Reklama

"Pan T.": Ostatni kinowy występ Kazimierza Kutza

W nowym filmie Marcina Krzyształowicza "Pan T." w jednej ze scen zobaczymy osobliwe trio: satyryka Jacka Fedorowicza, reżysera Kazimierza Kutza i profesora ekonomii Jacka Balcerowicza. Dla zmarłego w grudniu 2018 roku Kazimierza Kutza był to ostatni kinowy występ, reżyser pożegnał się z kinem w charakterystyczny dla siebie sposób - z przekleństwami na ustach.

Jacek Fedorowicz, Leszek Balcerowicz i Kazimierz Kutz w filmie 'Pan T."

Bezbronni wobec wrogiego inteligentom systemu trzej mistrzowie malują żyrafy i rozmawiają o filozofii. Wszystko na porannej zmianie pod czujnym okiem nadzorcy (Jacek Braciak), który głównego bohatera filmu, granego przez Pawła Wilczaka, zaprasza także na dyskusje o nerkach czy prostacie.

Reklama

W  filmie "Pan T.", oprócz powracającego na wielki ekran charyzmatycznego Pawła Wilczaka i nagrodzonego w Gdyni za drugoplanową rolę męską Sebastiana Stankiewicza, zobaczymy także innych wspaniałych aktorów, w tym Eryka Lubosa, Wojciecha Mecwaldowskiego, Bartłomieja Topy, Jerzego Bończaka, Jana Nowickiego czy Zdzisława Wardejna. 

Akcja filmu rozgrywa się w 1953 roku w powstającej z powojennych ruin Warszawie. Wszechobecna niepewność, donosy i kontrola oswajane są wódką i dobrym towarzystwem, w podziemiach kościoła daje się słyszeć jazz, a przypadkowe spotkanie w toalecie z I sekretarzem Bolesławem Bierutem może zakończyć się niespodziewaną nietrzeźwością - to wszystko zna z własnego doświadczenia niejaki Pan T. (Paweł Wilczak) - uznany pisarz, który mieszka w hotelu dla literatów.

Mężczyzna utrzymuje się z korepetycji dawanych pięknej maturzystce, z którą łączy go płomienny romans. Pewnego dnia do sąsiedniego mieszkania wprowadza się chłopak z prowincji, który marzy o karierze dziennikarza. Pan T. staje się dla niego mistrzem i nauczycielem. Życie głównego bohatera nabierze tempa, gdy władze zaczną podejrzewać go o niecne zamiary wysadzenia Pałacu Kultury i Nauki, ponętna uczennica zaszokuje go niespodziewanym wyznaniem, a Urząd Bezpieczeństwa zacznie śledzić każdy jego ruch. W tej rzeczywistości pełnej absurdów trudno będzie zachować powagę.

"Chociaż akcja rozgrywa się w Polsce stalinowskiej, to nie zrobiliśmy filmu historycznego. Przeciwnie, 'Pan T.' jest utworem na wskroś aktualnym, rezonującym z otaczającą nas rzeczywistością. To wywiedziona z ducha Kafki i Bułhakowa uniwersalna przypowieść o przyjaźni i miłości, a przede wszystkim o sytuacji artysty w czasach zniewolenia" - tłumaczą twórcy filmu, reżyser Marcin Krzyształowicz oraz scenarzysta Andrzej Gołda.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Pan T. | Kazimierz Kutz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje