Reklama

"Red Rocket": Słodki drań [recenzja]

Kadr z filmu "Red Rocket" /materiały prasowe

Nikt nie opowiada o odrzuconych jednostkach Ameryki jak Sean Baker. W "Mandarynkach" reżyser śledził, napędzaną gniewem i wulgaryzmami, przeprawę dwóch transseksualnych prostytutek przez miasto. W "The Florida Project" z empatią obserwował mieszkańców ubogiego motelu, położonego rzut kamieniem od Disneylandu. Podczas 12. edycji American Film Festival można zobaczyć jego nominowany do Złotej Palmy "Red Rocket" - być może najbardziej spełnione dzieło Bakera.

Mikey Saber (Simon Rex) niespodziewanie zjawia się na ganku zdezelowanego domku swojej żony Lexi (Bree Elrod), gdzieś na teksańskiej prowincji. Nikt nie wita go z otwartymi ramionami. Przed laty Mikey i Lexi wyjechali do Los Angeles, gdzie zostali gwiazdami przemysłu pornograficznego. Dla niej krótka przygoda z filmami dla dorosłych zakończyła się uzależnieniem od narkotyków i szybkim powrotem do domu. Mikey tymczasem odnosił niemałe sukcesy - a przynajmniej on tak twierdzi. Teraz, na łasce żony i teściowej, zmuszony spać na kanapie, z poobijaną twarzą i bez grosza przy duszy, marzy o dawnej sławie. Okazję widzi w znajomości z nastoletnią kasjerką Truskawką (Suzanna Son), z której zamierza uczynić nową gwiazdę kina dla dorosłych.

Reklama

Niesamowite, jak bardzo nie możemy oderwać oczu od Mikeya, mimo że ten jest okropnym facetem. Kłamliwy, nieskory do autorefleksji, zawsze zwalający winę na innych, uwielbiający przechwalać się dawnymi osiągnięciami (lub zmyślać takowe), jest jednym z najbardziej śliskich typów w historii kina. Jednak jego słowotok, przerysowana mimika, nadmierna gestykulacja, rozsadzająca go energia oraz fakt, że wszechświat często przypomina mu o jego miejscu w szeregu, czynią z niego komediowe złoto.

Duża w tym zasługa wcielającego się w niego Simona Rexa, którego biografia wydaje się niezłym materiałem na film. Zanim rozkręciła się jego kariera aktorska, był raperem, prezenterem MTV, modelem, a także aktorem filmów dla dorosłych. Rex gra tutaj rolę swojego życia, obdarzając Mikeya specyficznym czarem. Na pewno mu nie kibicujemy, ale chętnie popatrzymy, jak jego kolejne wielkie plany i małe kłamstewka biorą w łeb.

Dzięki głównemu bohaterowi film sprawdziłby się świetnie jako dzieło stricte komediowe. Na szczęście Baker nie poprzestaje na tym, a tło wydarzeń filmu nasącza tragicznym rysem. Miasteczko jest znienawidzonym przez wszystkich miejscem, z którego można uciec tylko na chwilę - jak kiedyś Mikey i Lexi. Większości bohaterów pozostaje jednak trwanie w ciągnącej się w nieskończoność beznadziei, z której na chwilę wyrywają ich narkotyki, ogłupiająca telewizja lub przemówienia Donalda Trumpa podczas kampanii prezydenckiej, obiecującego niesprecyzowaną wielkość i stojącego w opozycji do zadowolonej z siebie Hilary Clinton. Szczególnie przejmującą postacią jest Lonnie (Ethan Darbone), wykorzystywany przez Mikeya, zapatrzony w przebrzmiałego aktora porno sąsiad, który czasem - mimo nieodbycia służby wojskowej - paraduje w mundurze, by przez moment poczuć się wyjątkowym.

O lepszym świecie marzą wszystkie postaci na ekranie - Truskawka, Lexi, Lonnie, a przede wszystkim Mikey, bez przerwy rozprawiający o bogactwach, jakich doświadczył w Los Angeles. W tych opowieściach być może jest trochę prawdy. Bardzo możliwe, że zostały przez niego w całości zmyślone. Chociaż nasz protagonista jest niezbyt bystrym, samolubnym cwaniaczkiem, a jego poczynania oburzają lub w najlepszym wypadku bawią, usilne próby realizacji kierującego nim marzenia, są jednak fascynujące.

Baker czasem pozwoli mu wyjść cało z najgorszych tarapatów, innym razem podstawi mu nogę na prostej drodze. Oczywiście Mikey niczego nie nauczy się ze swoich kolejnych porażek, wciąż będzie popełniał te same błędy, nigdy się nie zamknie i nadal będzie fantazjował o lepszym świecie. Pewnie dlatego, mimo wszystko, trochę lubimy tego słodkiego drania.  

8/10

"Red Rocket", reż. Sean Baker, USA 2021, polska premiera: 10-13 listopada na American Film Festival we Wrocławiu.

Czytaj również:

"Kurier Francuski z Liberty, Kansas Evening Sun": Niby tak samo, a jednak inaczej [recenzja]

"Pitbull" 2021: Starotestamentowy Vega [recenzja]

"Ostatniej nocy w Soho": Wstrętny Londyn za neonowym swingiem [recenzja]

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Red Rocket

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje