Reklama

Reklama

Tom Holland: Najlepszy moment kariery

Szeroką popularność zyskał dzięki roli Spider-Mana, jednak obchodzący 25. urodziny Tom Holland udowadnia, że filmowe życie istnieje także poza ekranowym uniwersum Marvela.

Tom Holland ma dopiero 25 lat

Debiutował w West Endzie drugoplanową rolą w "Billy Elliot: The Musical" w czerwcu 2008 roku. Niecałe trzy miesiące później wystąpił w roli tytułowej.

W 2012 roku po raz pierwszy pojawił się przed kamerą przy okazji dramatu katastroficznego "Niemożliwe", w którym zagrał syna pary małżeńskiej rozdzielonej przez tragiczne tsunami, mające miejsce pod koniec 2004 roku na Oceanie Indyjskim.

W 2015 roku wystąpił u boku Chrisa Hemswortha i Bena Whishawa w dramacie "W samym sercu morza" Rona Howarda, opowiadającym o walce załogi statku wielorybniczego z ogromnym białym kaszalotem.

Reklama

W tym samym roku, po długim castingu, ogłoszono, że Holland jako trzeci aktor w historii wcieli się w rolę Spider-Mana. Jako superbohater zadebiutował w filmie "Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów" w 2016 roku. Rola Człowieka-Pająka okazała się dla Toma Hollanda trampoliną do sukcesu i międzynarodowej sławy. Brytyjczyk za swój występ otrzymał nagrodę Saturna w kategorii "najlepsza kreacja młodego aktora lub aktorki", a także statuetkę Teen Choice.

Niedawno gwiazdor opowiedział o przesłuchaniu, które zagwarantowało mu tę przełomową dla jego kariery rolę. Goszcząc w nowym odcinku talk-show "Variety Studio: Actors on Actors", Holland określił casting do produkcji mianem żmudnego, wieloetapowego i "okropnego" procesu, który trwał łącznie siedem miesięcy i obejmował sześć oddzielnych przesłuchań. Aktor zaznaczył, że został poniekąd zmuszony do zignorowania sugestii swoich agentów, by ściśle trzymać się treści scenariusza. Winę za tę sytuację ponosił partnerujący mu na ekranie Robert Downey Jr.

"Na castingach zawsze ci mówią, że wykonałeś świetną robotę i będą z tobą w kontakcie, a potem mija sześć tygodni, a ty tylko czekasz i czekasz. Wreszcie jednak dostałem wiadomość o teście ekranowym w Atlancie, w którym wzięło udział sześciu innych kandydatów. Był tam również Robert Downey Jr. i wszyscy odgrywaliśmy z nim sceny, co było niesamowite. Moi agenci dokładnie mnie poinstruowali, że ludzie z Marvela lubią, kiedy aktorzy skrupulatnie uczą się słów dialogów, dlatego pod żadnym pozorem nie mogę bawić się w improwizację. Dokładnie nauczyłem się słów, a potem przy pierwszym ujęciu Downey po prostu całkowicie zmienił scenę, więc musiałem improwizować. Zaczęliśmy z Robertem wymyślać tekst na bieżąco" - wyjaśnił Holland w rozmowie z Danielem Kaluuyą.

W nastoletniego Spider-Mana wcielił się już pięć razy. Oprócz debiutu oglądaliśmy go jeszcze w "Spider-Man: Homecoming" (2017), "Avengers: Wojna bez granic" (2018), "Avengers: Koniec gry" (2019) i "Spider-Man: Daleko od domu" (2019). W tej ostatniej produkcji jego superbohater konfrontował się z żałobą po Iron Manie.

Holland wyjawił, że scena śmierci Iron Mana w "Avengers: Koniec gry" nie miała scenariusza. Na planie znajdowało się kilka osób z pionu technicznego, reżyserowie Anthony i Joe Russo, szef Marvel Studios Kevin Feige oraz czwórka aktorów: odtwórca roli Spider-Mana, Gwyneth Paltrow (Pepper Potts), Don Cheadle (James Rhoades/War Machine) i Robert Downey Jr (Tony Stark/Iron Man). "Zebrali nas na planie, powiedzieli, co się wydarzy, jak to ma się wydarzyć, a potem zaczęliśmy improwizować" - mówił Holland.

"To był niecodzienny sposób na nagranie tak ważnej sceny, ale też bardzo emocjonalny dzień i chyba najbardziej szalony z całego okresu zdjęciowego" - kontynuował brytyjski aktor. "Ale było niesamowicie, a scena wyszła fantastycznie".

Zanim zdobył sławę i rozpoznawalność wśród widzów filmowych na całym świecie dzięki roli Spider-Mana, Tom Holland ubiegał się o rolę Finna w filmie "Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy". 

"Pamiętam moje przesłuchanie do 'Gwiezdnych wojen'. Byłem po kilku przesłuchaniach i, z tego co pamiętam, ubiegałem się o rolę, którą ostatecznie zagrał John Boyega. Miałem scenę z jakąś kobietą, która tylko brzęczała. Powtarzałem więc te swoje kwestie w stylu 'Musimy wracać na statek', a ona odpowiadała: 'Blip, blop, blip, blip, blop'. Nie mogłem przestać się śmiać. Dla mnie to było takie zabawne. Było mi zarazem bardzo głupio, bo ona bardzo przekonująco starała się zagrać droida, czy jak tam nazwać jej postać. Trudno się dziwić, że nie dostałem tej roli. Nie był to najlepszy moment mojej zawodowej kariery" - wyznał Tom Holland.

Aktor aktualnie znajduje się na planie trzeciego "Spider-Mana". Kiedy pojawiły się pierwsze zdjęcia z tej produkcji, jej podtytuł wciąż pozostawał wielką niewiadomą. Gwiazdy serii - Holland, Zendaya i Jacob Batalon - wykorzystały to do małej zabawy z fanami.

Wszyscy troje opublikowali w mediach społecznościowych zdjęcia, na których były trzy różne ewentualne tytuły tej produkcji - "Spider-Man: Phone Home" ("Spider-Man: Dzwonić do domu"), "Spider-Man: Home-Wrecker" ("Spider-Man: Niszczyciel domów") oraz "Spider-Man: Home Slice" ("Spider-Man: Kawałek domu"). Mało prawdopodobne, by którychś z tych tytułów był tym właściwym. Poprzednie dwie części serii nosiły podtytuły: "Homecoming" oraz "Daleko od domu". Teraz wiadomo już, że oficjalny tytuł produkcji to "Spider-Man: No Way Home".

Najlepszą aktorską kreacją Hollanda pozostaje jednak występ w produkcji Netfliksa "Diabeł wcielony" - rozgrywającej się po wojnie w małym amerykańskim miasteczku opowieści o młodzieńcu (Tom Holland), który próbuje chronić siebie i swoją rodzinę przed silami zła.

"Hollandowi od początku po cichu się kibicuje, by odnalazł swoją drogę, by zło nie zamknęło go w swoich szponach. Od narodzin poznajemy jego historię, przemianę oraz motywację w działaniu, przez co to właśnie on skupia na sobie całą uwagę. Młody aktor udźwignął ciężar dramaturgii i sprawił, że ponad dwugodzinny seans bezustannie trzyma w napięciu" - pisała recenzentka Interii.

Na premierę czekają aktualnie dwa inne filmy z Tomem Hollandem w roli głównej. Pierwszym z nich jest thriller sci-fi "Ruchomy chaos", a drugim "Cherry" wyreżyserowany przez braci Russo ("Avengers: Koniec gry"). Dopiero w 2022 roku do kin trafi oczekiwana ekranizacja przygodowej gry "Uncharted", w której Holland zagra nieustraszonego poszukiwacza skarbów Nathana Drake'a.

Aktor przygotowuje się obecnie do głównej roli w pierwszym sezonie serialowej antologii "The Crowded Room" ("Zatłoczony pokój"), która powstaje na zlecenie platformy streamingowej Apple TV+. Scenariusz liczącego dziesięć odcinków pierwszego sezonu będzie oparty na motywach książki Daniela Keyesa "Człowiek o 24 twarzach".

Holland wcieli się w prawdziwą postać. Zagra Billy'ego Milligana, pierwszego w historii człowieka, który nie został skazany za popełnione przestępstwa, dlatego, że cierpiał na rozszczepienie osobowości. W ciele Milligana kryły się aż 24 osobowości.

O tym, że Tom Holland ma do siebie spory dystans może świadczyć jego występ w popularnym amerykańskim programie "Lip Sync Battle". W każdym odcinku dwójka celebrytów staje do pojedynku i interpretuje występ wybranego światowej sławy artysty. Tom Holland postanowił wcielić się w Lady Gagę. Zobaczcie!

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Tom Holland

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje