Joe Carnahan powraca z nową perełką pełną akcji
Joe Carnahan wraca z nowym filmem akcji i proponuje coś więcej niż tylko serię efektownych scen. "Łup" od początku daje znać, że kluczowe będzie tu napięcie - nie tylko to wynikające z pościgów czy strzelanin, ale przede wszystkim z relacji między bohaterami i ich decyzji.
Reżyser i scenarzysta, znany z takich tytułów jak "As w rękawie" czy "Przetrwanie", dobrze porusza się w tym gatunku i widać to niemal od pierwszych scen. Film rozwija się spokojnie, bez pośpiechu, stopniowo wprowadzając widza w świat policyjnego śledztwa, które bardzo szybko wymyka się spod kontroli.
W głównych rolach oglądamy wieloletnich przyjaciół - Matta Damona i Bena Afflecka - którzy, jak zwykle, tworzą bardzo zgrany duet. Towarzyszy im równie gwiazdorska obsada drugoplanowa, w tym Steven Yeun, Teyana Taylor, Catalina Sandino Moreno, Kyle Chandler czy Sasha Calle.

"Łup": o czym jest nowość Netfliksa?
Punktem wyjścia dla fabuły jest śmierć jednej z agentek TNT oraz podejrzenie przecieku w strukturach służb. Gdy policjanci z Miami jadą na rutynową akcję konfiskaty nielegalnych pieniędzy, szybko odkrywają, że stawka jest znacznie wyższa, niż się spodziewali. Od tego momentu nieufność w grupie narasta, a gdy o ukrytych milionach dowiadują się osoby z zewnątrz, już nikt nie ma pewności, kto jest po czyjej stronie.
Krótko mówiąc: jestem zachwycona
Jestem zachwycona scenariuszem tego filmu. Napięcie budowane jest nie tylko scenami wypchanymi akcją, ale przede wszystkim dialogami i spojrzeniami między bohaterami. Narasta z każdą kolejną sceną, by w finale wybuchnąć. Imponujące ujęcia kaskaderskie robią wrażenie i pojawiają się w odpowiednich momentach, dzięki czemu widz ma przestrzeń na przemyślenia. Carnahan bardzo sprawnie balansuje między chaosem a kontrolą - to sprawia, że film wciąga i trzyma uwagę do końca.
Nie jest to produkcja pozbawiona wad. Fabuła bywa przewidywalna, a niektórzy bohaterowie mogliby zostać lepiej rozbudowani. Idąc myślą reżysera, że "czasem trzeba zabijać swoje marzenia", rozumiem, że nie każda postać mogła otrzymać w filmie tyle czasu, na ile zasługiwała. Mimo to aktorsko całość wypada bardzo solidnie. Ben Affleck szczególnie świetnie poradził sobie ze swoją postacią, chociaż największym zaskoczeniem była dla mnie Sasha Calle jako Desi, od której po prostu nie mogłam oderwać wzroku.

"Łup" obejrzę ponownie, a ty?
"Łup" to kolejna udana propozycja Netfliksa dla widzów, którzy szukają mocnego, wciągającego seansu. Film Carnahana momentami pozwala złapać oddech, by za chwilę znów trzymać w napięciu do samego końca. Jestem przekonana, że wiele osób wróci do niego także po premierze - ja na pewno.
8/10
"Łup" (The Rip), reż. Joe Carnahan, USA 2025, premiera na Netfliksie: 16 stycznia 2025 roku.
Zobacz też: Spektakularna klapa polskiego filmu. To miała być najgłośniejsza premiera początku roku










