"Noce i dnie": Scena kręcona pod wpływem? Jan Englert ujawnia!
Oprac.: Sylwia Pyzik
Książka pt. "Bez oklasków", czyli wywiad-rzeka z Janem Englertem, przynosi sensacyjną informację dotyczącą kulis powstania filmu "Noce i dnie". Aktor w kultowej produkcji w reżyserii Jerzego Antczaka wcielił się w działacza niepodległościowego Marcina Śniadowskiego, ukochanego córki Niechciców. Teraz zdradził, że pewnego razu, kiedy na planie panował zastój, z nudów wypił co najmniej pół butelki wódki, gdyż wydawało mu się, że tego dnia zdjęć już nie będzie. Jednak o piątej nad ranem wezwano go na plan.
Jan EnglertMateusz WlodarczykAgencja FORUM
Jan Englert przyznaje otwarcie, że jeśli zdarzały mu się kiedyś alkoholowe wyskoki, to później "przez dwie doby nie mógł podnieść głowy z poduszki". Nie ukrywa też, że o ile "wszyscy po libacji następnego dnia są trzeźwi", to do niego "kac dopiero zaczyna się powoli dobierać". Jego niedyspozycje były tym większe, że w młodości palił trzy paczki papierosów dziennie.
W filmie jest scena, w której Śniadowski przemawia na zebraniu konspiracyjnym. Zdjęcia kręciliśmy w Jabłonnie. Przywieźli nas na plan, czekałem, a gdzieś koło pierwszej w nocy uznałem, że zdjęcia już się nie odbędą, i z nudów wypiłem co najmniej pół butelki wódki
To było w pałacu w Jabłonnie, w którym bar działał cały czas. (...) Tymczasem nieoczekiwanie o piątej nad ranem wezwano nas na plan. Byłem nieźle wstawiony, miałem spierzchnięte usta. Ale co znaczy silna wola! Moje pojawienie się zostało przyjęte bez komentarzy, ale kiedy tę scenę zobaczyłem na ekranie, to przecież widziałem, że byłem urżnięty. Pamiętam, że trzymałem się resztką sił i woli, żeby móc ten tekst wypowiedzieć. Widocznie udało mi się jakoś zebrać. Zresztą, zawsze miałem bardzo mocną głowę i słabą wątrobę
Książka "Bez oklasków", w której Jan Englert przede wszystkim podsumowuje swoje życie zawodowe, ukazała się nakładem Wydawnictwa Otwartego.
Ostatnio aktora możemy oglądać w drugim sezonie serialu TVN "Diagnoza". Dlaczego zgodził się na występ w telewizyjnej produkcji?
- Bo już tęskniłem do pracy z kamerą. Kolejny raz zmusza mnie pani do szczerości, więc się przyznam, że mam niewiele dobrych ofert filmowych. Tylko od czasu do czasu coś dostaję, ale zazwyczaj te role są żenujące. Ostatnia ciekawa propozycja w filmie trafiła mi się prawie dziesięć lat temu, gdy kręciłem "Tatarak" - przyznawał w rozmowie z "Tele Tygodniem".
W "Diagnozie" spotkał się na planie z córką Heleną. - Nigdy nie rozmawiamy w domu o zawodzie. Helena nie pyta mnie o opinię, o to, czy dobrze lub źle gra. Nigdy nie poprosiła mnie nawet, bym obejrzał jej rolę - zastrzega aktor.Tomasz UrbanekEast News
Od końca lat siedemdziesiątych Englert zajmuje się także reżyserią. Wyreżyserował m.in.: "Norę" Ibsena w Teatrze Ochoty; w Teatrze Polskim: "Matkę", "Bezimienne dzieło" i "Onych" Witkacego oraz "Kordiana" Słowackiego; "Zmowę świętoszków" Bułhakowa (1996) w Teatrze Powszechnym; w Teatrze Telewizji, m.in.: "Irydiona" Krasińskiego; "Hamleta" i "Juliusza Cezara" Shakespeare'a; "Dziady" Mickiewicza, "Adwokat i róże" Szaniawskiego.
W 2003 r. objął funkcję dyrektora artystycznego Teatru Narodowego. Jest także wykładowcą warszawskiej Akademii Teatralnej (dawniej PWST). Pełnił w niej funkcję dziekana wydziału aktorskiego (1981-1987) i rektora (1987-1993 i 1996-2002).Jacek Dominski Reporter
Żoną aktora jest młodsza o 25 lat Beata Ścibakówna. Gdy się poznali, on był rektorem i wykładowcą Akademii Teatralnej, ona - jego studentką.
Wcześniej Englert był żonaty z aktorką Barbarą Sołtysik, z którą studiował na jednym roku w warszawskiej PWST. Małżeństwo pary przetrwało 33 lata. Barbara Sołtysik często powtarzała, że Jan Englert jest „zbyt przystojny na męża”.Zenon ZyburtowiczEast News
Do tego, że został aktorem, w dużym stopniu przyczynił się Janusz Morgenstern wybierając go do roli łącznika "Zefira" w "Kanale" Andrzeja Wajdy. Aktor, reżyser, pedagog i dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie Jan Englert w piątek, 11 maja, kończy 75 lat.
Popularność przyniosły mu serialowe role. Englert grał m.in. w "Polskich drogach" Janusza Morgensterna (1976), "Nocach i dniach" Jerzego Antczaka (1977), "Lalce" Ryszarda Bera (1977), "Rodzinie Połanieckich" Jana Rybkowskiego (1978), "Matkach, żonach i kochankach" Juliusza Machulskiego (1995).
Englert wcielił się też w Zygmunta, jednego z głównych bohaterów "Kolumbów" Janusza Morgensterna (1970), czteroczęściowej ekranizacji powieści Romana Bratnego o młodych żołnierzach Armii Krajowej walczących w powstaniu warszawskim w 1944 roku oraz Rajmunda Wrotka - operatora Polskiej Kroniki Filmowej, a później reżysera filmów dokumentalnych - w serialu "Dom" Jana Łomnickiego (1980-2000). Dowcipne powiedzonka Mundka bardzo szybko stały się własnością publiczności i weszły do języka potocznego.
Urodził się 11 maja 1943 w Warszawie. Warszawską PWST skończył w 1964 roku. Grał m.in. w przedstawieniach Erwina Axera, Jerzego Kreczmara, Kazimierza Dejmka, Jerzego Grzegorzewskiego, Macieja Prusa, Kazimierza Kutza, Jerzego Jarockiego, Mai Kleczewskiej.
Do jego największych kreacji krytycy teatralni zaliczyli Leona Węgorzewskiego w "Matce" Witkacego (1970), Vatzlava w "Vatzlavie" Sławomira Mrożka (1982), Konrada w "Wyzwoleniu" Stanisława Wyspiańskiego (1982), Gustawa w "Ślubach panieńskich" Aleksandra Fredry (1984), Bartodzieja w "Portrecie" Sławomira Mrożka (1987), Ryszarda III w sztuce Williama Szekspira (1993). Na scenie Teatru Narodowego zagrał Szekspirowskiego Króla Leara (1998), Czechowowskiego Gajewa w "Wiśniowym sadzie" (2000), Fredrowskiego Łatkę w "Dożywociu" (2001).
"Pamiętam, że wszedł rano z nauczycielką do klasy, popatrzył po twarzach i wskazał na mnie. Byłem przekonany, że chodzi o to, że tego dnia zapomniałem kapci dDariusz GórskiFotonova
Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.