Reklama

Reklama

​Stellan Skarsgard ubolewa nad upadkiem kina niezależnego

W wyświetlanym właśnie w kinach filmie "Diuna" zagrał diabolicznego barona Vladimira Harkonnena. Ale Stellan Skarsgard z powodzeniem łączy udział w wielkich widowiskach z występami w niezależnych produkcjach. Jak sam zauważa, los tej drugiej grupy filmów jest z powodu pandemii COVID-19 zagrożony. Nie uważa jednak, by winę za taki stan rzeczy miały ponosić kręcone za setki milionów dolarów komiksowe widowiska.

Stellan Skarsgard

Niedawny wywiad gazety "The Guardian" ze Stellanem Skarsgardem miał nietypową formę. Możliwość zadawania pytań mieli bowiem czytelnicy pisma. Jeden z nich zapytał aktora, co sądzi o krytyce filmów superbohaterskich, jaka padła z ust Martina Scorsese i kilku innych znanych filmowców. Skarsgard ma na koncie m.in. udział w marvelowskiej serii "Thor", gdzie wcielił się w profesora Erika Selviga.

Reklama

"Nie mam nic przeciwko filmom o superbohaterach. Sam w kilku zagrałem i uważam, że jest dla nich miejsce w kinie. Problem tkwi gdzie indziej. W systemie, który pozwala ośmiu osobom na posiadanie połowy bogactwa na świecie. Wzmacnia on siły rynkowe, sprawiając, że małe i niezależne kina poza kilkoma dużymi miastami praktycznie nie istnieją już nigdzie indziej" - odpowiedział Skarsgard.

Na tym jednak nie zakończył swojej analizy. "Nie mamy kanałów dystrybucji dla wszystkich średniobudżetowych filmów, w których występują najlepsi aktorzy, które reżyserują najlepsi reżyserzy i które piszą najlepsi scenarzyści. Ich producenci nie są w stanie wydać trzech milionów dolarów na kampanię marketingową. Nawet jeśli tym filmom uda się trafić do kin, są tam przez tydzień. Jeśli przez ten czas nie zarobią, znikają" - dodał szwedzki aktor.

W podobnym tonie niedawno wypowiedział się reżyser filmu "Avengers: Koniec gry", Joe Russo. Jego zdaniem filmy niezależne nie mają już przyszłości w kinie, więc ich twórcy powinni się zwracać w kierunku serwisów streamingowych.

"Pamiętacie 'Ojca chrzestnego'? Na początku grano go w Stanach tylko w stu kinach. Teraz duże filmy mają premierę w czterech tysiącach kin. Twórcy 'Ojca chrzestnego' mieli tylko kilka małych reklam w 'New York Timesie', ale ich film radził sobie coraz lepiej, bo był bardzo dobry. Ale dziś opinie widzów nie mają szans na to, by wpłynąć na powodzenie filmu. I jest to bardzo smutne" - zakończył Skarsgard.

Zobacz również:

Legenda polskiego kina ma koronawirusa. Jak się czuje 93-latka?

"Rolnik szuka żony": Przyznała się do problemów! Niepokojące słowa

Dojrzała zmysłowość? Piękna Polka nie przestaje zachwycać

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Stellan Skarsgard

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama