- Przez pandemię nie mogłam grać w teatrze i nie miałam pracy. A ja bez aktorstwa po prostu umieram, umierają także odbiorcy - mówi Katarzyna Figura, która zagrała epizodyczną rolę w filmie "The End". Polską produkcję można od 20 sierpnia oglądać na ekranach polskich kin.
Katarzyna Figura twierdzi, że czas pandemii zmusił wiele osób do refleksjiKurnikowski AKPA
Katarzyna Figura spędziła na planie zdjęciowym tylko jeden dzień, ale jak przyznaje, sprawił jej on dużo satysfakcji, bo lockdown był dla niej niezwykle trudnym doświadczeniem. Choć miała więcej czasu dla siebie i swoich bliskich, to bardzo tęskniła za pracą.
Katarzyna Figura o filmie "The End"
Katarzyna Figura cieszy się, że powstał taki film jak "The End", bo porusza on wiele tematów tabu. Jej zdaniem do tej pory żadna polska produkcja nie ukazywała w tak jaskrawy sposób mechanizmów, jakie rządzą "czerwonym dywanem".
- W filmie "The End" gram epizodyczną rolę, ale wydaje mi się, że bardzo ciekawą, bo nakręciłam ją z ogromną dozą improwizacji, jak gdyby na granicy postaci fikcyjnej, ale również bycia sobą, Katarzyną Figurą - mówi agencji Newseria Lifestyle Katarzyna Figura.
Film w reżyserii Tomasza Mandesa w założeniu miał odsłaniać kulisy show-biznesu. Twórcy chcieli udowodnić, że ślepa pogoń za sławą i pieniędzmi nie prowadzi do niczego dobrego. Na boku zostaje rodzina, przyjaciele, a za odniesienie pozornego sukcesu czasem trzeba zapłacić najwyższą cenę.
- Fajnie, że taki film powstał, w dodatku w tych trudnych czasach pandemii, izolacji. Myślę, że brakowało takiej produkcji, nie było też mówienia na te tematy. Parę dni temu moja córka włączyła mi nagle film z lat 90. - "The Game" z Michaelem Douglasem - i jakoś nieprawdopodobnie to się połączyło. Myślę, że może dorośliśmy i że w końcu jesteśmy w stanie, mówię o nas, o Polakach, skonfrontować pewne schematy, pewne działania, w które wchodzimy i które niekoniecznie są dla człowieka dobre - mówi Katarzyna Figura.
Katarzyna Figura w sztuce "Fedra" Racine'a w reżyserii Grzegorza WiśniewskiegoPrzemysław Świderski Gallo Images Poland
"Czas pandemii zmusił wiele osób do refleksji"
Aktorka wspomina, że poprzez obostrzenia związane z sytuacją epidemiologiczną producenci filmowi musieli wykorzystywać luki, w których można było pozwolić sobie na coś więcej. Wtedy starali się ten czas jak najefektywniej zagospodarować i nadrobić wszystkie zaległości.
- Mój jeden dzień zdjęciowy na planie "The End" był w sierpniu ubiegłego roku, więc byliśmy przez moment otwarci, czyli byliśmy pomiędzy. Równocześnie ja byłam na zdjęciach jeszcze do dwóch czy trzech innych filmów, tak że to się bardzo dobrze ułożyło. Nie wiem, co będzie jesienią, póki co powinniśmy się cieszyć tym, że kina i teatry są otwarte, że możemy działać, bo za chwilę może być inaczej. A jednocześnie bez kultury po prostu naprawdę polegniemy - mówi.
Rok 1997 był dla niej szczególnie trudny - jako kobiety i aktorki. Gwiazda bardzo przeżyła swe 35. urodziny, a jej hollywoodzka kariera nie rozwijała się tak, jakby sobie tego życzyła. Dlatego propozycja Jerzego Stuhra, aby zagrała w jego filmie "Historie miłosne", spadła jak z nieba. Po kilku latach spędzonych w Los Angeles, aktorka zdała sobie sprawę, że wielkie role czekają na nią tylko w Polsce.
AKPA
Od tamtej pory Figura stała się jedną z największych gwiazd polskiego kina. Były to kobiety naiwne, epatujące erotyzmem i podkreślające swoją seksualność, jak w "Kingzajsie" (1987) Juliusza Machulskiego.
Rola "superblondyny" w "Porno" Marka Koterskiego umocniła wizerunek Kasi Figury jako pierwszej seksbomby i przyniosła jej jeszcze większą popularność.
