Reklama

Reklama

"Rybka zwana Wandą": Jamie Lee Curtis pilnowała, by jej koledzy myli zęby

W 1988 roku premierę miała komedia kryminalna "Rybka zwana Wandą", w której Jamie Lee Curtis zagrała u boku Johna Cleese’a, Kevina Kline’a i Michaela Palina. W najnowszym wywiadzie aktorka zdradziła, że tuż przed rozpoczęciem zdjęć wystosowała do ekranowych partnerów pewną prośbę. Jako że grana przez nią bohaterka miała całować się z wieloma mężczyznami, Curtis chciała uniknąć nieprzyjemnych doznań. Wręczyła więc ekranowym partnerom szczoteczki i kazała im wyszorować zęby.

W 1988 roku premierę miała komedia kryminalna "Rybka zwana Wandą", w której Jamie Lee Curtis zagrała u boku Johna Cleese’a, Kevina Kline’a i Michaela Palina. W najnowszym wywiadzie aktorka zdradziła, że tuż przed rozpoczęciem zdjęć wystosowała do ekranowych partnerów pewną prośbę. Jako że grana przez nią bohaterka miała całować się z wieloma mężczyznami, Curtis chciała uniknąć nieprzyjemnych doznań. Wręczyła więc ekranowym partnerom szczoteczki i kazała im wyszorować zęby.
Jamie Lee Curtis i John Cleese w filmie "Rybka zwana Wandą" / AKPA /AKPA

Większość gwiazd kina zgodnie przyznaje, że kręcenie scen pocałunków nie ma nic wspólnego z romantyczną aurą. Reese Witherspoon ujawniła w jednym z wywiadów, że filmowanie takowych scen z Robertem Pattinsonem w dramacie "Woda dla słoni" nie należało do najprzyjemniejszych doświadczeń, gdyż jej partner był wówczas przeziębiony. Tony Curtis z kolei porównał pocałunek z Marilyn Monroe na planie kultowej komedii "Pół żartem, pół serio" do wymieniania czułości z... Hitlerem. "To było okropne. Prawie mnie udusiła, celowo pakując mi język niemal do tchawicy" - ubolewał aktor w 2008 roku w wywiadzie udzielonym "Daily Mail".

Reklama

Jame Lee Curtis dała kolegom z planu szczoteczki do zębów

Czasem problemem w nagrywaniu takich scen jest też to, że partner z planu pali albo nie dba o higienę jamy ustnej. Takiej sytuacji chciała uniknąć Jamie Lee Curtis. Córka legendarnego aktora, który źle wspominał pocałunek z Monroe, postanowiła zawczasu zadbać o swój komfort. Gdy gwiazda wkroczyła na plan komedii kryminalnej "Rybka zwana Wandą", natychmiast wręczyła grającym z nią kolegom... szczoteczki do zębów. Według scenariusza jej bohaterka miała całować się z wieloma mężczyznami, więc aktorka chciała uniknąć przykrych doznań. "W gruncie rzeczy jest to dość obrzydliwe, gdy musisz całować się z tymi wszystkimi obcymi ludźmi. Poprosiłam ich więc, żeby poszli umyć zęby" - wyjawiła w rozmowie z "Vulture" Curtis.

Jame Lee Curtis: Chciała zostać policjantką

"Rybka zwana Wandą" to opowieść o oszustce, która wraz z grupą gangsterów bierze udział w kradzieży diamentów. Próbując zdobyć informacje na temat tego, gdzie schwytany przez policję szef szajki ukrył cenny łup, bohaterka nawiązuje romans z jego prawnikiem. Rola uwodzicielskiej złodziejki zagwarantowała Curtis status filmowej seksbomby, ujawniając przy okazji jej wielki talent komediowy. Później przyszła pora na występy w takich hitach, jak "Prawdziwe kłamstwa", "Halloween - 20 lat później" czy "Zakręcony piątek".

Co ciekawe, aktorstwo nie było wymarzoną profesją Curtis. "Początkowo nie zamierzałam grać w filmach. Chciałam zostać policjantką albo pracownicą socjalną. Myślałam wtedy, że byłabym w tym naprawdę dobra" - wyjawiła we wspomnianym wywiadzie gwiazda. Przypadkowe spotkanie z łowcą talentów zaowocowało jednak podpisaniem przez nią siedmioletniego kontraktu z Universal Studios. Pod koniec października premierę miał nowy film z udziałem Curtis - "Halloween. Finał"

A już w przyszłym roku do kin trafi reboot "Nawiedzonego dworu", w którym aktorka pojawi się u boku Owena Wilsona i Tiffany Haddish. 

Czytaj więcej:

Kevin Spacey: Kolejna osoba oskarżyła aktora o przestępstwa seksualne

Anne Heche: Rodzina zmarłej aktorki pozwana do sądu przez ofiarę wypadku

Hanna Englert studiowała w USA. Dlaczego wróciła do Polski

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Jamie Lee Curtis | Rybka zwana Wandą

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy