Jerzy Trela nie żyje. "Nie da się go zastąpić"

Jerzy Trela
Jerzy TrelaBeata ZawrzelReporter

Zobacz również:

    Jerzy Trela wciąż pozostaje czynny zawodowo.

W ostatnich latach mogliśmy go oglądać na kinowym ekranie w komedii "Być jak Kazimierz Deyna" (dziadek Kazika), oscarowej "Idzie" (Szymon Skiba), "Ziarnie prawdy" Borysa Lankosza (Leon Wilczur) czy "Królu życia" (ojciec głównego bohatera). Nie mogło go również zabraknąć w rozgrywającym się w środowisku teatralnym serialu "Artyści" (duch profesora Konrada Kozanowicza, na zdjęciu).
    Jerzy Trela wciąż pozostaje czynny zawodowo. W ostatnich latach mogliśmy go oglądać na kinowym ekranie w komedii "Być jak Kazimierz Deyna" (dziadek Kazika), oscarowej "Idzie" (Szymon Skiba), "Ziarnie prawdy" Borysa Lankosza (Leon Wilczur) czy "Królu życia" (ojciec głównego bohatera). Nie mogło go również zabraknąć w rozgrywającym się w środowisku teatralnym serialu "Artyści" (duch profesora Konrada Kozanowicza, na zdjęciu). Maria WytrykusTVP
    W 2016 roku Trela został laureatem nagrody teatralnej im. Zygmunta Huebnera.

"Dla mnie to wyróżnienie ma symboliczne znaczenie. Przeszedłem długą drogę w teatrze, a zaczynała się ona w Starym Teatrze (...) po odejściu pana, panie Zygmuncie, z tego teatru. Ale przyszedłem do zespołu, który pan stworzył. Do teatru, który ściągnął wybitnych reżyserów, stworzył wybitny zespół aktorski i przede wszystkim ludzki, w którym dane mi było przez tyle lat pracować" - powiedział Trela, zwracając się retorycznie do patrona nagrody. "To, że nie spotkałem pana osobiście od początku, to wielki żal. Ale chodziłem do tego teatru, uczyłem się na nim, na pańskich spektaklach. Pan nie był zaborczym dyrektorem i reżyserem; pan tworzył konkurencję w tym teatrze i różnorodność" - zauważył.
    W 2016 roku Trela został laureatem nagrody teatralnej im. Zygmunta Huebnera. "Dla mnie to wyróżnienie ma symboliczne znaczenie. Przeszedłem długą drogę w teatrze, a zaczynała się ona w Starym Teatrze (...) po odejściu pana, panie Zygmuncie, z tego teatru. Ale przyszedłem do zespołu, który pan stworzył. Do teatru, który ściągnął wybitnych reżyserów, stworzył wybitny zespół aktorski i przede wszystkim ludzki, w którym dane mi było przez tyle lat pracować" - powiedział Trela, zwracając się retorycznie do patrona nagrody. "To, że nie spotkałem pana osobiście od początku, to wielki żal. Ale chodziłem do tego teatru, uczyłem się na nim, na pańskich spektaklach. Pan nie był zaborczym dyrektorem i reżyserem; pan tworzył konkurencję w tym teatrze i różnorodność" - zauważył.Tomasz UrbanekEast News
    "Trela to zjawisko. W moim przekonaniu jest to człowiek dotknięty palcem bożym, nieświadomy wartości swego talentu. Jurek to zwyczajność przy nadzwyczajności" - tak o obchodzącym 75. urodziny Jerzym Treli mówił przed laty jego przyjaciel, Jerzy Bińczycki.

Jerzy Trela urodził się 14 marca 1942 roku w Leńczach, koło Krakowa. Swoją aktorską karierę zaczynał w nowohuckim Teatrze Lalek w 1961 roku. Był wtedy tuż po ukończeniu liceum plastycznego, tuż po maturze. Potem grał w Grotesce, a w drugiej połowie lat 60. współtworzył Teatr STU.
    "Trela to zjawisko. W moim przekonaniu jest to człowiek dotknięty palcem bożym, nieświadomy wartości swego talentu. Jurek to zwyczajność przy nadzwyczajności" - tak o obchodzącym 75. urodziny Jerzym Treli mówił przed laty jego przyjaciel, Jerzy Bińczycki. Jerzy Trela urodził się 14 marca 1942 roku w Leńczach, koło Krakowa. Swoją aktorską karierę zaczynał w nowohuckim Teatrze Lalek w 1961 roku. Był wtedy tuż po ukończeniu liceum plastycznego, tuż po maturze. Potem grał w Grotesce, a w drugiej połowie lat 60. współtworzył Teatr STU.Dariusz ZarodEast News
    "Aktor jest i prorokiem, i błaznem jednocześnie. Teatr jest i będzie iluzją, teatr to nie życie. Oczywiście, im bliżej jesteśmy życia, tym bardziej potrafimy go dotknąć, otrzeć się o nie na scenie, ale to nigdy nie będzie prawda. Przecież ja nie gram dla siebie. To jest, owszem, moja satysfakcja i przyjemność, ale głównym celem jest stworzenie jak najbardziej wiarygodnej iluzji dla widza, którego chcę przekonać, poruszyć, wzruszyć, a czasem rozśmieszyć, nigdy ogłupić" - przyznaje Jerzy Trela.
    "Aktor jest i prorokiem, i błaznem jednocześnie. Teatr jest i będzie iluzją, teatr to nie życie. Oczywiście, im bliżej jesteśmy życia, tym bardziej potrafimy go dotknąć, otrzeć się o nie na scenie, ale to nigdy nie będzie prawda. Przecież ja nie gram dla siebie. To jest, owszem, moja satysfakcja i przyjemność, ale głównym celem jest stworzenie jak najbardziej wiarygodnej iluzji dla widza, którego chcę przekonać, poruszyć, wzruszyć, a czasem rozśmieszyć, nigdy ogłupić" - przyznaje Jerzy Trela.Tomasz ŻurekReporter
    Jest laureatem wielu nagród filmowych i teatralnych, zarówno za pojedyncze role, jak i za całokształt twórczości. W 2002 roku otrzymał Orła dla najlepszego aktora drugoplanowego za rolę w "Quo Vadis". Trela ma również na koncie aktorski triumf na Festiwalu Filmowym w Gdyni za drugoplanowy występ w 'autoportrecie z kochanką" (1996).

W 2011 roku został uhonorowany przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.
    Jest laureatem wielu nagród filmowych i teatralnych, zarówno za pojedyncze role, jak i za całokształt twórczości. W 2002 roku otrzymał Orła dla najlepszego aktora drugoplanowego za rolę w "Quo Vadis". Trela ma również na koncie aktorski triumf na Festiwalu Filmowym w Gdyni za drugoplanowy występ w 'autoportrecie z kochanką" (1996). W 2011 roku został uhonorowany przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.AKPA
    Wybitne kreacje aktor stworzył w filmach "Quo vadis" Jerzego Kawalerowicza (na zdjęciu) i "Anioł w szafie" Stanisława Różewicza. Współpracował także z Krzysztofem Kieślowskim, Filipem Bajonem i Agnieszką Holland.
    Wybitne kreacje aktor stworzył w filmach "Quo vadis" Jerzego Kawalerowicza (na zdjęciu) i "Anioł w szafie" Stanisława Różewicza. Współpracował także z Krzysztofem Kieślowskim, Filipem Bajonem i Agnieszką Holland. Piotr Liszkiewicz / Agencja SEEast News
    W 1969 ukończył studia teatralne i rozpoczął pracę w krakowskim Teatrze Rozmaitości (dzisiejszej Bagateli), jednak tylko na jeden sezon. Od 1970 roku z powodzeniem gra na deskach Starego Teatru. Debiutem teatralnym aktora była rola Filipa w "Mięsopuście" Rymkiewicza. Jednak najbardziej w pamięci zapisały się jego niepowtarzalne kreacje Gustawa-Konrada w "Dziadach" Mickiewicza oraz Konrada w "Wyzwoleniu" Wyspiańskiego.
    W 1969 ukończył studia teatralne i rozpoczął pracę w krakowskim Teatrze Rozmaitości (dzisiejszej Bagateli), jednak tylko na jeden sezon. Od 1970 roku z powodzeniem gra na deskach Starego Teatru. Debiutem teatralnym aktora była rola Filipa w "Mięsopuście" Rymkiewicza. Jednak najbardziej w pamięci zapisały się jego niepowtarzalne kreacje Gustawa-Konrada w "Dziadach" Mickiewicza oraz Konrada w "Wyzwoleniu" Wyspiańskiego.AKPA
    Jerzy Trela doskonalił swój warsztat aktorski pod okiem najlepszych. Zagrał w wielu spektaklach Jerzego Jarockiego, który zauważył w aktorze oryginalność, pewną autoironię, umiejętność wyczucia absurdu i groteski, co było mu niezbędne w jego karierze. Nikt inny nie wcieliłby się tak doskonale i realistycznie w postaci Czeladnika z "Wesela" Wyspiańskiego, Jaszy z "Wiśniowego sadu" Czechowa, Ziemlanika w "Rewizorze" Gogola, czy Mefistofelesa w "Fauście" Goethego.

W kinie zadebiutował rolą w "Dniu oczyszczenia" Jerzego Passendorfera. Potem nastąpiły zawodowe spotkania z Kazimierzem Kutzem przy okazji "Soli ziemi czarnej", Andrzejem Wajdą przy obrazie "Człowiek z żelaza", Jerzym Hoffmanem, u którego zagrał w "Znachorze" i "Starej Baśni".
    Jerzy Trela doskonalił swój warsztat aktorski pod okiem najlepszych. Zagrał w wielu spektaklach Jerzego Jarockiego, który zauważył w aktorze oryginalność, pewną autoironię, umiejętność wyczucia absurdu i groteski, co było mu niezbędne w jego karierze. Nikt inny nie wcieliłby się tak doskonale i realistycznie w postaci Czeladnika z "Wesela" Wyspiańskiego, Jaszy z "Wiśniowego sadu" Czechowa, Ziemlanika w "Rewizorze" Gogola, czy Mefistofelesa w "Fauście" Goethego. W kinie zadebiutował rolą w "Dniu oczyszczenia" Jerzego Passendorfera. Potem nastąpiły zawodowe spotkania z Kazimierzem Kutzem przy okazji "Soli ziemi czarnej", Andrzejem Wajdą przy obrazie "Człowiek z żelaza", Jerzym Hoffmanem, u którego zagrał w "Znachorze" i "Starej Baśni".Elżbieta OyrzanowskaEast News
    W ostatnich latach mogliśmy zobaczyć Jerzego Trelę w różnorodnych rolach: jako kloszarda Szajbusa w komedii "Anioł w Krakowie" i "Zakochany Anioł", jako szefa gangu o pseudonimie Cygaro w sensacyjnym filmie "Skorumpowani" (na zdjęciu). Aktor zagrał również w filmie "Trick", a w 2011 roku wystąpił w obrazie "Być jak Kazimierz Deyna". Sam jednak przyznaje, że w filmach obsadzany jest "po najmniejszej linii oporu, czyli po warunkach zewnętrznych" i że lepiej czuje się na deskach teatru.

"Miałem możliwość grania w scenariuszach Dostojewskiego, Szekspira, Eurypidesa, Sofoklesa, Mrożka. To oni mnie w teatrze zatrzymali. W filmie rzadko trafiałem na dobrą rolę" - wyznał w jednym z wywiadów.
    W ostatnich latach mogliśmy zobaczyć Jerzego Trelę w różnorodnych rolach: jako kloszarda Szajbusa w komedii "Anioł w Krakowie" i "Zakochany Anioł", jako szefa gangu o pseudonimie Cygaro w sensacyjnym filmie "Skorumpowani" (na zdjęciu). Aktor zagrał również w filmie "Trick", a w 2011 roku wystąpił w obrazie "Być jak Kazimierz Deyna". Sam jednak przyznaje, że w filmach obsadzany jest "po najmniejszej linii oporu, czyli po warunkach zewnętrznych" i że lepiej czuje się na deskach teatru. "Miałem możliwość grania w scenariuszach Dostojewskiego, Szekspira, Eurypidesa, Sofoklesa, Mrożka. To oni mnie w teatrze zatrzymali. W filmie rzadko trafiałem na dobrą rolę" - wyznał w jednym z wywiadów.VIPHOTOEast News

    Zobacz również:

      Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?