Dynamika władzy na bezludnej wyspie
Dwójkę głównych bohaterów, w których role całkiem udanie wcielają się Rachel McAdams oraz Dylan O'Brien, łączy podległość służbowa. Linda to marząca o awansie fajtłapowata, choć utalentowana i sumienna pracowniczka działu strategii i planowania, która na spotkanie z szefem pójdzie upaprana pastą z tuńczyka. Bradley jest właśnie tym szefem - zapatrzonym w siebie bufonem, stawiającym towarzyskie relacje ponad kompetencje. W chwili, kiedy rozczarowana sytuacją kobieta poważnie myśli o odejściu z pracy, trafia się podróż służbowa, która na skutek katastrofy samolotu kończy się dla dwójki bohaterów szkołą przetrwania.
Na bezludnej wyspie sytuacja zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Bezradność mężczyzny - zwłaszcza gdy nie ma przy sobie smartfona i laptopa - skonfrontowana zostaje ze sprytem oraz wiedzą kobiety, której rozrywką po pracy było zwykle oglądanie survivalowego reality show i wiara w to, że kiedyś w takim wystąpi. Linda czuje się zatem w nowej sytuacji jak ryba w wodzie. Budowanie szałasu, zdobycie pożywienia, rozpalenie ognia - to dla niej normalka, porównywalna z wypełnianiem tabelek w Excelu. Dynamika władzy zmienia się z każdą godziną spędzoną na wyspie, czego męskie ego nie jest w stanie zaakceptować.
Dobra weekendowa rozrywka
Opowieść o walce o dominację, toksycznych relacjach na linii szef-pracownik oraz próbie przetrwania - zarówno fizycznego, jak i psychicznego - Sam Raimi wplata w formułę gatunkową, w której tak dobrze się przecież czuje. To w końcu twórca prawdziwych klasyków jeszcze z lat 80. i 90. XX wieku, jak "Martwe zło" czy "Armia ciemności", na jakich wychowało się niejedno pokolenie miłośników horrorów. Muszę przyznać, że zdecydowanie wolałem go w tej odsłonie niż wtedy, kiedy zabrał się za bardziej wykalkulowane i podlizujące się publiczności kino superbohaterskie.
Film "Pomocy" jest dla mnie rodzajem nostalgicznego powrotu do przeszłości. Łączy tu bowiem dwie poetyki, w których udowodnił przed laty, że świetnie się czuje: bardzo czarny humor z horrorem z elementami gore, gdzie jest miejsce na strach, krew i trochę obrzydliwości. Co bardziej wrażliwi widzowie mogą wtedy przymknąć oko, ale - jakkolwiek to brzmi - jest to naprawdę bardzo zabawne.
"Pomocy" to nie jest żadne wielkie dzieło, które zmieni czyjeś życie. Chyba że ktoś zamarzy o podróży na bezludną wyspę (tym razem może bez katastrofy lotniczej) czy chociaż o wyjeździe w Bieszczady. Bo o aplikowanie o pracę w korporacji po filmie Raimiego raczej nie podejrzewam. Wydaje się, że amerykański reżyser nie stawiał sobie przy tej produkcji jakichś szczególnie wygórowanych ambicji. To wyszło każdemu na dobre. Chciał stworzyć utrzymany w dobrym tempie crowdpleaser i to mu się udało. "Pomocy" może być zatem dobrą weekendową rozrywką przy popcornie i coli. Idąc na tego typu produkcję, dla mnie jest to wystarczające.
7/10
"Pomocy" (Send Help), reż. Sam Raimi, USA 2026, dystrybutor: Disney, premiera kinowa: 30 stycznia 2026 roku.











