurek zaproponował mi zrobienie filmu o tych wydarzeniach. Na początku nie byłem entuzjastą tego pomysłu, lecz później zacząłem szukać kogoś, kto mógłby napisać ze mną scenariusz. I pomyślałem, że najlepiej byłoby napisać to z Krzysiem Kopką" - wspominał.

Twórca wierzył, że będzie potrafił pokazać prawdę o latach 80., o tym, jak ludzie Solidarności wtedy żyli, jakimi emocjami się kierowali, jak myśleli. "Znałem ich wszystkich bardzo dobrze. Musiałem skupić się na prawdzie tych postaci. Jest kilka fikcyjnych fragmentów w tym filmie, ale większość wydarzyła się naprawdę" - opowiadał reżyser.

"Krzystek jest człowiekiem niezwykłej odwagi. W Polsce nie ma pozytywnej legendy Solidarności. Działacze Solidarności kojarzą się dziś z nieudacznikami biegającymi po parlamencie i mającymi pretensje, że komuna ich biła albo sadzała. Najczęściej jest tak, że my ich kompletnie nie pamiętamy, ale dziś są osobami publicznymi i cały czas przeplatają się ich biografie" - przekonywał Władysław Frasyniuk, w którego filmowy odpowiednik wcielił się Filip Bobek.

W obsadzie "80 milionów" znaleźli się ponadto inni wspaniali aktorzy: Marcin Bosak, Krzysztof Czeczot, Wojciech Solarz, Agnieszka Grochowska, Olga Frycz, Piotr Głowacki, Mirosław Baka, Sonia Bohosiewicz, Krzysztof Stroiński, Jan Frycz, Mariusz Benoit czy Adam Ferency.

Film Krzystka promował utwór "My nadal (chcemy być sobą)" - nowa wersja legendarnej kompozycji Zbigniewa Hołdysa, która stała się w latach 80. nieoficjalnym hymnem młodych Polaków.

Jej współczesną aranżację przygotował Abradab, jeden z założycieli formacji rapowej Kaliber 44, którego wokalnie wsparł Grzegorz Markowski, frontman zespołu Perfect.

"Cieszę się, że powstał film o ludziach nie tylko dzielnych, ale też bardzo fajnych i o tragicznym, ale niesłychanie ciekawym okresie. Co tu dużo gadać ten okres jest wspaniały także dlatego, że był to czas, kiedy sami byliśmy młodzi" - powiedział przed jednym z pokazów Bronisław Komorowski, zwracając się do obecnych na sali Józefa Piniora i Stanisława Huskowskiego.

"Ten wspaniały film jest optymistyczny, ponieważ pokazuje, że nawet w najtrudniejszym okresie można wygrywać, zachowywać się przyzwoicie i można żyć niesłychanie ciekawie" - dodał ówczesny prezydent RP.

"80 milionów" było polskim kandydatem do Oscara 2013 w kategorii "najlepszy obraz nieanglojęzyczny". Ówczesny minister kultury - Bogdan Zdrojewski, pytany przez dziennikarzy, dlaczego to właśnie ten film został wybrany, powiedział, że obraz ten zgromadził w ubiegłym roku imponującą widownię w polskich kinach.

"Dla mnie ważne było, że była to widownia zróżnicowana, składająca się zarówno z młodych osób, jak i ludzi starszych, a ponieważ jest to film dotyczący stanu wojennego, to naprawdę cieszy" - mówił Zdrojewski. Ostatecznie filmu "80 milionów" zabrakło jednak nawet na liście dziewięciu tytułów, które ubiegały się o nominację do nagrody Akademii w kategorii "najlepszy obraz nieanglojęzyczny".

Czytaj również:

Znana aktorka nieuleczalnie chora

Piękna ona, piękny on. To był romans wszech czasów

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: 80 milionów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama