Cannes 2022: Tomasz Organek o roli w "IO": To dar od losu

Tomasz Organek
Tomasz Organek Mieszko PiętkaAKPA
Osiołek trafia do stajni, a później jeszcze kilkakrotnie zmienia właścicieli. Pewnego wieczoru niespodziewanie odwiedza go Kasandra, która - pamiętając o jego urodzinach - przynosi IO ciastko marchewkowe. Po chwili jednak odjeżdża, poganiana przez swojego chłopaka (Tomasz Organek). Zwierzę ciągle za nią tęskni i postanawia ją odszukać. Ucieka z gospodarstwa, gubi się w lesie, a następnie zostaje przygarnięte na chwilę przez grupę kiboli. W dalszej części wędrówki osiołek trafia pod opiekę kierowcy tira (Mateusz Kościukiewicz) i włoskiego księdza (Lorenzo Zurzolo), który zabiera go do posiadłości hrabiny (Isabelle Huppert).
Osiołek trafia do stajni, a później jeszcze kilkakrotnie zmienia właścicieli. Pewnego wieczoru niespodziewanie odwiedza go Kasandra, która - pamiętając o jego urodzinach - przynosi IO ciastko marchewkowe. Po chwili jednak odjeżdża, poganiana przez swojego chłopaka (Tomasz Organek). Zwierzę ciągle za nią tęskni i postanawia ją odszukać. Ucieka z gospodarstwa, gubi się w lesie, a następnie zostaje przygarnięte na chwilę przez grupę kiboli. W dalszej części wędrówki osiołek trafia pod opiekę kierowcy tira (Mateusz Kościukiewicz) i włoskiego księdza (Lorenzo Zurzolo), który zabiera go do posiadłości hrabiny (Isabelle Huppert).Stephane Cardinale - Corbis/CorbisGetty Images
W sieci pojawiły się już pierwsze recenzje "IO". Jonathan Romney ("Screen Daily") przypomniał, że "IO" to hołd dla francuskiego mistrza Roberta Bressona i jego filmu "Na los szczęścia, Baltazarze!", ale tak naprawdę obie te opowieści "łączy jedynie postać głównego bohatera", którego perypetie polski reżyser potraktował "z wizjonerskim rozmachem kontrastującym z surowością Bressona".
W sieci pojawiły się już pierwsze recenzje "IO". Jonathan Romney ("Screen Daily") przypomniał, że "IO" to hołd dla francuskiego mistrza Roberta Bressona i jego filmu "Na los szczęścia, Baltazarze!", ale tak naprawdę obie te opowieści "łączy jedynie postać głównego bohatera", którego perypetie polski reżyser potraktował "z wizjonerskim rozmachem kontrastującym z surowością Bressona".Dominique Charriau / ContributorGetty Images
Tymczasem Peter Debruge ("Variety") stwierdził, że praktycznie każda scena "IO" obnaża, "jak złymi kustoszami świata są ludzie". "Są tu brutalni anarchiści, surowi przemytnicy i okrutni hodowcy lisich futer. Reżyser podejmuje ryzyko, ale czasami trudno zorientować się, co się dzieje albo jak biedny osiołek przeszedł z jednej sceny do drugiej" - ocenił.
Tymczasem Peter Debruge ("Variety") stwierdził, że praktycznie każda scena "IO" obnaża, "jak złymi kustoszami świata są ludzie". "Są tu brutalni anarchiści, surowi przemytnicy i okrutni hodowcy lisich futer. Reżyser podejmuje ryzyko, ale czasami trudno zorientować się, co się dzieje albo jak biedny osiołek przeszedł z jednej sceny do drugiej" - ocenił.Stephane Cardinale - Corbis/CorbisGetty Images
Tytułowym bohaterem filmu "IO" jest osiołek, który występuje w cyrku z młodą artystką o pseudonimie Kasandra (w tej roli Sandra Drzymalska). Dziewczyna troskliwie się nim opiekuje, a IO darzy ją bezwarunkową miłością. Niestety, kiedy po demonstracji przeciwników wykorzystywania zwierząt, do cyrku wkraczają komornicy, ta dwójka musi się rozdzielić.
Tytułowym bohaterem filmu "IO" jest osiołek, który występuje w cyrku z młodą artystką o pseudonimie Kasandra (w tej roli Sandra Drzymalska). Dziewczyna troskliwie się nim opiekuje, a IO darzy ją bezwarunkową miłością. Niestety, kiedy po demonstracji przeciwników wykorzystywania zwierząt, do cyrku wkraczają komornicy, ta dwójka musi się rozdzielić.Joe MaherGetty Images
Jordan Mintzer ("The Hollywood Reporter") opisał "IO" jako "wciągające doświadczenie". "Dzieje się tak w dużej mierze dzięki zachwycającym zdjęciom Michała Dymka (...), którego kamera dzięki dronom wzbija się w niebo, aby uchwycić zmieniające się europejskie krajobrazy oraz przybliża do tytułowego bohatera (lub bohaterki?). Jeśli są takie filmy, które lepiej ogląda się na wielkim ekranie w ciemnym kinie z podkręconym dźwiękiem, to jest to jeden z nich".
Jordan Mintzer ("The Hollywood Reporter") opisał "IO" jako "wciągające doświadczenie". "Dzieje się tak w dużej mierze dzięki zachwycającym zdjęciom Michała Dymka (...), którego kamera dzięki dronom wzbija się w niebo, aby uchwycić zmieniające się europejskie krajobrazy oraz przybliża do tytułowego bohatera (lub bohaterki?). Jeśli są takie filmy, które lepiej ogląda się na wielkim ekranie w ciemnym kinie z podkręconym dźwiękiem, to jest to jeden z nich".Dominique Charriau/WireImageGetty Images

Zobacz również:

Zobacz również:

Zobacz również:

Plakat filmu "IO"
Plakat filmu "IO"materiały prasowe
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?