Role te przyniosły aktorce duże uznanie publiczności. Po sukcesach w Polsce Figura postanowiła spróbować szczęścia w Hollywood. Wśród zagranicznych produkcji z udziałem aktorki znalazły się m.in. epizody w filmach amerykańskiego reżysera Roberta Altmana - "Gracz" (1992) i "Pret-a-porter" (1994) oraz w telewizyjnych produkcjach "Fatal Past" (1993) i "Red Shoes Diary" (1993), hiszpańskim filmie "Estacion Central" (1989) oraz francuskich: "Near Mrs." (1990), "Washing Machine" (1992), "Le joueur d'echecs" (1994) i serialu "Navarro".
W 1990 roku aktorka nawiązała współpracę z reżyserem Andrzejem Kondratiukiem (na zdjęciu) występując w jego "Mlecznej drodze" oraz w filmach "Wrzeciono czasu" (1995) i "Słoneczny zegar" (1997). Następnie zagrała w "Autoportrecie z kochanką" (1996) Radosława Piwowarskiego, w "Historiach miłosnych" (1997) Jerzego Stuhra i w "Kilerze" (1997) Juliusza Machulskiego. Pojawiła się też w "Szczęśliwego Nowego Jorku" (1997) Janusza Zaorskiego, "Złoto dezerterów" (1998) Janusza Majewskiego, i "Ajlawiu" (1999) Marka Koterskiego.East News/POLFILM
Jedną z postaci, która zmieniła wizerunek aktorki, była Halina Iwanek w filmie "Żurek" Ryszarda Brylskiego z 2003 roku. Figura stworzyła niezwykle przejmującą kreację matki nastolatki, która nie chce zdradzić sekretu, kto jest ojcem jej nowo narodzonego dziecka. Aktorka za tę rolę otrzymała szereg nagród m.in. w 2004 roku Polską Nagrodę Filmową Orzeł za rok 2003.
- Myślę, że to nie tyle ja byłam odważna przyjmując tę rolę, ile reżyser obsadzając mnie w niej. Może znudziło mi się już być atrakcyjną i ładną? - aktorka mówiła po gdyńskim pokazie "Żurku".
W filmie "Yuma"(2012) Piotra Mularuka Figura wcieliła się w postać Halinki, trzęsącej całą okolicą szefową przygranicznego domu publicznego. Reżyser wspominał sytuację, w której aktorka przekroczyła ramy scenariusza: - Kasia Figura w scenie w solarium sama zdjęła gorset, bo uznała, że to potrzebne. I dodaje: - Jeśli aktorzy są inteligentni, jeśli wierzą w przedsięwzięcie, ranga filmu jest inna.
Rola przebojowej Halinki od początku pisana była z myślą o Katarzynie Figurze. - Uwielbiam takie aktorskie wyzwania! - mówi z entuzjazmem aktorka. - Nie dość, że jestem brunetką, to jeszcze wyglądam niczym postać z "Dynastii"! Niemal jak Alexis - śmieje się gwiazda. - Dzięki tym wszystkim jaskrawym kolorom, koronkom, mocnemu makijażowi i fryzurze czuję się niczym aktorka Almodóvara - dodaje Figura.
Jak każda aktorka, także Katarzyna Figura ma na koncie role niegodne jej talentu. O występie w komedii "Wyjazd integracyjny" (2011) zarówno gwiazda, jak i jej fani, chcieliby pewnie jak najszybciej zapomnieć.
Ostatnią kinową rolą Katarzyny Figury pozostaje kreacja w "Paniach Dulskich" (2015) Filipa Bajona. Jej postać przewija się przez cały film - od dziecka po sędziwą staruszkę.
"W środku mnie była wielka ciekawość. Zaproponowałam charakteryzatorowi, by wykonał misterną pracę i postarzył moją twarz, idąc po naturalnych cieniach i zmarszczkach. W ten sposób powstała nowa twarz, którą z ciekawoMarcin Makowski WFDiFmateriały dystrybutora
Katarzyna Figura już dawno udowodniła, że warunki fizyczne to nie największy atut jej aktorskiego rzemiosła. Obchodząca 55. urodziny gwiazda "Pociągu do Hollywood", "Kingsajzu" oraz "Kilera" stworzyła wiele niezapomnianych kreacji.
