"Czas kruka": to film Benedicta Cumberbatcha
Martwota dotyczy stanu emocjonalnego taty w poruszającej interpretacji Benedicta Cumberbatcha. Ojciec dwóch synów (prawdziwi bracia, Richard i Henry Boxall, udanie wcielają się w swoje role) jest pogrążony w depresji. Po śmierci żony, jego dom jest "martwy o poranku", "żywy w nocy".
Bohater stara się poradzić sobie z utratą; dobrze wie, że jest potrzebny synom. Nie tak łatwo wejść jednak w rolę matki, gospodyni, strażniczki. Tata przypala sandwicze, czasami się irytuje. Tyle, że jego dom nie jest już tym domem, który wszyscy tak dobrze zapamiętali. W domu zaczyna straszyć: "ożywienie w nocy, martwota o poranku". Pojawia się tytułowy Kruk, wielki ptasior (głos Davida Thewlisa).
Scenariusz Southerna powstał na kanwie debiutanckiej powieści Maxa Portera z 2015 roku. Oryginalny tytuł, "Żałoba jest tym, co ma pióra" ("Grief Is the Thing with Feathers") pochodzi z pamiętnego wiersza Emily Dickinson: "Nadzieja - pierzaste stworzenie" (Hope is the Thing with Feathers). Najpierw powstała głośna adaptacja sceniczna - kreację ojca w spektaklu granym w Barbican Theatre w Londynie stworzył Cillian Murphy - sukces przedstawienia sprawił, że o "Czas kruka" upomniało się także kino.
Reżyser "Czasu kruka", Dylan Southern, to doświadczony twórca teledysków i filmów muzycznych - jego najgłośniejszym i najlepszym filmem jest nagradzany dokument "Zamknij się i graj" z 2012 roku, opowiadający o rozwiązaniu zespołu LCD Soundsystem, ale pracował także z Björk, Blur czy z Arctic Monkeys, a w ścieżce dźwiękowej filmu można usłyszeć The Cure czy Meredith Monk.
Aktorsko film jest miejscami wręcz wybitny
Grany przez Cumberbatcha ojciec jest rysownikiem (w powieści Portera był pisarzem pracującym nad biografią Teda Hughesa). Profesja ma znaczenie. Prace artysty wizualizują się w przestrzeni wyobraźni, budują dramaturgię filmu, stając się motoryką wyobraźni.
W "Czasie kruka", Southern gatunkowo łączy dramat obyczajowy z horrorem. Oprawa jest ciekawa, aktorsko film jest miejscami wręcz wybitny, ale narracyjnie dosyć jednak powierzchowny. Tytułowy kruk, jakkolwiek udane są w filmie efekty specjalne, staje się oczywistą metaforą symbolu zagrożenia, smutku, depresji, ale i nadziei. W wymiarze egzystencjalnym "czas kruka" oznacza okres wydobywania się z żałoby, przechodzenia od stanu załamania, do funkcjonowania w ramach pamięci. Zmarły wciąż jest w nas, ale najtrudniejszy moment wywołany nagłą śmiercią, został już zażegnany.
"Żal po stracie jest inny. Nie jest daleki. Nadchodzi w postaci fal, paroksyzmów, nagłych napadów lęku, od których uginają się nogi, zaćmiewa wzrok i znika powszedniość" - pisała Joan Didon w formacyjnym dla tego tematu "Roku magicznego myślenia". Kogoś takiego właśnie zagrał Cumberbatch. Niezgoda na los, na niesprawiedliwe rozdanie, niezgoda na nowe życie na starych ruinach, czasami niemoc, czasami złość. Po "Czasie kruka" przychodzi czas pamięci.
Dla widzów zmagających się z problemem utraty - a kto w końcu nie jest wolny od takich doświadczeń - "Czas kruka" może okazać się niedoskonałym co prawda, ale cennym drogowskazem.
6/10
"Czas kruka" (The Thing with Feathers), reż. Dylan Southern, Wielka Brytania 2025, dystrybutor: Gutek Film, premiera kinowa: 28 listopada 2025 roku.










