Stanisław Bareja urodził się 5 grudnia 1929 roku w Warszawie. Zmarł 14 czerwca 1987 roku. Studiował na Wydziale Reżyserii słynnej łódzkiej "filmówki" - razem z Kazimierzem Kutzem i Januszem Morgensternem. Studia ukończył w roku 1954, ale dyplom odebrał dopiero 20 lat później, w roku 1974. W pierwszych latach po studiach występował w filmach innych reżyserów, jako aktor - pojawił się m.in. w komedii "Kapelusz pana Anatola" Jana Rybkowskiego (1957).Fabularnym debiutem Stanisława Barei była komedia "Mąż swojej żony", otwiera się w nowym oknie z 1960 roku. Kilka lat później powstały m.in. "Żona dla Australijczyka", otwiera się w nowym oknie i "Małżeństwo z rozsądku", otwiera się w nowym oknie. Wiele spośród kultowych produkcji reżysera dostępnych jest teraz w darmowym serwisie Polsat Go, otwiera się w nowym oknie.
Bareja był jednym z pionierów powojennego kryminału jako reżyser kinowego "Dotknięcia nocy", otwiera się w nowym oknie i serialu "Kapitan Sowa na tropie". Największy rozgłos przyniosły mu kultowe już komedie "Poszukiwany, poszukiwana", otwiera się w nowym oknie, "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz", otwiera się w nowym oknie, "Nie ma róży bez ognia", otwiera się w nowym oknie, "Miś" oraz seriale "Alternatywy 4" i "Zmiennicy".
Wielu fanów Barei za jego największe osiągnięcie uważa komedię "Miś", otwiera się w nowym oknie z 1981 roku. Grający główną rolę w tym filmie Stanisław Tym określił "Misia" po latach, jako "wielkie zwycięstwo Staszka Barei nad całą zgrają obrzydliwców w tamtych czasach".

W filmach reżysera pojawiali się zazwyczaj ci sami aktorzy. Do grupy "aktorów Barei" należeli m.in. Krzysztof Kowalewski, Wiesław Gołas, Kazimierz Kaczor, Jan Kobuszewski, Stanisław Tym, Bohdan Łazuka, Zbigniew Buczkowski czy Wojciech Pokora.
Bareja, podobnie jak Hitchcock, lubił występować we własnych filmach, grając epizodyczne role. Pojawił się m.in. w "Misiu" - jako właściciel sklepu w Londynie, w "Alternatywach" - jako dzielnicowy, i w "Zmiennikach" - jako "Krokodylowy".
Stanisław Bareja: Odbiór twórczości
Krytycy filmowi nie przepadali za Bareją, ale pokochała go publiczność. Absurdalne, a zarazem oddające gorzką prawdę o ówczesnej rzeczywistości sceny i teksty z filmów Barei, na trwałe zapisały się w pamięci Polaków. Podobnie jak piosenki - wśród nich słynne: "Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu".
Dopiero w wolnej Polsce, której nie doczekał (zmarł w 1987 r.), został doceniony. W 2006 r., pośmiertnie prezydent RP odznaczył go Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Dwa lata później na gali Złotych Kaczek przyznawanych przez miesięcznik "Film", został wybrany najlepszym reżyserem komediowym stulecia.
Nigdy nie był pupilkiem filmowych twórców ani krytyków. Elity duchowe narodu zawsze gardziły komedią jako gatunkiem podrzędnym. W kraju, w którym kulturalny człowiek oficjalnie mógł jedynie hołubić dzieła bombastyczne, opatrzone pieczęcią powagi, szydzono ze skromnego komedianta, odmawiając mu prawa do uznania jako twórcy
Andrzej Wajda powiedział o Stanisławie Barei, że jest jedynym w Polsce komediopisarzem. Myślę, że to jest bardzo celne zdanie, które świetnie sytuuje Bareję w historii polskiego kina
Zobacz również: Weekend w kinie: Fakty i fikcja, otwiera się w nowym oknie"Dziewczyny z Dubaju": Mroczny świat sponsoringu
Alec Baldwin o śmiertelnym wypadku: Zabiłbym się, otwiera się w nowym oknie
Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film, otwiera się w nowym oknie.









!["Niesamowite przygody skarpetek 4. Do roboty!" [trailer]](https://i.iplsc.com/000NDZF8BDVC4I9S-C401.webp)