Figura jest absolwentką Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie, którą ukończyła w 1985 roku. Na ekranie zadebiutowała jeszcze podczas studiów rolą Laury w filmie "Przeznaczenie" (1983) Jacka Koprowicza.
Jako studentkę oglądaliśmy ją też w epizodycznej roli w filmie Wojciecha Jerzego Hasa "Osobisty pamiętnik grzesznika" (1985, na zdjęciu z Anną Dymną).
Jej pierwszą dużą rolą filmową była jednak dopiero postać Once w "Ga, ga. Chwała bohaterom" Piotra Szulkina z 1986 roku. East News/POLFILM
Katarzyna Figura zaznacza, że czas pandemii i związanych z nią zmian w codziennym funkcjonowaniu zmusił wiele osób do refleksji i przewartościowania swojego życia. Pokazał też, że sprawy, które wydają się nam priorytetowe i do których przykładamy dużą uwagę, w jednej chwili mogą się stać zupełnie nieważne.
- Izolacja wymusiła na nas dużo czasu dla samych siebie i to było bardzo fajne. Myślę, że wtedy też dokładnie zobaczyliśmy, co jest nam potrzebne w życiu, a co nie, kto jest potrzebny, kto się sprawdza, a kto nie, gdzie jest prawda, a gdzie jest fałsz. Ale oczywiście w pewnym momencie, kiedy to wszystko było unieruchomione, czyli my aktorzy nie mogliśmy grać w teatrach i nie mieliśmy pracy, to wszystko było dołujące. A ja bez mojej pracy, bez aktorstwa po prostu umieram, a w konsekwencji umiera także odbiorca, publiczność - mówi aktorka.
W latach 2006-2013 Katarzyna Figura była aktorką stołecznego Teatru Dramatycznego, w którym zadebiutowała wysoko ocenioną przez krytykę "Aliną na zachód" Dirka Dobbrowa w reżyserii Pawła Miśkiewicza.
"Aktorka stosuje środki zarówno farsowe (ekstatyczne mycie szyb i klozetu, niczym z reklam środków czyszczących), jak i bardzo subtelne; przyjemnie obserwować, jak zmienia się jej sposób poruszania, tembr głosu, a nawet śmiech – od ciepłego, zmysłowego, poprzez sztuczny i egzaltowany, aż do dziecięco spontanicznego" – pisała w "Tygodniku Powszechnym" Anna R. Burzyńska.TricolorsEast News
W 2013 roku aktorka przeniosła się nad morze i od razu znalazła angaż w Teatrze Wybrzeże. Za "szczególnie istotne przedstawienie" Katarzyna Figura uznaje "Marię Stuart" w reżyserii Adama Nalepy, w którym zagrała królową Elżbietę Tudor.
"Katarzyna Figura kreuje Elżbietę I na kobietę wystraszoną, nieco zagubioną ale przy tym dumną, silną i stanowczą, zdającą sobie sprawę, że tron należy się rywalce" - pisał Łukasz Rudziński, dodając, że to "zdecydowanie najlepsza rola Figury w Teatrze Wybrzeże ".Karolina MisztalReporter
Ostatnią teatralną rolę Katarzyny Figury pozostaje tytułowa kreacja w "Fedrze" Racine'a w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego.
"Rola Fedry pozwoliła mi odciąć i zamknąć pewne kwestie. Dzięki tej roli teraz jestem jakąś nową ja. Do pewnych rzeczy nie ma powrotu. Także do pewnego rodzaju grania. W tego rodzaju doświadczeniach (mam na myśli doświadczenia aktorskie, zawodowe, ale też doświadczenia osobiste i uczuciowe) jest coś trudnego, wręcz drastycznego, a przy tym fascynującego, gdy nasze granie przemawia do innych. Czuję wielką wagę tego doświadczenia"- aktorka mówiła w rozmowie z Łukaszem Rudzińskim dla magazynu "Teatr".
"Nie ukrywam, że propozycje grania w filmach i serialach, które jeszcze niedawno przyjęłabym choćby dla pieniędzy, dzisiaj już dużo mniej mnie interesują" - zakończyła Figura.Przemysław Świderski Gallo Images Poland
W 2013 roku Katarzyna Figura występowała na deskach Teatru Polonia w monodramie "Kalina", będącym próbą ocalenia od zapomnienia postaci Kaliny Jędrusik.
"Kto lepiej od Katarzyny Figury mógłby zagrać Kalinę Jędrusik? Obie seksowne, z ciała uczyniły – a może właściwiej: pozwoliły uczynić – główny atut swojego aktorstwa, co stało się pułapką" - pisała w "Polityce" Aneta Kyzioł. Joanna KossakEast News
W spektaklu Krystiana Lupy "Persona. Tryptyk / Marilyn" na deskach Teatru Dramatycznego Figurę oglądaliśmy jako Paulę Strasberg - żonę słynnego nauczyciela aktortwa Lee Strasberga i przyjaciółkę Marilyn Monroe (Sandra Korzeniak). W rozmowie z "Gazetą Wrocławską" aktorka określiła ją jako "wymarzoną rolę", dodając, że możliwość występu u Krystiana Lupy była dla niej lekcją życia.
"Praca nad tym spektaklem była bardzo trudna, w trakcie prób mieliśmy bardzo dużo konfliktów, kłótni, bólu i cierpienia, ale zarazem mnóstwo radości (...) Ten spektakl jest każdorazowo lekcją, nie tylko warsztatu aktorskiego, ale przede wszystkim lekcją życia" - zwierzała się. Maciej Kulczyński Reporter
W 2007 roku na deskach Teatru Dramatycznego oglądaliśmy Katarzynę Figurę w "Niepokojach wychowanka Törlessa" Roberta Musila w reżyserii Kuby Kowalskiego. Spektakl nie miał najlepszych recenzji, krytycy docenili jednak występ aktorki.
"Poza Katarzyną Figurą w epizodzie prostytutki Bożeny, która odwiedzającym ją chłopakom daje namiastkę matczynego ciepła, nie ma ról godnych uwagi" - pisał w "Rzeczpospolitej" Janusz R. Kowalczyk .Stefan MaszewskiReporter
O tym, że świetnie odnajduje się także w farsach, Katarzyna Figura udowodniła na deskach Teatru Komedia rolą w "Koleżankach" Chesnota Pierre'a w reżyserii Grzegorza Chrapkiewicza.
"Niewątpliwą gwiazdą na scenie jest Katarzyna Figura (...) Temperament, jakim obdarzyła naiwną żonę, wodzi na pokuszenie nawet wrogów farsy" - chwaliła aktorkę Agnieszka Manowska ("Dziennik Teatralny").Eugeniusz HelbertAgencja FORUM
Szeroko komentowaną kreację Figura stworzyła też w "Badaniach terenowych nad ukraińskim seksem" Oksany Zabužko w Teatrze Polonia w Warszawie. W spektaklu w reżyserii Małgorzaty Szumowskiej wcieliła się w ukraińską intelektualistkę, którą osiąga sukces w Ameryce.
Aktorka przyznała w jednym z wywiadów, że konwencja monodramu wpłynęła korzystnie na jej sylwetkę. "To niemal jak ostry, sportowy trening. W dodatku nieźle to działa na moją figurę - już schudłam" - zwierzała się aktorka.Stefan MaszewskiReporter
W opowiadającym o demonach alkoholizmu "Ciągu" Michała Buszewicza w reżyserii Eweliny Marciniak na deskach Teatru Wybrzeże Katarzyna Figura stworzyła metaforyczną postać Kataklizmu. "Moja postać (...) była fermentem, swego rodzaju zaburzeniem całości konstrukcji spektaklu" - opisywała swą rolę aktorka.Press Photo CenterEast News
Na teatralnej scenie Katarzyna Figura zadebiutowała w 1985 roku rolą Iriny w "Trzech siostrach" Antoniego Czechowa w reżyserii Macieja Englerta na deskach warszawskiego Teatru Współczesnego. Siostrzany tercet stworzyła na scenie z Mają Komorowską i Martą Lipińską.Romuald BroniarekAgencja FORUM
W 2002 w Teatrze Wybrzeże Katarzynę Figurę oglądaliśmy w „Hanemannie” Stefana Chwina w reżyserii Izabelli Cywińskiej. "Odkryciem tego przedstawienia jest grająca Hankę Katarzyna Figura, która występuje tu – uwaga! – w roli tragicznej. Jej Hanka z równą siłą szoruje podłogę i walczy o przybranego syna. Scena samobójstwa, w której idzie odkręcić kurki z gazem okryta haftowanym ręcznikiem – jak do ukraińskiego ślubu – chwyta za gardło" - pisał recenznent "Gazety Wyborczej", Roman Pawłowski.Łukasz GłowalaAgencja FORUM