"Kiedy gasną światła": Lęk przed ciemnością

Film "Kiedy gasną światła" trafił na płyty Blu-ray i DVD 23 listopada /materiały dystrybutora

Producent James Wan, twórca kultowej "Piły", przedstawia przerażającą opowieść o nieznanym złu, które czai się w ciemnościach. Film "Kiedy gasną światła", w którym główne role zagrali Teresa Palmer, Gabriel Bateman, Billy Burke i Maria Bello, jest już dostępny na płytach Blu-ray i DVD.

Kiedy Rebecca (Teresa Palmer) opuściła rodzinny dom, myślała, że wraz z nim pozostawiła za sobą lęki z dzieciństwa. Dorastając, nigdy nie miała całkowitej pewności, co było prawdziwe, a co nie, zwłaszcza kiedy gasły światła. Teraz jej młodszy brat, Martin (Gabriel Bateman), jest świadkiem tych samych niewyjaśnionych i przerażających sytuacji, które kiedyś wystawiały na próbę jej zdrowie psychiczne i zagrażały bezpieczeństwu. Przerażająca istota w tajemniczy sposób związana z matką rodzeństwa, Sophie (Maria Bello), ponownie pojawiła się w ich życiu. Tym razem jednak, w miarę jak Rebecca zbliża się do odkrycia prawdy, nie ma wątpliwości, że ich życiu zagraża niebezpieczeństwo... zwłaszcza kiedy gasną światła. 

Reklama

- Wszyscy panicznie boimy się ciemności. Jako dzieci żyliśmy w przekonaniu, że coś ukrywa się w szafie albo pod łóżkiem. To poczucie zostaje z nami na zawsze. Nie ma na to rady. Film opiera się na tym prostym założeniu, co sprawia, że jest tak wyjątkowy - mówi James Wan, producent filmu "Kiedy gasną światła". - Chyba od zawsze ludzie bali się ciemności. Nawet ja czuję ten lęk w kościach - dodaje reżyser David F. Sandberg.

Sandberg, który horrorem "Kiedy gasną światła" debiutuje na dużym ekranie, napisał scenariusze do wielu wyreżyserowanych przez siebie filmów krótkometrażowych o wywołujących gęsią skórkę tytułach "Closet Space" czy "Attic Panic". Przysporzyły mu one rzeszę internetowych wielbicieli, którzy oczekują, że śmiertelnie ich przerazi. Film "Kiedy gasną światła" został nakręcony na podstawie najnowszego krótkometrażowego horroru Sandberga o tym samym tytule. 

Scenariusz do pełnometrażowej produkcji napisał Eric Heiserrer, autor fabuły horrorów "Oszukać przeznaczenie 5" oraz nowej wersji "Koszmaru z ulicy Wiązów". - To kino na najwyższym poziomie, które obudziło we mnie instynkt samozachowawczy, odwołując się do pierwotnych lęków w niezwykle realistyczny sposób. Myślę, że przeświadczenie o tym, że wszystko, co porusza się w ciemności, ma złe intencje, narodziło się w głowach naszych przodków. Przekonanie to stało się punktem wyjścia dla całej historii - powiedział autor po obejrzeniu krótkometrażowego filmu Sandberga.

Filmowcy nie zamierzali kręcić zwykłego remake’u krótkometrażówki, tylko wykorzystać obecnego w niej demona z jego własną upiorną logiką i określonym planem działania. - Stworzyliśmy zupełnie nową mitologię dla tej postaci. David wymyślił kilka przerażających sytuacji w swoim stylu, a ja zacząłem eksperymentować ze światłem i ciemnością w nowy, niekonwencjonalny sposób - wyjaśnia Eric Heisserer.

Twórcy długo zastanawiali się, jak ukazać w filmie istotę, która pojawia się tylko w ciemności, oraz to, jak stara się zniszczyć każdego, kto stanie na jej drodze. Chociaż cała historia jest dobrze przemyślana, film "Kiedy gasną światła" zyskuje dodatkową głębię i mroczny klimat, oferując widzom bohaterów, którzy nie są jedynie ofiarami, ale raczej wielowymiarowymi postaciami, z którymi widzowie mogą się identyfikować, współczuć im i kibicować.

W pierwszych scenach filmu przeważa wątek Rebeki, granej przez Teresę Palmer, która mieszka w centrum miasta. Jako młoda dziewczyna, po nieoczekiwanym odejściu ojca, uciekła z domu ze względu na coraz trudniejsze i bardziej napięte relacje z matką, Sophie. Od tego czasu kobiety nie utrzymywały ze sobą kontaktu. Do powrotu do domu, w którym nigdy nie czuła się do końca mile widziana, skłonił ją dopiero 10-letni przyrodni brat Martin. Chłopak zaczął cierpieć na bezsenność i doświadczać niebezpiecznych incydentów, dlatego zwrócił się do niej o pomoc.

Sophie się nie zmieniła. Grana przez Marię Bello matka rodziny i była pacjentka zakładu psychiatrycznego nadal walczy z przytłaczającą ją depresją, która niegdyś doprowadziła do oddania jej pod opiekę specjalistów. Obecnie większość czasu spędza w półmroku swoich pokoi. Jest głównym obiektem zainteresowania brutalnej, niebezpiecznej siły, od której Rebecca próbowała uciec wiele lat temu. Jeszcze dziwniejszy jest fakt, że Sophie zdaje się komunikować ze starą przyjaciółką, Dianą, którą niekiedy można usłyszeć, gdy porusza się po domu, ale nigdy zobaczyć - nie licząc jej cienia czającego się w ciemnościach.

- Jestem wielką fanką horrorów, więc ogromnie się cieszyłam, że mogę wziąć udział w tej produkcji. Jest przerażająca. Diana to uosobienie waszych koszmarów. To naprawdę najstraszniejsza istota, jaką można sobie wyobrazić. Jest ucieleśnieniem zła, począwszy od wyglądu, a skończywszy na sposobie, w jaki wchodzi w interakcje z bohaterami filmu. To istota rodem z koszmarów - mówi odtwórczyni głównej roli Teresa Palmer.

Jednak "Kiedy gasną światła" nie jest kolejnym horrorem, którego jedynym zadaniem jest przestraszyć widza. To także, a może przede wszystkim, opowieść o rodzinnej miłości. - Jeśli odłoży się na bok elementy charakterystyczne dla horroru i spojrzy na samych bohaterów, dostrzeże się obraz rodziny, której członek walczy z chorobą, oraz jak ta sytuacja oddala od siebie kochających się ludzi. Tym, co w pierwszej kolejności skłoniło Rebekę do opuszczenia rodzinnego domu, były problemy jej matki. Teraz zdaje sobie sprawę z tego, że sprawa może być o wiele poważniejsza, niż myślała, ponieważ w grę wchodzi nadprzyrodzona, zła do szpiku kości istota, nad którą nie ma kontroli - wyjaśnia producent Lawrence Grey.

Zdjęcia do horroru "Kiedy gasną światła" rozpoczęły się w czerwcu 2015 roku i trwały do 5 sierpnia. Biorąc pod uwagę pragnienie filmowców, aby film był możliwie naturalny i realistyczny obraz został prawie w całości nakręcony w plenerze w dzielnicy Highland Park w północno-wschodniej części Los Angeles oraz w innych autentycznych lokalizacjach znalezionych w centrum miasta. Przy realizacji zdjęć ponownie współpracowali ze sobą twórcy filmowi, którzy mieli okazję już wcześniej pracować z producentem Jamesem Wanem, niektórzy wielokrotnie, w tym operator Marc Spicer, scenografka Jennifer Spence, projektantka kostiumów Kristin M. Burke i charakteryzatorka Eleanor Sabaduquia.

- To było surrealistyczne doświadczenie, widzieć tak wiele osób pracujących nad czymś, co początkowo było tylko dwuipółminutowym filmem krótkometrażowym, nakręconym przy zerowym budżecie przeze mnie i moją żonę w naszym mieszkaniu. Rok później pracują nad nim ludzie malujący ściany, zespoły charakteryzatorskie, specjaliści od efektów wizualnych, kolesie wiercący dziury w suficie... to czyste szaleństwo. To spełnienie marzeń każdego początkującego filmowca - mówi reżyser David F. Sandberg.

Charakteryzacja, która pomogła zdefiniować Dianę, składała się z trzech warstw, reprezentujących trzy etapy jej ukazywania się: od początkowego, ulotnego czarnego cienia, poprzez bardziej szczegółową sylwetkę, aż po szkaradną postać, którą była naprawdę. Przez cały okres realizacji zdjęć aktorka Alicia Vela-Bailey nosiła czarny kombinezon z fakturą zakrywający całe ciało, a także czarną perukę, makijaż pokrywający jej ręce i twarz oraz zaciemnione gogle, przypominające okulary zakładane w solarium, z cienkimi soczewkami, przez które mogła widzieć, zasłaniając oczy przed kamerą. Drugi etap oznaczał umieszczenie dodatkowych protez w bardziej wyrzeźbionym kombinezonie, ze śladami uszkodzeń i zniekształceń. Etap trzeci wymagał około siedmiu godzin przygotowań oraz skorzystania z usług zespołu składającego się niekiedy z aż czterech charakteryzatorów specjalizujących się w efektach specjalnych.

- Wyobrażaliśmy ją sobie z przezroczystą skórą w pewnych miejscach, ukazującą mięśnie i kości, co udało im się cudownie odtworzyć. Ma długie, wyciągnięte palce. Podkreślono także jej kości biodrowe i łokcie, aby wyglądała na chudszą, ponieważ kiedy sprawi się, że te cechy są bardziej wyraziste, cała sylwetka wydaje się chudsza. To po prostu przerażająca dziewczyna - mówi David F. Sandberg.

Na ekrany amerykańskich kin horror "Kiedy gasną światła" wszedł 22 lipca 2016 roku, w weekend otwarcia odnotowując w box office wynik na poziomie 21 milionów dolarów, czyli ponad 4 razy większym niż pochłonęła jego produkcja! W sumie, na całym świecie obraz wygenerował w kinach przychód w wysokości  147 milionów dolarów. Film został bardzo dobrze przyjęty przez krytyków.

- David nakręcił ten film w ulubiony przeze mnie sposób. Był w stanie stworzyć film taki jak te, które uwielbiałem, będąc dzieckiem - zabawny, wyważony horror, który przeraża, ale jednocześnie stanowi doskonałą rozrywkę i zostawia cię proszącego o więcej - mówi o swojej najnowszej produkcji James Wan.

- Myślę, że ten film ma potencjał, aby nastraszyć ludzi, ponieważ lęk przed ciemnością to tak naprawdę lęk przed nieznanym, a w tym sensie jest lękiem, który odczuwa każdy z nas. Nie wiesz, co kryje się pod osłoną ciemności, ani czy może po ciebie przyjść. Może okaże się tak przekonujący jak "Szczęki", tyle że zamiast bać się wejść do wody, ludzie będą się bali zgasić światło - dodaje reżyser David F. Sandberg.

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama