"Beetlejuice, Beetlejuice". Polacy wściekli się, gdy usłyszeli tę kwestię
We wrześniu zeszłego roku na ekrany kin weszła kontynuacja kultowego filmu sprzed lat. "Beetlejuice Beetlejuice" to druga część "Soku z żuka" w reżyserii Tima Burtona. Wokół premiery nie zabrakło kontrowersji. Szczególnie głośne dyskusje wśród polskich widzów wzbudziła jedna ze scen. Akcja filmu rozgrywa się w okolicach Halloween, dlatego Astrid Deetz, grana przez Jennę Ortegę, przebiera się z tej okazji za Marię Skłodowską-Curie. W oryginalnej wersji językowej bohaterka mówi, że badaczka była... Francuzką. W dodatku pomija polskie nazwisko, nazywając ją "Marią Curie". Co ciekawe, w polskim dubbingu zmieniono tę kwestię na poprawną.
W sieci wybuchła burza. Internauci i recenzenci od razu wychwycili błąd twórców. Zarzucili im ignorancję i brak wiedzy historycznej, zwracając uwagę na to, że Maria Skłodowska-Curie za życia wyraźnie podkreślała, że jest Polką.
"Znowu w akcji". Nieścisłości językowe
Film "Znowu w akcji" ukazał się na Netfliksie i zebrał kiepskie recenzje zarówno krytyków, jak i widzów. W rolach głównych wystąpili: Cameron Dian oraz Jamie Foxx. Wcielają się oni w parę byłych agentów CIA, Emily i Matta, którzy porzucili ryzykowne życie wywiadowców, by skupić się na rodzinie. Ich spokojna codzienność zostaje jednak zburzona, gdy tajna tożsamość wychodzi na jaw, a bohaterowie wracają do gry w wielkim stylu.
Niektóre elementy fabuły wywołały kontrowersje. Główni bohaterowie walczą z terrorystami, których liderem jest Balthazar Gor (Robert Besta). Twórcy uczynili byłego agenta KGB Polakiem, a jego podwładnych Białorusinami, którzy... mówią po polsku. Dodatkowo okazuje się, że organizacja pochodzi z Czeczenii. Widzowie zarzucają twórcom, że potraktowali kraje wschodnioeuropejskie jak jednorodną całość, co skutkowało nieścisłościami w przedstawieniu postaci i tła fabularnego.

"Agencja". Tak według twórców wygląda lotnisko w Gdańsku
"Agencja" opowiada historię Martiana (Michael Fassbender), agenta CIA, który musi porzucić dotychczasowe życie pod przykrywką i wrócić do Londynu. W serialu wystąpili również Jeffrey Wright, Jodie Turner-Smith i Richard Gere. U boku hollywoodzkich gwiazd zagrał polski aktor - Marcin Zarzeczny. Pojawił się w 2, 3 i 7 odcinku w roli Alexeia Orekhova.
W serialu nie zabrakło polskich wątków. W jednym z nich twórcy dopuścili się pewnej nieścisłości. Chodzi o scenę, w której widzimy z lotu ptaka terminal na lotnisku w Gdańsku. Okazuje się, że w rzeczywistości to... terminal promowy w Tallinie w Estonii.
"Tak wygląda gdańskie lotnisko, które pojawia się mniej więcej w połowie drugiego odcinka serialu. Ląduje na nim jeden z bohaterów. Jak to zobaczyłem, to ze śmiechu prawie spadłem z kanapy" - napisał do czytelnik strony Trojmiasto.pl.

Sprawę skomentował Port Lotniczy w Gdańsku im. Lecha Wałęsy, publikując wpis w mediach społecznościowych.
"Amerykański serial 'Agencja' postanowił pokazać #airportgdansk, jednakże w rzeczywistości to terminal promowy w Tallinie! Mimo wszystko, mamy nadzieję, że kiedyś to właśnie nasze lotnisko stanie się tłem dla hollywoodzkiej produkcji" - czytamy na oficjalnym facebookowym profilu lotniska w Gdańsku.
"The Crown". Nie zostawili suchej nitki na aktorce
Polski wątek pojawił się w piątym sezonie "The Crown". W jednej ze scen można zobaczyć polską dziennikarkę, słabo mówiącą po angielsku, która ma przeprowadzić wywiad z księciem Filipem. W rolę reporterki wcieliła się Joanna Ignaczewska-McCabe.
Co prawda, rola aktorki jest bardzo epizodyczna, lecz z pewnością miała być pozytywną niespodzianką dla Polaków. Jednak polska dziennikarka w tej scenie jest dość nieporadna i nie wzbudza większej sympatii. Wydaje się, że ma problemy z językiem angielskim. Mówi nawet: "Co on, głuchy jest? Gdzie on się tak rozgląda?".

Niektórzy wprost pisali o "ośmieszeniu" naszego kraju. Głos w sprawie występu w serialu zabrała Joanna Ignaczewska-McCabe. Aktorka odpowiedziała na jedno z pytań na temat inspiracji, dotyczących postaci reporterki.
"Postać, którą zagrałam, była wzorowana na polskiej dziennikarce, która rzeczywiście w latach 90. była na pokazie/wyścigach konnych i rozmawiała z księciem Filipem. Widziałam nawet jej zdjęcia i z materiałów archiwalnych. Również dowiedziałam się od reżysera, że ton tej rozmowy był podobny, choć oczywiście jest też w niej element dramaturgii scenariusza" - napisała.
Czytaj więcej: Polskie korzenie w Hollywood. Te gwiazdy nie wstydzą się pochodzenia












