"Ekipa wyburzeniowa": nowy film od Prime Video
Przyrodni bracia Johnny i James od lat nie utrzymują ze sobą kontaktu. Gdy ich ojciec ginie w tajemniczych okolicznościach, które tylko na pierwszy rzut oka wyglądają jak wypadek, młodszy Hale przybywa na Hawaje, by dowiedzieć się, kto za tym stoi. James wcale nie jest zadowolony, a początkowa współpraca braci idzie... nie najlepiej. Z czasem jednak niebezpieczna rozgrywka z Yakuzą zmusza ich do współpracy. Co uda im się odkryć i czy wyjdą z tego cało?
Nowy film w ofercie Prime Video w reżyserii Angela Manuela Soto zapowiadał się naprawdę nieźle. Tak naprawdę na seans skusił mnie ekranowy duet Dave'a i Jasona - trzeba przyznać, że ciężko jest odwrócić od nich wzrok. Gwiazdorska obsada, intrygujący opis i jeszcze lepszy zwiastun obiecały mi rozrywkę na najwyższym poziomie. Bardzo się zawiodłam, gdy mimo spektakularnych scen akcji i świetnych aktorów, co chwilę spoglądałam na zegarek...
Jason Momoa i Dave Bautista - ten duet obiecywał wiele
Niewątpliwą zaletą filmu są aktorzy. Po "Aquamanie" i "Strażnikach galaktyki" przyzwyczailiśmy się, że zarówno Jason Momoa, jak i Dave Bautista świetnie odnajdują się w rolach, które wymagają od nich wyczynów kaskaderskich i sporej dawki ciętego humoru. W "Ekipie wyburzeniowej" panowie dostarczają występ na najwyższym poziomie i naprawdę nie można im niczego zarzucić. Świetnie wypadają też role drugoplanowe i epizodyczne. Na ekranie umięśnionym przystojniakom partnerują m.in. Morena Baccarin, Jacob Batalon, Stephen Root czy Claes Bang.
Jeśli już o humorze mowa, to warto dodać, że film obfituje w cięte riposty, gagi i żarciki. Jest tego sporo. Nie wszystkie wypadają najlepiej - niektóre nawet zaskakują swoją śmiałością, ale stwierdzam, że w tej produkcji nawet te najbardziej niezręczne żarty jakoś wtapiają się w całość. Myślę, że wielu widzów doceni to, że nie jest to zbyt poważny film akcji, chociaż ma swoje wzruszające momenty.

Mogło być świetnie, wyszło jak zwykle
Trzeba przyznać również, że nowy film Prime Video ma genialne zdjęcia i świetne sceny akcji. Naprawdę robi to wrażenie. Nie ważne, czy bohaterowie uciekają przed strzelającym w nich helikopterem, czy rozwalają kolejny samochód. W każdej scenie czuć przeznaczony na nią budżet i godziny przygotowań. Tym bardziej smuci fakt, że scenariusz nie porywa. Nawet nie chodzi o bardzo schematyczne rozwiązania, których jest pełno w tej produkcji, ale o rozwleczoną historię. Bardzo brakowało mi sensu i uzasadnienia w niektórych scenach. Dość często zadawałam sobie pytanie: "po co twórcy nam to pokazują?". W wielu momentach film się po prostu dłuży i to mocno wpływa na jego ostateczny odbiór.
Nie zrozumcie mnie źle. Myślę, że "Ekipa wyburzeniowa" spodoba się wielu widzom, zwłaszcza tym, którzy uwielbiają filmy akcji, niezależnie od ich jakości. Biorąc pod uwagę jednak inne realizacje w podobnym stylu, które miałam ostatnio okazję oglądać, ta nie zachwyca na tyle, by dać jej więcej niż 6 na 10 punktów. Wielka szkoda, bo wizualnie jest to prawdziwa perełka.
6/10
Zobacz też: Polacy zwariowali na punkcie tego filmu. Ponownie dostępny jest na VOD










