Reklama

Reklama

Doda komentuje zarzuty postawione jej przez prokuraturę. "Za naiwność i zaufanie się płaci"

Doda usłyszała zarzuty prokuratorskie w śledztwie, które dotyczy działalności jej byłego męża Emiliana S. - dowiedziało się radio RMF FM. "Ja, jako prezes spółki, dostałam jeden zarzut i pewnie parę lat bronienia się w sądzie. Rozumiem. Za głupotę, naiwność i zaufanie się płaci" - napisała Dorota Rabczewska w oświadczeniu, jakie zamieściła na Instagramie.

Doda poprosiła, by nie zasłaniać jej oczu w artykułach

Doda uważa, że prokuratura wykonała bardzo dobry ruch, stawiając zarzuty w momencie, gdy "Dziewczyny w Dubaju" - film, za który odpowiadała z Emilianem S. od strony producenckiej, święci triumfy w kinach.

Życie Dody to rollercoaster


W ostatnich dniach życie Dody to rollercoaster. Z jednej strony ma powody do radości, bo "Dziewczyny z Dubaju" - film, który jest jej debiutem producenckim, z wynikiem prawie 300 tys. widzów w weekend pobił rekord oglądalności 2021 roku w polskich kinach, wyprzedzając produkcje, które wyszły spod ręki Wojciecha Smarzowskiego, Ridleya Scotta czy Patryka Vegi.

Reklama

Z drugiej strony, jak we wtorek, 30 listopada, podało RMF FM, wezwano ją na przesłuchanie do prokuratury, gdyż jest podejrzana o "pomocnictwo do przestępstwa z artykułu 300 Kodeksu karnego, mówiącego o udaremnieniu zaspokojenia wierzycieli". Natomiast jej byłego męża, producenta filmowego Emila S., zatrzymano w Warszawie i przesłuchano w stołecznej prokuraturze. Ma to związek ze śledztwem, które dotyczy działalności zatrzymanego, zbierającego środki od inwestorów na różne projekty filmowe.

Doda tuż po tym, jak te informacje przedostały się do mediów, wydała na Instagramie oświadczenie w tej sprawie.

Oświadczenie Dody

"Jako producent kreatywny, tworząc film od a do z, wykonałam swój obowiązek, przynosząc gotowe dzieło. Ba! Nie byle jakie, bo bijące kinowe rekordy oglądalności 2021 roku. Drugiego producenta, mojego eksmęża zadaniem było przynieść na to budżet, dopiąć umowy z inwestorami i opłacić ekipę. On dostał hita, ja same problemy" - pisze na wstępie.

"Emil wczoraj z ponoć 40 zarzutami został aresztowany. Ja, jako prezes spółki, dostałam jeden zarzut i pewnie parę lat bronienia się w sądzie. Rozumiem. Za głupotę, naiwność i zaufanie się płaci. Brak świadomości nie zwalnia z odpowiedzialności. Byłam na to psychicznie przygotowana. Chcę pomóc inwestorom i ekipie odzyskać pieniądze, dlatego przejęłam konto z syndykiem, z którym omawiałam porozumienia od miesiąca. Dalej będę promować oraz dystrybuować ten wspaniały film, ale już SAMA!" - dodała.

Artystka poprosiła, by nie zasłaniać jej oczu w artykułach, gdyż "niczego się nie wstydzi, bo nie ma nic na sumieniu".

Z kolei na InstaStories dodała, by nie tytułować jej teraz jako "Doroty R.". W wideorelacji pochwaliła też działania prokuratury.

"Dobro ludzi, którzy zainwestowali swoje pieniądze, naprawdę duże, w filmy, które Emil obiecywał zrobić, jest teraz najważniejsze. Uważam, że ten moment na postawienie zarzutów, jest idealny, ponieważ film zarabia teraz największe pieniądze i trzeba je zabezpieczyć na poczet poszkodowanych. Dlatego uważam, że prokuratura zrobiła bardzo dobry ruch" - stwierdziła.

Zobacz również:

Legenda polskiego kina ma koronawirusa. Jak się czuje 93-latka?

"Rolnik szuka żony": Przyznała się do problemów! Niepokojące słowa

Dojrzała zmysłowość? Piękna Polka nie przestaje zachwycać

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.


PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Doda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama