Reklama

Agnieszka Kaczorowska: Mowie nienawiści mówię stop!

Agnieszka Kaczorowska, aktorka i tancerka, jest mamą dwóch córeczek - Emilka ma 2 latka, a Gabrysia kilka miesięcy. Aktorka niedawno wróciła na plan serialu "Klan", prowadzi na YouTube cykl programów o wychowaniu dzieci i stara się być mamą na sto procent.

Agnieszka Kaczorowska, aktorka i tancerka, jest mamą dwóch córeczek - Emilka ma 2 latka, a Gabrysia kilka miesięcy. Aktorka niedawno wróciła na plan serialu "Klan", prowadzi na YouTube cykl programów o wychowaniu dzieci i stara się być mamą na sto procent.
Agnieszka Kaczorowska jest bardzo aktywna w mediach społecznościowych /VIPHOTO /East News

Po dłuższej przerwie wróciłaś na plan "Klanu". Co wydarzy się w życiu twojej bohaterki, Bożenki?

Agnieszka Kaczorowska: - Zaraz po moim powrocie kręciliśmy sceny, w których Bożenka była w ciąży, musiałam więc grać ze sztucznym brzuchem. Teraz moja bohaterka została mamą, a w jej życiu, podobnie jak w moim, wszystko kręci się wokół nowej rodziny i noworodka. Rodzice Bożenki zamieszkają z nimi, aby pomóc w opiece nad dziećmi. Jednym słowem widzowie będą mogli śledzić, co się dzieje w jednej wielkiej włoskiej rodzince.

Nie chciałaś, aby twoja córeczka wcieliła się w twoje serialowe dziecko i zagrała razem z tobą?

Reklama

- Gdy urodziła się moja starsza córka Emilka, dostałam taką propozycję od produkcji, ale uznaliśmy z Maćkiem, że z niej nie skorzystamy. Ja zaczęłam swoją przygodę z tańcem i serialem w wieku 6 lat, więc po pierwsze bardzo chciałam to robić, a po drugie wiedziałam, co się wokół mnie dzieje. Emila nie ma jeszcze takiej świadomości. Gdy kiedyś zakomunikuje nam, że chce grać lub tańczyć, zaczniemy o tym myśleć i pomożemy jej realizować marzenia. Poza tym trzeba pamiętać, że praca na planie nie jest łatwa, szczególnie dla malucha. Jest za dużo ludzi, światła, hałasu, wszelkich bodźców, które negatywnie mogą działać na dziecko.

Jednak młodsza córeczka towarzyszy ci na planie.

- Tak. Gdy Gabi jedzie ze mną i moją mamą na plan, to spacerują po parku lub czekają na mnie w pokoju obok, gdzie mają ciszę, a ja w spokoju mogę ją nakarmić i przytulić.

Od dziecka pracujesz w show biznesie i niejednokrotnie padałaś ofiarą hejtu. Uodporniłaś się na hejt, czy nadal cię dotyka?

- Rzeczywiście przez lata, także dzięki karierze sportowej, zbudowałam pancerz, który mnie w pewien sposób chroni. Uważamy z Maćkiem, że śmiech jest najlepszym lekarstwem na hejt, który tak naprawdę jest problemem tych, którzy go używają i często obracamy te nienawistne komentarze w żart. Ale jesteśmy tylko ludźmi i słowa potrafią bardzo boleć, więc czasami nawet pancerz i poczucie humoru nie są w stanie nas ochronić. Nie jestem ze skały, a mowa nienawiści dotyka mnie i boli.

Jak sobie radzisz w takich sytuacjach?

- W takich chwilach mogę liczyć na Maćka. Radzimy sobie z tym naszą miłością, wzajemnym wsparciem. Czasami trzeba wypłakać się sobie w ramiona, wstać następnego dnia i z uśmiechem, powiedzieć: "No przecież wszystko jest dobrze, życie płynie naprzód". Bo tak naprawdę wszystko jest dobrze. Przyznaję, że zjawisko hejtu bardzo mnie martwi, szczególnie, że skutki mogą być tragiczne. Akcje typu "Stop hejt", nic nie dają. Potrzebne są uregulowania prawne, edukacja w szkole. Hejt jest zjawiskiem bardzo niebezpiecznym, zwłaszcza gdy dotyka dzieci, czy młode, bezbronne osoby. Sama przeżywałam trudne chwile, szczególnie kiedy byłam w ciąży, bo przecież stres nie pozostaje bez wpływu na dziecko.

W czasie ciąży z pierwsza córką stworzyłaś kanał na YouTube z cyklem "Będę mamą", potem powstał cykl "Jestem mamą".

- A teraz ponownie "Jestem mamą". Zrobiłam to, bo sama byłam głodna wiedzy na temat macierzyństwa. Pomyślałam w którymś momencie, że powinnam się tą wiedzą podzielić z innymi mamami, które nie mają możliwości rozmowy ze specjalistami. I tak powstał kanał. Bardzo dużo się nauczyłam prowadząc go i ciągle się uczę.

Rozmawiała Edyta Karczewska-Madej

Czytaj również:

Agnieszka Kaczorowska-Pela o szczęściu. Internauci ją krytykują

Netflix manipulował algorytmem wyszukiwania, by ukryć film przed widzami

"Moje wspaniałe życie": Kobieta pod presją [recenzja]

Jan Englert przyznał, że wykryto u niego tętniaka

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.


AKPA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy