W niedzielę, 15 maja, zmarł Jerzy Trela, wybitny polski aktor teatralny i filmowy, profesor i wieloletni rektor krakowskiej PWST, od kilku dni honorowy obywatel Krakowa. 14 marca skończył 80 lat. O śmierci artysty poinformował w mediach społecznościowych zespół Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej. Smutna wiadomość poruszyła wielu ludzi, którzy mieli okazją pracować z Jerzym Trelą.
Jerzy Trela w 2015 roku w KrakowieDamian KlamkaEast News
Aktorzy wspominają Jerzego Trelę
"Wielki człowiek i wielki aktor. Mój absolutny autorytet" - napisał na Instagramie Antoni Pawlicki. "Miałem wielki zaszczyt debiutować u jego boku. W moim pierwszym filmie pt. 'Z odzysku' w reżyserii Sławomira Fabickiego zagrał mojego dziadka. Te kilka wspólnych scen i parę wspólnych dni zapamiętam do końca życia" - wspomniał popularny aktor i dodał, że Jerzym Trelą miał okazję zagrać jeszcze w filmie Ryszarda Brylskiego "Cudowne lato" i "kilka razy kilka razy czytać u jego boku poezję".
"Zawsze ciepły, zawsze spokojny, skromny, prawdziwy, ze swoim cudownym głosem. Grać z nim było wspaniale, bo można było czuć się bezpiecznie. Wyczulony na partnera, nawet młodego wtedy chłopaka. Geniusz" - zakończył swój wpis Pawlicki.
Pierwsze kroki przed kamerą stawiał u boku Jerzego Treli również Artur Barciś. I także bardzo ciepło wspomina pracę z tym wybitnym aktorem. "Jurku, nigdy nie zapomnę Twoich rad (...). Dziękuję. Odpoczywaj" - napisał na Facebooku.
Wpis Artura Barcisia (screen z Facebooka)materiały prasowe
Z kolei Monika Richardson przypomniała specyficzny wywiad, jaki przeprowadziła przed laty z Trelą. "Kiedyś, dawno, dawno temu, robiłam z nim wywiad podczas Festiwalu Gwiazd w Międzyzdrojach. Siedzieliśmy w hotelu nad basenem. Zadawałam jakieś pytania, ale Pan Jerzy miał akurat ochotę pomilczeć. I tak sobie milczeliśmy. Nigdy nie zapomnę tego wywiadu. Panie Jerzy, to bardzo nie fair z Pańskiej strony. Z kim ja teraz będę milczeć?" - napisała na Instagramie. I dodała: "Kochałam go bardzo".
"Smutek i żal... Jerzy Trela... Wspaniały aktor wielkiego repertuaru... Wspaniałe rozumiał potęgę słowa... Kawał historii polskiego teatru i jego wybitnych osiągnięć... Dobry i uczciwy człowiek... RIP" - tak z kolei pożegnał zmarłego artystę Krzysztof Piesiewicz, scenarzysta wielu filmów Krzysztofa Kieślowskiego. Bardzo osobisty wpis opublikował też autor muzyki do filmów Kieślowskiego, kompozytor Zbigniew Preisner.
"Drogi Jurku, nigdy nie zapomnę Twoich wielkich ról i naszej wieloletniej współpracy. W moim sercu będziesz żył wiecznie. Żegnaj Przyjacielu. Zbyszek" - napisał na Facebooku.
Jerzy Trela jako Szajbus w filmie "Zakochany Anioł"materiały prasowe
"Smutne wieści, w Krakowie już nie będzie tak samo. Mam tyle pięknych wspomnień związanych z Jerzym Trelą.. RIP" - napisała na swym Facebooku Alicja Bachleda-Curuś.
Wpis Alicji Bacheldy-Curuś (screen z Facebooka)materiały prasowe
"Wiedzieliśmy, nie chcieliśmy wiedzieć. Stało się. Przemokły buty". Od tych nieco enigmatycznych słów zaczął swój wpis na Facebooku filmoznawca, historyk kina i krytyk Łukasz Maciejewski. Potem opisał spotkanie w Małopolskim Ogrodzie Sztuki.
"Jerzy Trela, podczas wieczoru poświęconego pamięci Kazimierza Kutza, tym swoim pięknym, charakterystycznym głosem, tak cichym, że słyszalnym wszędzie, wspominał, że na krótko przed naszym spotkaniem, odwiedził przyjaciela na cmentarzu. Brzydka pogoda, paskudna właściwie, jakiś dotkliwy listopad, który, nie wiedzieć czemu, trwa u nas prawie cały rok. 'Porozmawiałem sobie z Kazikiem' - mówił. 'Pogadaliśmy. I nie zauważyłem, że buty mi przemokły, bo zimno, chłodno, bo deszcz'. To już wszystko, cała historia. Nic wielkiego przecież, a tyle w tym prawdy, lojalności, przywiązania. I te buty, zmoknięte buty. Byleby przeziębienia z tego nie było. To był taki artysta, że lepiej napisać nic, lepiej pisać o butach, niż byle co o wszystkim. Bo buty Treli były siedmiomilowe. Unosiły aktora wysoko, były także symbolem: trwania na posterunku wartości, przywiązania, prawa do odrębności, prawa do własności. Nic to, że czasami mokre" - napisał Maciejewski.
Jerzy Trela wciąż pozostaje czynny zawodowo.
W ostatnich latach mogliśmy go oglądać na kinowym ekranie w komedii "Być jak Kazimierz Deyna" (dziadek Kazika), oscarowej "Idzie" (Szymon Skiba), "Ziarnie prawdy" Borysa Lankosza (Leon Wilczur) czy "Królu życia" (ojciec głównego bohatera). Nie mogło go również zabraknąć w rozgrywającym się w środowisku teatralnym serialu "Artyści" (duch profesora Konrada Kozanowicza, na zdjęciu). Maria WytrykusTVP
W 2016 roku Trela został laureatem nagrody teatralnej im. Zygmunta Huebnera.
"Dla mnie to wyróżnienie ma symboliczne znaczenie. Przeszedłem długą drogę w teatrze, a zaczynała się ona w Starym Teatrze (...) po odejściu pana, panie Zygmuncie, z tego teatru. Ale przyszedłem do zespołu, który pan stworzył. Do teatru, który ściągnął wybitnych reżyserów, stworzył wybitny zespół aktorski i przede wszystkim ludzki, w którym dane mi było przez tyle lat pracować" - powiedział Trela, zwracając się retorycznie do patrona nagrody. "To, że nie spotkałem pana osobiście od początku, to wielki żal. Ale chodziłem do tego teatru, uczyłem się na nim, na pańskich spektaklach. Pan nie był zaborczym dyrektorem i reżyserem; pan tworzył konkurencję w tym teatrze i różnorodność" - zauważył.Tomasz UrbanekEast News
"Trela to zjawisko. W moim przekonaniu jest to człowiek dotknięty palcem bożym, nieświadomy wartości swego talentu. Jurek to zwyczajność przy nadzwyczajności" - tak o obchodzącym 75. urodziny Jerzym Treli mówił przed laty jego przyjaciel, Jerzy Bińczycki.
Jerzy Trela urodził się 14 marca 1942 roku w Leńczach, koło Krakowa. Swoją aktorską karierę zaczynał w nowohuckim Teatrze Lalek w 1961 roku. Był wtedy tuż po ukończeniu liceum plastycznego, tuż po maturze. Potem grał w Grotesce, a w drugiej połowie lat 60. współtworzył Teatr STU.Dariusz ZarodEast News
"Aktor jest i prorokiem, i błaznem jednocześnie. Teatr jest i będzie iluzją, teatr to nie życie. Oczywiście, im bliżej jesteśmy życia, tym bardziej potrafimy go dotknąć, otrzeć się o nie na scenie, ale to nigdy nie będzie prawda. Przecież ja nie gram dla siebie. To jest, owszem, moja satysfakcja i przyjemność, ale głównym celem jest stworzenie jak najbardziej wiarygodnej iluzji dla widza, którego chcę przekonać, poruszyć, wzruszyć, a czasem rozśmieszyć, nigdy ogłupić" - przyznaje Jerzy Trela.Tomasz ŻurekReporter
Jest laureatem wielu nagród filmowych i teatralnych, zarówno za pojedyncze role, jak i za całokształt twórczości. W 2002 roku otrzymał Orła dla najlepszego aktora drugoplanowego za rolę w "Quo Vadis". Trela ma również na koncie aktorski triumf na Festiwalu Filmowym w Gdyni za drugoplanowy występ w 'autoportrecie z kochanką" (1996).
W 2011 roku został uhonorowany przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.AKPA
Wybitne kreacje aktor stworzył w filmach "Quo vadis" Jerzego Kawalerowicza (na zdjęciu) i "Anioł w szafie" Stanisława Różewicza. Współpracował także z Krzysztofem Kieślowskim, Filipem Bajonem i Agnieszką Holland.
Piotr Liszkiewicz / Agencja SEEast News
W 1969 ukończył studia teatralne i rozpoczął pracę w krakowskim Teatrze Rozmaitości (dzisiejszej Bagateli), jednak tylko na jeden sezon. Od 1970 roku z powodzeniem gra na deskach Starego Teatru. Debiutem teatralnym aktora była rola Filipa w "Mięsopuście" Rymkiewicza. Jednak najbardziej w pamięci zapisały się jego niepowtarzalne kreacje Gustawa-Konrada w "Dziadach" Mickiewicza oraz Konrada w "Wyzwoleniu" Wyspiańskiego.AKPA
Jerzy Trela doskonalił swój warsztat aktorski pod okiem najlepszych. Zagrał w wielu spektaklach Jerzego Jarockiego, który zauważył w aktorze oryginalność, pewną autoironię, umiejętność wyczucia absurdu i groteski, co było mu niezbędne w jego karierze. Nikt inny nie wcieliłby się tak doskonale i realistycznie w postaci Czeladnika z "Wesela" Wyspiańskiego, Jaszy z "Wiśniowego sadu" Czechowa, Ziemlanika w "Rewizorze" Gogola, czy Mefistofelesa w "Fauście" Goethego.
W kinie zadebiutował rolą w "Dniu oczyszczenia" Jerzego Passendorfera. Potem nastąpiły zawodowe spotkania z Kazimierzem Kutzem przy okazji "Soli ziemi czarnej", Andrzejem Wajdą przy obrazie "Człowiek z żelaza", Jerzym Hoffmanem, u którego zagrał w "Znachorze" i "Starej Baśni".Elżbieta OyrzanowskaEast News
W ostatnich latach mogliśmy zobaczyć Jerzego Trelę w różnorodnych rolach: jako kloszarda Szajbusa w komedii "Anioł w Krakowie" i "Zakochany Anioł", jako szefa gangu o pseudonimie Cygaro w sensacyjnym filmie "Skorumpowani" (na zdjęciu). Aktor zagrał również w filmie "Trick", a w 2011 roku wystąpił w obrazie "Być jak Kazimierz Deyna". Sam jednak przyznaje, że w filmach obsadzany jest "po najmniejszej linii oporu, czyli po warunkach zewnętrznych" i że lepiej czuje się na deskach teatru.
"Miałem możliwość grania w scenariuszach Dostojewskiego, Szekspira, Eurypidesa, Sofoklesa, Mrożka. To oni mnie w teatrze zatrzymali. W filmie rzadko trafiałem na dobrą rolę" - wyznał w jednym z wywiadów.VIPHOTOEast News
Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.