Urodzony 8 lipca 1993 roku Corenswet ukończył w 2016 roku prestiżową Juilliard School. Wcześniej występował w teatrze oraz amatorskich filmach i serialach internetowych. Później pojawiał się gościnnie między innymi w "Elementary", "House of Cards" i "Wyborach Paytona Hobarta". Następnie przyszły małe role, między innymi w horrorze "Pearl" i katastroficznym "Twisters".
"Superman". David Corenswet marzyło tej roli od lat
W 2019 roku Corenswet udzielił wywiadu dla "Entertainment Weekly" przy okazji swojego występy w serialu "Hollywood" Ryana Murphy’ego. Zwrócił wtedy uwagę, że jest podobny do Henry’ego Cavilla, który wówczas wcielał się w Supermana. Dodał także, że bardzo chciałby przejęć tę rolę po Brytyjczyku.
"Zauważyłem nasze podobieństwo, zanim zaczęto pisać o tym w mediach społecznościowych. Jednak moją największą ambicją jest zagranie roli Supermana. Bardzo chciałbym, żeby ktoś spróbował zrobić radosną wersję opowieści o tym superbohaterze. Uwielbiam mroczne i twarde podejście Henry’ego Cavilla, ale chciałbym, żeby kolejny film o Supermanie był bardzo jasny i optymistyczny" – mówił Corenswet, nieświadomy, że sześć lat później jego życzenia się spełnią.
W rozmowie z "Heart" aktor przyznał zresztą, że zwrócił się do Cavilla oraz Tylera Hoechlina, który zagrał superbohatera w serialu "Superman & Lois", o wskazówki. "Miałem przyjemność wymienić z nimi korespondencję. Byli bardzo wspierający i mieliśmy przemiłą wymianę zdań. Mam nadzieję, że kiedyś ich poznam" - mówił dla "Heart". "Obaj powiedzieli mi swoimi słowami, że nie będą próbowali dawać mi żadnych porad. Myślę, że to bardzo w stylu Supermana".
"Wzmocnili moją wiarę w siebie i dali znać, żebym dobrze się bawił. Co też jest bardzo w stylu Supermana" – kontynuował aktor.

David Corenswet pokonał do roli Supermana ponad 400 aktorów
W czasie castingu do roli następcy Cavilla Gunn przesłuchał ponad 400 aktorów. Corenswet zjawił się na nim pierwszego dnia. Reżyser kojarzył go z horroru "Pearl" Ti Westa, w którym zagrał on operatra kinowego, romansującego z główną bohaterką. "To świetny film. Zobaczyłem postać, którą nazywali po prostu Operatorem, i pomyślałem, że ten gość wygląda jakby mógłby być Supermanem. Sprawdziłem go w serwisie IMDb i poprosiłem, żeby ktoś go tutaj ściągnął" – przyznał Gunn w rozmowie z JM Video Club. Zdradził także, że Corenswet nie był jego faworytem. Wymarzył sobie innego aktora, który nie wypadł jednak najlepiej podczas przesłuchania. Tymczasem Operator z "Pearl" był "niesamowity" i "zabawny".
"Myślę, że pod wieloma względami ja i James jesteśmy stworzeni dla siebie" – przyznał aktor w rozmowie z magazynem "GQ". Od razu przypadł mu do gustu sposób pracy Gunna, który wydaje głośne polecenia w czasie sceny. Większość reżyserów instruuje aktorów między ujęciami. "Gdy to się zaczęło, wiedziałem, że wszystko będzie dobrze, bo tak strasznie potrzebuję reżysera. Inaczej nie wiem, co robię. […] Potrzebuję reżysera, który wie, czego chce i potrafi to jasno wyrazić. Jeśli jestem kiepski, powiedz mi, że jestem kiepski, a potem razem popracujemy, żebym wypad dobrze".

"Gdy skończyliśmy zdjęcia, poszliśmy świętować i James – wydaje mi się, że pod wpływem chwili – powiedział mi, co o mnie myśli. Stwierdził bardzo miłą rzecz. ‘Jesteś filmowcem, chcesz być zaangażowany w powstanie filmu i zrobisz wszystko, by wyszedł on jak najlepiej’" – przyznał Corenswet. "Potem dodał: ‘jesteś też jak dzieciak, który wtyka paluchy do kontaktu i trzeba mu dać po łapach, żeby tego nie robił’".
Gunn także przyznał, że bardzo dobrze dogaduje się z filmowym Supermanem. "Czasem jego pytania są świetne, bo widzę, że chce wypaść lepiej, a dzięki temu film też będzie lepszy. Czasem zada jednak o jedno pytanie za dużo i mam takie: ‘Jezu, David, przestań, daj odpocząć’. Piękne jest to, że David zna siebie i wie, kiedy przekroczy moją granicę. Gdy mówię mu, żeby zamknął ryj, nie bierze tego do siebie".

David Corenswet. Największa gwiazda filmowa na świecie
Gunn, który wypromował Chrisa Pratta dzięki swoim "Strażnikom Galaktyki", nieskromnie przyznał, że wróży Corenswetowi podobną karierę. "Jestem bardzo dobry w znajdowaniu ludzi, którzy w przyszłości staną się gwiazdami. Myślę, że David Corenswet jest największą gwiazdą filmową na świecie, tylko nie wszyscy jeszcze o tym wiedzą. […] Jest niewielu aktorów, którzy mają talent, wyczucie komedii, a jednocześnie są nieziemsko przystojni" – mówił reżyser nowego "Supermana" w rozmowie ze stacją CNN.
Czas pokaże, czy jego przewidywania okażą się sprawdzą. Jedno jest pewne – fani pokochali Corensweta w roli Supermana i nie mogą się doczekać, gdy znów wcieli się w rolę Ostatniego Syna Kryptona.










