Aleksandra Śląska: talent, elegancja i powściągliwość
Pisano, że była posągowo piękna, niezwykle uzdolniona, ale dość skryta. Cechowały ją elegancja, powściągliwość, dystans do świata, pracowitość i upór.
"Niebanalna uroda oraz niepowtarzalny kolor włosów predestynował ją do ról wyniosłych królowych oraz wszystkich okrutnych i tajemniczych uwodzicielek" - mówił o niej Andrzej Łapicki.
I takie też postacie Aleksandra Śląska grywała w filmach oraz w teatrze. Widzowie doskonale pamiętają jej głośne role w "Pasażerce" i "Królowej Bonie". Jak zaczęła się jej kariera?
Urodziła się 4 listopada 1925 roku w Katowicach. Naprawdę nazywała się Ola Wąsik. Była córką posła na sejm II RP - Edmunda Wąsika. Przyszła gwiazda była bardzo nieśmiała, więc najbliższych zaskoczyła jej decyzja o zostaniu aktorką.
W 1946 roku została studentką Szkoły Dramatycznej przy Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Była jedyną Ślązaczką na uczelni i mówiono o niej "ta Śląska". Wykładowca szkoły Wiesław Górecki uznał, że jej rodowe nazwisko - Wąsik - nie nadaje się na afisz. Tak została Aleksandrą Śląską.

Aleksandra Śląska: "Pasażerka" i "Królowa Bona"
Zagrała wiele filmowych i teatralnych ról. Zadebiutowała rolą Niemki w "Ostatnim etapie" (1947) Wandy Jakubowskiej. Scenariusz oparty na wspomnieniach więźniarek obozu Auschwitz Birkenau był na wpół dokumentalną opowieścią o losach kobiet w niemieckiego obozu w Oświęcimiu.
Następnie można było ją oglądać w takich filmach, jak "Piątka z ulicy Barskiej" i "Młodość Chopina" Aleksandra Forda, "Pętla" Wojciecha Jerzego Hasa, w którym wystąpiła z Gustawem Holoubkiem czy "Ich dzień powszedni" Aleksandra Ścibora-Rylskiego, gdzie pojawiła u boku Zbigniewa Cybulskiego.
Swą najwybitniejszą rolę kinową zagrała w filmie Andrzeja Munka "Pasażerka". Później mówiła, że postać niemieckiej esesmanki Lizy uwolniła aktorskie umiejętności, o które siebie nie podejrzewała.
"To dla mnie odkrycie nieoczekiwane i nawet niezupełnie przyjemne" - przyznała.
Była tak autentyczna, że publiczność myliła kreację aktorską z prawdą. Gwiazda dostawała listy z wyzwiskami, plotkowano, że podczas wojny kolaborowała z wrogiem. Bardzo przeżywała te oskarżenia.
Po "Pasażerce" Śląska na dłuższy czas wycofała się z kina. Odskocznią stała się dla niej praca w teatrze, radiu i dubbing. Wzięła udział w 150 słuchowiskach, głębokim głosem z charakterystyczną chrypką była w stanie oddać wszystkie niuanse "granych" postaci. Dubbingowała Ingrid Bergman, Elizabeth Taylor, Marlenę Dietrich, a list z gratulacjami wysłała jej Glenda Jackson, odtwórczyni tytułowej roli w serialu "Elżbieta, królowa Anglii".
Ostatnią wielką kreacją Aleksandry Śląskiej była rola królowej Bony w serialu Janusza Majewskiego z 1980 roku.
"Tylko ona mogła tak realistycznie zagrać emocje dziewczyny młodszej o 30 lat. Jej postać zmienia się, by na oczach widzów stać się prawdziwą monarchinią" - mówił reżyser.
Była przede wszystkim "królową sceny"
"Absorbuje mnie dociekanie złożoności psychologicznej każdej postaci. Czy utwór klasyczny, czy współczesny, wszędzie człowiek ma prawo być skomplikowany" - mówiła Aleksandra Śląska w jednym z nielicznych wywiadów.
"Śląską cechował wspaniały warsztat, świadomość wyborów i doskonała powtarzalność" - stwierdziła Krystyna Janda, która przez kilka lat dzieliła z nią teatralną garderobę.
Aleksandra Śląska zagrała łącznie w ponad 30 filmach i serialach. Do aktorstwa podchodziła niezwykle poważnie, ale kino nigdy nie było dla niej priorytetem. Była przede wszystkim "królową sceny" - aktorką Teatru Współczesnego, a następnie Teatru Ateneum w Warszawie. Tam wystąpiła w kilkudziesięciu spektaklach, tworząc wielkie aktorskie role. Tam też na scenie spotkała się z takimi wybitnymi aktorami, jak Zbigniew Cybulski, Bogumił Kobiela, Roman Wilhelmi, Tadeusz Łomnicki.

Życie prywatne Aleksandry Śląskiej
Aleksandra Śląska dwukrotnie wychodziła za mąż. Jej pierwszym wybrankiem był lekarz onkolog Czesław Górski, z którym miała syna Szczęsnego. Para poznała się jeszcze przed maturą. Małżeństwo nie przetrwało, bo aktorkę pochłonęło życie zawodowe i kariera teatralna. Nie potrafiła żyć u boku lekarza.
Prawdziwą miłość znalazła w warszawskim Teatrze Ateneum, do którego trafiła w 1956 roku. Tam poznała swojego drugiego i ostatniego męża - reżysera Janusza Warmińskiego, a późniejszego dyrektora teatru. Para dzieliła wspólną pasję do sceny, którą nazywali swoim drugim domem.
Artystka zmarła na raka 18 września 1989 roku. Na scenie pracowała niemal do samego końca.










