Reklama

Reklama

"Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni": Kasowy rekord

Od piątku w kinach można oglądać najnowszy film komiksowy studiów Disneya i Marvela "Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni". Pomimo wciąż trwającej pandemii i wielu wprowadzonych z jej powodu obostrzeń, obraz w reżyserii Destina Daniela Crettona świetnie poradził sobie w północnoamerykańskim box-office, znacznie pobijając jeden z kasowych rekordów ery sprzed pandemii.

Meng'er Zhang, Simu Liu i Awkwafina w scenie z filmu "Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni"

Szacuje się, że w ciągu pierwszych czterech dni wyświetlania w amerykańskich kinach film "Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni" zarobi 83 i pół miliona dolarów. To najlepsze osiągnięcie kasowe wszech czasów, jeśli chodzi o film, który miał premierę w trakcie amerykańskiego święta Labor Day obchodzone w pierwszy poniedziałek września. Do tej pory mówiono o klątwie tego przedłużonego weekendu, bo zyski wyświetlanych wtedy filmów nie powalały na kolana. Dość powiedzieć, że poprzedni rekord należał do filmu "Halloween" z 2007 roku, który w kinach zarobił 30,6 miliona dolarów.

Reklama

"Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni" zarabia więcej, niż przewidywano

Wynik filmu jest o niebo lepszy - produkcja zarobiła w północnoamerykańskich kinach w miniony weekend 71,4 miliona dolarów. To o wiele więcej niż przewidywali analitycy rynkowi, którzy twierdzili, że film Crettona może liczyć na nie więcej niż 50 milionów dolarów. Wygląda więc na to, że zadziałał mechanizm podobny do tego, który sprawił, że inny film Marvela, "Czarna Pantera", również zadziwił wszystkich swoimi wynikiem kasowym.

Podczas gdy "Czarna Pantera" była pierwszym solowym filmem afroamerykańskiego superbohatera, "Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni" wprowadza do Kinowego Uniwersum Marvela pierwszego azjatyckiego superbohatera, w którego wciela się Simu Liu. To film zanurzony w azjatyckiej mitologii, którego niemal całą obsadę stanowią azjatyccy aktorzy. Wśród nich m.in. Tony Leung, Awkwafina i Michelle Yeoh.

Do tej pory w trakcie pandemii COVID-19 lepiej w pierwszym weekendzie wyświetlania poradził sobie jedynie inny film Disneya/Marvela: "Czarna Wdowa", który zarobił w północnoamerykańskich kinach ponad 80 milionów dolarów. Jednak w przeciwieństwie do filmu "Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni", "Czarną Wdowę" można było też zobaczyć na serwisie streamingowym Disney+.

Sukces kasowy filmu Crettona może zaważyć na dalszych planach dystrybucyjnych Disneya. Studio wciąż nie podjęło decyzji w sprawie premiery swojego kolejnego komiksowego widowiska, filmu "Eternals". Nie wiadomo, czy zostanie on pokazany hybrydowo jak "Czarna Wdowa", czy wyłącznie w kinach jak "Shang-Chi".

"Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni" radzi sobie dobrze także poza Ameryką Północną. W sumie w weekend zarobił on 127,6 miliona dolarów. Kolejne miejsca w północnoamerykańskim box-office zajmują filmy "Candyman" i "Free Guy".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje