Reklama

Reklama

"W spirali": Skłóceni małżonkowie

W czwartek mija dokładnie pięć lat od premiery filmu "W spirali". Psychologiczny thriller Konrada Aksinowicza nie zapisze się w annałach polskiego kina, to jednak na planie tej produkcji poznała się jedna z najbarwniejszych par polskiego show-biznesu: Katarzyna Warnke i Piotr Stramowski.

Katarzyna Warnke i Piotr Stramowski w filmie "W spirali"

"W spirali" to opowieść o małżeństwie przechodzącym poważny kryzys. Próbując ratować swój związek, Agnes i Krzysztof wybierają się na weekendową wycieczkę w Góry Stołowe. Po drodze zabierają autostopowicza Tamira, który widząc napięcie między małżonkami, proponuje im niecodzienną pomoc w utrzymaniu związku. Podaje im narkotyk, pod wpływem którego Agnes i Krzysztof pogrążają się w świecie ulokowanym między halucynacją a rzeczywistością. Zaczynają też w zupełnie nowy sposób patrzeć na siebie i swoje małżeństwo.

 W rolach skłóconych małżonków widzowie zobaczyli Katarzynę Warnke i Piora Stramowskiego, w postać autostopowicza wcielił się natomiast Tamir Halperin.

Reklama

"Poszukiwałem silnych osobowości. Dobry casting to 80 procent każdego filmu" - wyznał po premierze reżyser Konrad Aksinowicz.

Zdaniem Katarzyny Warnke film jest nie tylko wiwisekcją toksycznej relacji między małżonkami, lecz także obrazem współczesnej, nowoczesnej kobiety, której osiągnięcia i pozycja zawodowa często powoduje problemy w związku z mężczyzną. Filmowych małżonków łączy bowiem nie tylko życie prywatne, lecz także zawodowe - niezależna i pełna energii Agnes jest producentką filmową, a młodszy od niej Krzysztof aktorem.

"To nie ułatwia im życia, ponieważ ona ma wpływ na to, czy jej mąż dostanie rolę, czy też nie, to już samo w sobie budzi napięcia, jeszcze pojawiają się zdrady" - mówiła Katarzyna Warnke. Piotr Stramowski nazwał zaś "W spirali" "thrillerem psychologicznym, opowiadającym o kryzysie miłości". 

Zdaniem reżysera współcześnie spotyka się wiele tego typu dysfunkcyjnych związków. Oparte są one nie na miłości, która schodzi na dalszy plan, lecz także na wzajemnej wymianie korzyści. Partnerzy żyją w swoistej spirali i właśnie ta struktura związku stała się dla Aksinowicza inspiracją do nakręcenia swego najnowszego filmu. "W spirali" wielokrotnie opowiada tę samą historię, za każdym razem wzbogacając ją jednak w nowe informacje.

- Tak jak w związku, kiedy poznajemy osobę i widzimy się pierwszy raz, a później drugi, trzeci, czwarty, to wiemy o niej więcej. Czasami są informacje sprzeczne z tym, co było wcześniej i chciałem ten film utrzymać w takiej stylistyce - mówił agencji Newseria Lifestyle Konrad Aksinowicz.

Stramowski i Warnke długo będą wspominać pracę przy filmie Kondrada Aksinowicza. Balansowali między skrajny emocjami. Z jednej strony jako aktorzy odgrywali sceny kłótni, z drugiej strony rodziła się między nimi bliskość. Para ukrywała swoje uczucie przed ekipą. Ujawnili się dopiero na imprezie kończącej zdjęcia do filmu.

Film został negatywnie oceniony przez krytyków. Recenzentka Interii, Joanna Ostrowska, utyskiwała na brak oryginalności "W spirali", twierdząc, że film Aksinowicza nieudolnie naśladuje amerykańskie kino niezależne.

- Trudno winić aktorów, jeśli prowadzi ich reżyser, który ma na swoim koncie szczyt filmowego blamażu, czyli film "Zamiana". "W spirali" to wizualny potworek, w którym widać jakieś próby kombinowania z narracją filmową. Można próbować śledzić powtórzenia niektórych scen, szukać struktury, leitmotivu, ale koniec końców wiadomo, że to napuszona improwizacja, która z niczego nie wynika. Wszystko od początku do końca jest potwornie sztuczne, przewidywalne, momentami wręcz kuriozalne. "W spirali" to obrazek ułożony na siłę, udziwniony kompletnie bez powodu, oparty na przekonaniu, że wystarczy wprowadzić czarodzieja, a wszystko jakoś się ułoży - Ostrowska nie miała litości dla dzieła Aksinowicza.

Zbliża się Polsat SuperHit Festiwal! Zagłosuj na swojego ulubionego artystę!

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: W spirali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje