Reklama

Reklama

Morgan Freeman: Im starszy, tym lepszy

Jest jednym z najbardziej znanych i utytułowanych amerykańskich aktorów. W swojej karierze wcielał się m.in. w postać prezydenta USA, Nelsona Mandeli oraz... Boga. Skazą na wizerunku gwiazdora jest jednak oskarżenie go przez kilka kobiet o molestowanie seksualne. W środę Morgan Freeman obchodzi 85. urodziny.

Jest jednym z najbardziej znanych i utytułowanych amerykańskich aktorów. W swojej karierze wcielał się m.in. w postać prezydenta USA, Nelsona Mandeli oraz... Boga. Skazą na wizerunku gwiazdora jest jednak oskarżenie go przez kilka kobiet o molestowanie seksualne. W środę Morgan Freeman obchodzi 85. urodziny.
Morgan Freeman /Eric Robert/Sygma /Getty Images

Urodzony w Memphis Freeman pierwsze kroki w zawodzie aktora stawiał na deskach teatralnych, grając w licznych tzw. off-broadwayowskich sztukach. Popularność przyniósł mu udział w programie dla dzieci "The Electric Company" , nadawanym w latach 1971 - 1977. Jego filmowym debiutem był "Lombardzista" (1964), gdzie pojawił się jako... anonimowy przechodzień na ulicy.

Kariera Freemana w Hollywood nabrała tempa ponad dwadzieścia lat później. To wtedy, w 1987 roku, wystąpił w świetnie przyjętym filmie "Cwaniak", za rolę w którym otrzymał nominację do Złotego Globu i Oscara.

Reklama

Morgan Freeman: Oscar za wszelką cenę

Za rolę szofera Hoke'a Colburna w filmie "Wożąc panią Daisy" (1989) Bruce'a Beresforda zgarnął pierwszy w karierze Złoty Glob (oraz kolejną nominację do Oscara).

Kolejną wyróżnioną nominacją do Oscara kreację Freeman stworzył w filmie "Skazani za Shawshank", nakręconym przez Franka Darabonta na podstawie prozy Stephena Kinga.

Upragnioną statuetkę (w kategorii "najlepszy aktor drugoplanowy") otrzymał jednak dopiero w 2005 r., za wyreżyserowany przez Clinta Eastwooda film "Za wszelką cenę", w którym zagrał byłego boksera, Andy'ego Duprisa.

Ostatnią wielką rolą Morgana Freemana pozostaje kreacja Nelsona Mandeli w biograficznym filmie Clinta Eastwooda "Invictus: Niepokonany" (2009), za którą aktor otrzymał piątą i, jak na razie ostatnią, nominację do Oscara.

Ważne miejsce w filmografii Freemana zajmuje również mroczny thriller Davida Finchera "Siedem" (1995), w którym stworzył niezapomnianą parę z Bradem Pittem. Wyjątkowe połączenie kryminału, horroru i klimatu spod znaku kina noir sprawiło, że "Siedem" to dziś dla wielu film kultowy; Freeman i Pitt otrzymali za swe role nominację do Filmowych Nagród MTV w kategorii "najlepszy ekranowy duet".

Morgan Freeman: Im starszy, tym sławniejszy

Freemanowi zdarzały się też wpadki. Kevin Costner namówił go do udziału w "Robin Hoodzie: Księciu złodziei" (1991). Warto jednak odnotować, że ani razu w karierze nie otrzymał nominacji do Złotej Maliny.

W komedii "Bruce Wszechmogący" (2003) zagrał samego... Boga. 13 lat później aktor wziął udział w dokumentalnym cyklu National Geographic Channel "W poszukiwaniu Boga z Morganem Freemanem", w którym szukał odpowiedzi na pytanie, jak wiara ukształtowała naszą cywilizację. 

"W ciągu kilku ostatnich miesięcy (...) próbowałem znaleźć odpowiedzi na pytania dotyczące wielkiego misterium wiary. Intonowałem modlitwę w meczecie w Kairze, uczyłem się medytacji pod okiem buddyjskiego duchownego, dyskutowałem o Galileuszu z przewodniczącym Papieskiej Akademii Nauk. W niektórych miejscach znalazłem odpowiedzi, a inne przyniosły nowe pytania. Nieustannie towarzyszyła mi myśl, że przyglądamy się czemuś, co wymyka się naszemu zrozumieniu" - tak Freeman mówił o pracy nad programem.

W filmie "Choć goni nas czas" (2007) Morgan Freeman zagrał mechanika samochodowego, który dowiaduje się, że ma raka. Razem z ekscentrycznym miliarderem (Jack Nicholson), któremu również nie zostało wiele dni życia, decydują się na zrobienie rzeczy, o których marzyli przez całe życie. Jedną z nich jest skok ze spadochronem. "Chce pani wiedzieć, co tak naprawdę myślę o starości? Dochodzę do wniosku, że wraz z upływem czasu coraz więcej osób poznaje mój aktorski dorobek. Im jestem starszy, tym jestem sławniejszy. Czego chcieć więcej?"- mówił 5 lat temu reporterce "New York Timesa", Cindy Pearlman.

Morgan Freeman jak "obrzydliwy wujek"?

W 2018 roku osiem kobiet oskarżyło Morgana Freemana o molestowanie lub niewłaściwe zachowanie. Kolejne osoby potwierdziły, że były świadkami nieprzyzwoitych wybryków aktora.

Jedna z kobiet wyznała, że podczas pracy nad filmem "W starym, dobrym stylu", Freeman głośno komentował jej figurę i ciągle próbował ją dotykać, nie pytając jej o zdanie. Wielokrotnie próbował też podnieść jej spódnicę, "by zobaczyć, czy ma bieliznę".

Aktor miał także sobie pozwalać na takie zachowania nie tylko na planie filmowym, ale też w biurze swojej firmy producenckiej Revelations Entertainment.

"Komentował nasz wygląd, nasze ciała" - opowiada jedna z poszkodowanych. "Wiedzieliśmy, że jak będzie w pobliżu, to żadna nie może mieć bluzki podkreślającej piersi, ani niczego obcisłego" - dodaje. Żadna z kobiet nie zgłaszała tego wcześniej, gdyż wszystkie obawiały się o swoją pracę.

Jedna ze współpracownic Freemana wspominała, że kiedy go poznała, aktor obejrzał ją, po czym zapytał: "Jak podchodzisz do sprawy molestowania seksualnego"?

"Inni współpracownicy opowiadali, że Freeman często zachowywał się jak 'obrzydliwy wujek'. Raz widziałem, jak podszedł do stażystki i zaczął ją masować. Cała się zaczerwieniła i próbowała się wyswobodzić"  - opowiadała.

Aktor w odpowiedzi na te oskarżenia wystosował przeprosiny. "Każdy, kto mnie zna lub ze mną pracował, wie, że nie jestem kimś, kto chce kogoś obrazić lub sprawić, że ktoś poczuje się niekomfortowo" - napisał Freeman w oświadczeniu przesłanym do magazynu "Variety". "Przepraszam każdego, kto poczuł przez mnie dyskomfort - nie było to nigdy moim celem" - podkreślił. 

Na czarnej liście Kremla

W 2022 roku Freeman znalazł się na opublikowanej w sobotę przez "The Washington Post" liście 963 Amerykanów, którzy otrzymali dożywotni zakaz wjazdu na teren Federacji Rosyjskiej.  

Kreml umieścił Freemana na wspomnianej czarnej liście z powodu filmiku, w którym, jak czytamy w uzasadnieniu, "oskarżał Rosję o spiskowanie przeciwko Stanom Zjednoczonym i wzywał do walki z naszym krajem". Mowa o opublikowanym we wrześniu 2017 roku nagraniu zarejestrowanym na potrzeby akcji społecznej autorstwa organizacji pozarządowej Committee to Investigate Russia. Gwiazdor "Skazanych na Shawshank" powiedział w owym filmiku, że Władimir Putin "wdrożył wojnę cybernetyczną mającą na celu zaatakowanie światowych demokracji, a zwłaszcza swojego największego wroga, jakim są Stany Zjednoczone". "Zostaliśmy zaatakowani. Jesteśmy w stanie wojny" - stwierdził wówczas Freeman.

Zobacz też:

Ten film wywołał w Polsce skandal. Teraz okazuje się, że to nie koniec

Erotyczne sceny i śmiałe sesje? Tak zaczynała polska gwiazda

Był u szczytu sławy, gdy zniknął. Kariera zniszczona przez seks

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Freeman Morgan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL