Reklama

Reklama

Stanisław Bareja: "Miliony śmiechogodzin"

Stanisław Bareja wciąż jest niekwestionowanym królem polskiej komedii, a jego twórczość na stałe zagościła w naszej kulturze i języku. W niedzielę, 5 grudnia, słynny reżyser skończyłby 92 lata, z tej okazji warto powrócić do jego kultowych produkcji. Można to zrobić już teraz, korzystając z darmowego serwisu Polsat Go. "Jeśli milion osób obejrzy mój film, to mamy dwa miliony śmiechogodzin" - zażartował kiedyś bezkompromisowo w wywiadzie dla Polskiego Radia.

Stanisław Bareja na planie filmu "Miś"

Stanisław Bareja urodził się 5 grudnia 1929 roku w Warszawie. Zmarł 14 czerwca 1987 roku. Studiował na Wydziale Reżyserii słynnej łódzkiej "filmówki" - razem z Kazimierzem Kutzem i Januszem Morgensternem. Studia ukończył w roku 1954, ale dyplom odebrał dopiero 20 lat później, w roku 1974. W pierwszych latach po studiach występował w filmach innych reżyserów, jako aktor - pojawił się m.in. w komedii "Kapelusz pana Anatola" Jana Rybkowskiego (1957).

Fabularnym debiutem Stanisława Barei była komedia "Mąż swojej żony" z 1960 roku. Kilka lat później powstały m.in. "Żona dla Australijczyka" i "Małżeństwo z rozsądku". Wiele spośród kultowych produkcji reżysera dostępnych jest teraz w darmowym serwisie Polsat Go

Reklama

Bareja był jednym z pionierów powojennego kryminału jako reżyser kinowego "Dotknięcia nocy" i serialu "Kapitan Sowa na tropie". Największy rozgłos przyniosły mu kultowe już komedie "Poszukiwany, poszukiwana""Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz""Nie ma róży bez ognia", "Miś" oraz seriale "Alternatywy 4" i "Zmiennicy". 

Wielu fanów Barei za jego największe osiągnięcie uważa komedię "Miś" z 1981 roku. Grający główną rolę w tym filmie Stanisław Tym określił "Misia" po latach, jako "wielkie zwycięstwo Staszka Barei nad całą zgrają obrzydliwców w tamtych czasach".

W filmach reżysera pojawiali się zazwyczaj ci sami aktorzy. Do grupy "aktorów Barei" należeli m.in. Krzysztof Kowalewski, Wiesław Gołas, Kazimierz Kaczor, Jan Kobuszewski, Stanisław Tym, Bohdan Łazuka, Zbigniew Buczkowski czy Wojciech Pokora.

Bareja, podobnie jak Hitchcock, lubił występować we własnych filmach, grając epizodyczne role. Pojawił się m.in. w "Misiu" - jako właściciel sklepu w Londynie, w "Alternatywach" - jako dzielnicowy, i w "Zmiennikach" - jako "Krokodylowy".

Stanisław Bareja: Odbiór twórczości

Krytycy filmowi nie przepadali za Bareją, ale pokochała go publiczność. Absurdalne, a zarazem oddające gorzką prawdę o ówczesnej rzeczywistości sceny i teksty z filmów Barei, na trwałe zapisały się w pamięci Polaków. Podobnie jak piosenki - wśród nich słynne: "Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu".

Dopiero w wolnej Polsce, której nie doczekał (zmarł w 1987 r.), został doceniony. W 2006 r., pośmiertnie prezydent RP odznaczył go Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Dwa lata później na gali Złotych Kaczek przyznawanych przez miesięcznik "Film", został wybrany najlepszym reżyserem komediowym stulecia.


Zobacz również: 

Weekend w kinie: Fakty i fikcja

"Dziewczyny z Dubaju": Mroczny świat sponsoringu

Alec Baldwin o śmiertelnym wypadku: Zabiłbym się

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Stanisław Bareja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje