Ilekroć Zendaya pojawia się na czerwonym dywanie, promienieje i olśniewa, jak ostatnio na festiwalu w Wenecji. Jednak w szczerym wywiadzie dla "Vogue'a" 25-letnia aktorka wyznała, że nie zawsze tryska radością. Przeciwnie, często miewa momenty, gdy nie radzi sobie ze smutkiem, który postanowiła "przepracować" na terapii. Wyjawiła również, jaką cenę zapłaciła za to, że dorastała na planie serialu Disney Chanel.
Zendaya na tegorocznym festiwalu w WenecjiElisabetta A. VillaGetty Images
Zendaya to jedna z tych gwiazd, które od dziecięcych lat są obecne w show-biznesie. Od 2009 roku występuje w reklamach, a w 2010 roku zaczęła grać w serialu Disneya "Taniec rządzi". Choć okres dorastania spędzony na planie wspomina lepiej niż Britney Spears, Miley Cirus czy Selena Gomez, które też wcześnie zaczęły karierę, to jednak i ona odczuła negatywne skutki dzieciństwa w świetle reflektorów i fleszy. By poradzić sobie z kłopotami, zaczęła chodzić na psychoterapię, co ujawniła w najnowszym wywiadzie dla brytyjskiej edycji "Vogue'a".
Zendaya: Dzieciństwo w świetle fleszy
"Oczywiście chodzę na terapię. I polecam to wszystkim. Jeśli ktoś ma środki finansowe na terapię, sugerowałabym, aby to zrobił. Myślę, że to piękna rzecz. Nie ma nic złego w pracy nad sobą i radzeniu sobie z problemami w asyście kogoś, kto może ci w tym pomóc, kogoś, kto nie jest twoją mamą i nie ma uprzedzeń" - zdradziła gwiazda "Diuny".
Zendaya wkrótce pojawi się na kinowych ekranach za sprawą występu w jednym z najbardziej wyczekiwanych filmów tego sezonu.
"Diuna" to ekranizacja legendarnej powieści Franka Herberta pod tym samym tytułem. Film zwraca uwagę doborową obsadą, w której znaleźli się oprócz Zendayi również: Timothee Chalamet, Rebecca Ferguson, Oscar Isaac, Josh Brolin, Stellan Skarsgard, Dave Bautista, Charlotte Rampling, Jason Momoa oraz Javier Bardem.
Osią fabuły "Diuny" jest odwieczny, międzyplanetarny konflikt, pomiędzy dwoma możnymi rodami: Atrydów i Harkonnenów. Próbują nań wpływać wiedźmy, które tworzą zakon na wzór Jedi z "Gwiezdnych wojen". Ostateczna walka pomiędzy dobrem i złem ma się odbyć na pustynnej planecie Arrakis, gdzie wydobywa się "przyprawę", czyli silnie uzależniający specyfik umożliwiający widzenie przyszłości.
Premierę tej produkcji planowano na grudzień ubiegłego roku, ale uniemożliwiła to pandemia COVID-19. Film Villeneuve'a będzie można zobaczyć w Polsce już 22 października. materiały prasowe
Pomiędzy parą filmowych bohaterów zrodziło się prawdziwe uczucie. Choć Zendaya i Tom Holland długo nie chcieli potwierdzić plotek o swoim związku, to w lipcu para została sfotografowana w czasie pocałunku w samochodzie.
To nie pierwszy raz, gdy filmowy Spider-Man jest związany z ukochaną z planu. Andrew Garfield i Emma Stone, bohaterowie filmu "Niesamowity Spider-Man", również byli parą poza planem filmowym.
Zendaya rozumiała jednak pojawiające się jeszcze przed premierą filmu zarzuty. Zdaje sobie sprawę, że chodzi nie tylko o sporą różnicę wieku pomiędzy nią a Washingtonem, ale i o to, że widzowie kojarzą ją głównie z ról licealistek lub jeszcze młodszych dziewczyn. "Ludzie często o tym zapominają - co jest zrozumiałe, bo odkąd miałam 16 lat, gram 16-latki - ale jestem już dorosła. Zawsze wiedziałam o tym, że przyjdzie taki czas, że dorosnę do tego, by w końcu zagrać kogoś w moim wieku" - powiedziała aktorka w rozmowie z magazynem "People".
W podobnym tonie wypowiadał się wcześniej Washington. Przyznał, że nie obawiał się o to, że jest o 12 lat starszy od Zendai, bo gwiazda "Euforii" jest już kobietą. "Ludzie zobaczą w tym filmie, jaką kobietą jest Zendaya. Ma o wiele więcej doświadczenia w przemyśle filmowym niż ja. Ja jestem w tym zawodzie dopiero od siedmiu lat. Ona o wiele dłużej, więc to ja uczę się od niej. Jestem żółtodziobem. Bardzo się na niej opierałem" - stwierdził w rozmowie z portalem "Variety".
Podczas izolacji Zendaya zwróciła się o pomoc do swojego przyjaciela i twórcy kultowego serialu "Euforia", Sama Levinsona. Nie mogąc kontynuować zdjęć do kolejnego sezonu serii, duet obmyślił koncepcję filmu, który można już oglądać na Netfliksie. Mowa o melodramacie "Malcolm i Marie", który powstał w zaledwie dwa tygodnie.
W głównej roli Zendaya wystąpiła u boku 36-letniego Johna Davida Washingtona. Niektórych z widzów oburzył fakt, że między aktorami grającymi kochanków było aż dwanaście lat różnicy. Zendaya nie przejęła się jednak tymi uwagami, a ludziom, którzy twierdzili, że jest za młoda dla swojego ekranowego partnera, odpowiedziała: "Jestem już dorosła!".
W 2019 roku gwiazda zaczęła występować w młodzieżowym serialu "Euforia", który stanowił adaptację izraelskiej serii pod tym samym tytułem. Wcieliła się w nim w postać uzależnionej od narkotyków 17-latki o imieniu Rue, która jest narratorem serii. Jej kreacja była kontrowersyjna, ale zyskała uznanie krytyków na całym świecie. Otrzymała za nią nagrodę Emmy dla najlepszej aktorki w serialu dramatycznym. Zendaya jest najmłodszą, a ponadto drugą w historii ciemnoskórą laureatką tej nagrody po Violi Davis (ta ostatnia otrzymała ją w 2014 roku za rolę w serialu "Sposób na morderstwo").
Sukces artystce przyniósł występ w serii filmów o człowieku-pająku: "Spider-Man: Homecoming" (2017) oraz "Spider-Man: Daleko od domu" (2019). Już niebawem zobaczymy ją w kolejnej odsłonie cyklu o podtytule "Bez drogi do domu", której premiera zaplanowana została na grudzień tego roku.MediaPunch/Bauer-Griffin/GC ImagesGetty Images
Zendaya urodziła się 1 września 1996 roku w Oakland, w stanie Kalifornia, jako jedyne dziecko Claire Stoermer i Kazembe Ajamu (Colemana), ale ma pięcioro starszego przyrodniego rodzeństwa od strony ojca. Jej mama ma pochodzenie szkocko-niemieckie, a tato jest Afroamerykaninem. Jej imię wywodzi się od słowa Tendai oznaczającego w języku shona "w podzięce".Axelle/Bauer-Griffin/FilmMagicGetty Images
Zendaya karierę rozpoczęła już w dzieciństwie. Od najmłodszych lat występowała jako aktorka, tancerka i modelka. Sławę zaczęła zdobywać dzięki występom w produkcjach Disneya, m.in. w serialach "Taniec rządzi" oraz "K.C. Nastoletnia agentka". Rick Rowell/Disney Channel via Getty ImageGetty Images
Mimo owego sukcesu 2020 rok nie zostanie przez Zendayę zbyt ciepło zapamiętany. Wszystko przez pandemię, która pozbawiwszy gwiazdę zawodowej aktywności, skłoniła ją do refleksji na temat własnego pracoholizmu. Jak zaznaczyła, podczas izolacji uświadomiła sobie, że granie jest właściwie jedyną rzeczą, z której czerpie w życiu radość.
"To był pierwszy raz, kiedy zapytałam samą siebie: Co jeszcze lubię robić? Co mnie uszczęśliwia? Kim jestem bez grania? Jaka jest moja wartość? Kiedy plany zdjęciowe zostały zamknięte, w związku z czym musiałam przestać pracować, poczułam, że straciłam całą swoją moc. To jest tak naprawdę przerażająca myśl i bardzo trudna rzecz do przepracowania, bo nie znam Zendayi, która nie byłaby pochłonięta graniem. Nie zdawałam sobie wcześniej sprawy z tego, jak ogromną częścią mojej tożsamości jako człowieka jest aktorstwo" - wyznała gwiazda w rozmowie z magazynem "GQ".Chris Pizzello-Pool/Getty ImagesGetty Images
Zendaya była jednym z najjaśniejszych punktów tegorocznej oscarowej gali. Miała na sobie piękną suknię, którą uzupełniał naszyjnik wart... sześć milionów dolarów. Wisior z żółtym brylantem, zawieszony na łańcuszku również wysadzanym brylantami, połączony z diamentową kolią - to dzieło jubilerskiej marki Bulgari. Biżuteryjne cacko sprawiło, że aktorka wyglądała jak księżniczka! Chris Pizzello-Pool/Getty ImagesGetty Images
W czasie rozmowy aktorka wyjawiła, że lat dorastania w światłach jupiterów nie wspomina źle. Zapytana o serial "Taniec rządzi", zaczęła wspominać sytuację, gdy odmówiła zagrania sceny pocałunku. Zrobiła to, bo w swoim prywatnym życiu jeszcze tej chwili nie przeżyła i nie chciała jej poświęcić dla serialu.
Efekty wypełnionego pracą na planie dzieciństwa, Zendaya odczuła dopiero w czasie pandemii. Długie, wyczerpujące emocjonalnie lockdowny sprawiły, że po raz pierwszy w życiu doświadczyła nieprzemijającego, egzystencjalnego smutku. Z tym uczuciem budziła się rano i kładła się spać. "Czułam się źle przez cały dzień, pytałam samą siebie, co się dzieje? Co to za ciemna chmura, która bez przerwy unosi się nade mną i nie wiem, jak się jej pozbyć?" - zwierzyła się.
Aktorka powiedziała również, że to dobrze jej znane uczucie permanentnego smutku wykorzystała, przygotowując się do roli w serialu "Euforia", w którym zagrała Rue, uzależnioną od narkotyków uczennicę liceum. Z wywiadu dowiadujemy się również, że jednym z tematów, które Zendaya przerabia na terapii, jest kwestia pieniędzy.
Aktorka jest bowiem rozdarta między chęcią korzystania z tego, co zarobiła, a przymusem nieustannego oszczędzania na czarną godzinę, który wpoiła jej matka. "Moja mama ciągle oszczędza, więc staram się o tym pamiętać. Z kolei tata mówił mi wielokrotnie: 'Nie wydasz tych pieniędzy, gdy umrzesz, ciesz się nimi teraz'" - powiedziała aktorka.
Na trwającym właśnie festiwalu filmowym w Wenecji miał premierę najnowszy film z udziałem Zendai, czyli wyczekiwana "Diuna". Jest to adaptacja kultowej powieści science fiction Franka Herberta o tym samym tytule. Razem z aktorką w obsadzie znaleźli się m.in. Timothée Chalamet, Rebecca Ferguson i Javier Bardem. Polska premiera tej produkcji odbędzie się 15 października.
Jeszcze w tym roku trafi do kin drugi film z udziałem aktorki - "Spider-Man: Bez drogi do domu". Na dużym ekranie będzie można go oglądać od 17 grudnia.
"Spider-Man: Bez drogi do domu" [trailer]materiały prasowe