Praca aktorki nie jest łatwa i wymaga dużych pokładów energii. Jednak w życiu ważny jest też czas wolny i regeneracja. Jak odpoczywasz?
Zobacz również:
Paulina Gałązka: - Odpoczywam z przyjaciółmi i bliskimi. Staram się spędzać czas z ludźmi, z którymi mam bliskie relacje, gdyż mam wrażenie, że to oni są takim paliwem, które pomaga i daje człowiekowi siłę.Jakie cele zawodowe sobie teraz stawiasz?
- Chcę dobrze zagrać rolę, a właściwie dwie, które gram w jednym filmie. Jest to opowieść o małżeństwie, które zamienia się ciałami. Przez większość filmu gram mężczyznę, a mój partner, Miron Jagniewski, kobietę. Chciałabym na okres nagrań znaleźć w sobie siłę, żebyśmy wszyscy byli zadowoleni z materiałów, które nakręcimy. Nie mogę jeszcze zdradzić tytułu, ale film będzie miał premierę jesienią 2022 roku. Masz oszałamiającą figurę. Jak o nią dbasz? Uprawiasz jakiś sport?
- Dużo ćwiczyłam od maja do początku września, gdyż przygotowywałam się do roli w filmie "Fuks 2", gdzie zagrałam trenerkę fitness. Pracowałam z trenerem personalnym Sławkiem Fotkiem, który miał też przyjemność współpracować z Igą Świątek. Takie spotkanie z kimś ze świata sportu to była dla mnie fantastyczna przygoda. Sławek nauczył mnie treningu funkcjonalnego, który z chęcią robię w ciągu tygodnia, żeby się wyciszyć.
W polskich produkcjach zagrałaś wiele ciekawych ról. Występowałaś w "Pierwszej miłości", "Znakach", gdzie zagrałaś również bardzo trudną rolę, "Archiwiście" czy "Na dobre i na złe". Doskwiera ci rozpoznawalność?
- Nie, raczej nikt nie rozpoznaje mnie na ulicy i jest mi z tym bardzo dobrze. Czasami, gdy się odezwę, to ktoś rozpoznaje mnie po głosie i dopiero wtedy kojarzy mnie z jakimś serialem czy filmem. Poza tym raczej nie.
Zagrałaś główną rolę w kinowym hicie "Dziewczyny z Dubaju". Na premierze powiedziałaś, że największym wyzwaniem było dla ciebie stworzenie postaci między 17. a 35. rokiem życia. Pozwoliło ci to lepiej poznać i zrozumieć twoją bohaterkę?
- Nauczyło mnie to, jak rozkładać akcenty przy budowaniu roli. Nie można zagrać wszystkiego w jednej scenie. Bardzo trudno jest stworzyć wiarygodnie taki upływ czasu. Trzeba wyobrazić sobie, jak wyglądał pierwowzór w latach młodości. Musiałam łączyć swoje wyobrażenia z tym, co dostałam od kogoś. Na podstawie spotkań z informatorem mogłam wyobrazić sobie, jak ktoś się przemieniał. Trzeba też pamiętać, że to, co ktoś mówi o sobie, jest odbiorem subiektywnym. Na planie miałaś okazję współpracować z wieloma wspaniałymi i utalentowanymi ludźmi. Zawiązały się między wami przyjaźnie?
- Jak najbardziej. Jeden z włoskich aktorów, Iacopo Ricciotti, zaprzyjaźnił się z dużą częścią naszej polskiej ekipy i ze mną także. Z dziewczynami - Kasią Sawczuk, Olgą Kalicką - znałam się i przyjaźniłam już wcześniej. Uwielbiam je i cieszę się, że mogłyśmy zobaczyć się na premierze. Byłyśmy trochę jak trzej muszkieterowie - jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Byłyśmy wobec siebie bardzo solidarne i wzajemnie się wspierałyśmy.
Katarzyna Figura w filmie wcieliła się w postać Doroty - typowego czarnego charakteru. To właśnie ona miała wpływ na to jaką kobietą stała się Emi?
- Dorota jest bardzo ważną osobą w życiu Emi i tak naprawdę ją kształtuje. Na podstawie tej relacji, która jest przyjacielska, ale też pracownicza i trochę mobbingująca, Emi uczy się bezwzględności. Tym, czym nasiąkła przy współpracy z Dorotą, potem częstuje innych.
Miałaś okazję współpracować z duetem producentów Dodą i Emilem Stępniem. Jak współpracowało ci się z nimi?
- Jestem im bardzo wdzięczna, gdyż i Emil i Doda bardzo o mnie dbali. Doda, jako producent kreatywny, była bardzo zaangażowana w powstawanie filmu. Była z nami na planie każdego dnia. Emil jako producent był bardzo profesjonalny. Edyta Dąbrowska
Zobacz również:
Relaks w święta w bikini. Młoda Polka pokazała ciało
Kiedy pogrzeb gwiazdora "Świata według Kiepskich"?
Nagi tors na urodziny! Nie do wiary, ile lat właśnie skończył
Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.



![Nie wszyscy wiedzą, że Gałązka mówi płynnie nie tylko po angielsku, lecz również po norwesku. "Uczyłam się [też] francuskiego i włoskiego, bo miałam kiedyś chłopaka Włocha. Szybko chłonę języki. Kiedy moja agentka powiedziała mi o castingu do serialu rosyjskojęzycznego, spotkałam się z moim kolegą Łotyszem, postawiłam mu piwo i poprosiłam, żeby mnie do niego przygotował. Jak już dostałam tę rolę, zaczęły się schody, bo wtedy już musiałam się dobrze nauczyć tego języka, ale podołałam" - mówiła w rozmowie z agencją AKPA. Nie wszyscy wiedzą, że Gałązka mówi płynnie nie tylko po angielsku, lecz również po norwesku. "Uczyłam się [też] francuskiego i włoskiego, bo miałam kiedyś chłopaka Włocha. Szybko chłonę języki. Kiedy moja agentka powiedziała mi o castingu do serialu rosyjskojęzycznego, spotkałam się z moim kolegą Łotyszem, postawiłam mu piwo i poprosiłam, żeby mnie do niego przygotował. Jak już dostałam tę rolę, zaczęły się schody, bo wtedy już musiałam się dobrze nauczyć tego języka, ale podołałam" - mówiła w rozmowie z agencją AKPA.](https://i.iplsc.com/000D5U6PBBNF4B75-C125-F4.webp)













